W czasie konferencji w Tarnowie szef MON odniósł się do sprawy drona, który eksplodował koło Łukowa. - Wszystkie drony, które miały znaleźć się nad terytorium Rumuni, Mołdawii, Litwy, Łotwy i po raz pierwszy w Polsce (...) miały znaleźć się na terytorium Ukrainy. Prowokacja polega na tym, że Rosja każdego dnia, oddziaływając w trakcie rozmów pokojowych, dokonując zmasowanych ataków, prowokuje również tych, którzy wspierają Ukrainę - tłumaczył Władysław Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że "ten dron nie był wypuszczony przypadkowo". - On był wypuszczony celowo, żeby zaatakować Ukrainę. W wyniku różnych działań znalazł się w Polsce. Cała akcja jest prowadzona przez Federację Rosyjską - mówił szef MON. - Nie szukajmy usprawiedliwienia dla Rosji. Na miłość Boską, Rosja jest winna konfliktowi na Ukrainie - podkreślił Kosiniak-Kamysz. Tłumaczył, że gdyby nie inwazja Rosji na Ukrainę w szeregu państw europejskich, w tym w Polsce, nie dochodziłoby do podobnych sytuacji. - Każde takie działanie wobec państwa natowskiego jest prowokacją - ocenił szef MON. Wicepremier mówił również o ustawie wiatrakowej zawetowanej przez prezydenta. Pytany o to, czy faktycznie MON miało jakieś uwagi, stwierdził, że to szukanie argumentów na siłę, i że gdy już ich nie ma, to wskazuje się na "bezpieczeństwo". Podkreślał, że Ministerstwo Obrony Narodowej nie miało żadnych zastrzeżeń do ustawy wiatrakowej. W trakcie konferencji w Tarnowie wicepremier poinformował również, że od grudnia dwa holenderskie zestawy systemu Patriot będą rozmieszczone w Polsce.