W Trybunale Stanu w środę odbyło się posiedzenie w sprawie uchylenia immunitetu przewodniczącej tego Trybunału i pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzacie Manowskiej. Po prawie czterdziestu minutach burzliwych obrad zarządzono przerwę. Początkowo sędziowie nie byli wpuszczani, ponieważ, co podkreślił sędzia Piotr Andrzejewski, większość nich została wyłączona z posiedzenia, poza nim i dwoma innymi sędziami. - Do orzekania jest dziś uprawniona tylko i wyłącznie trójka sędziów. W momencie, w którym państwo przychodzicie, to macie prawo, ale formalnie nie macie teraz statusu sędziów. Zostało wydane postanowienie, które państwa wyłączyło. Choć macie togi, to nie jesteście dziś sędziami - mówił Piotr Sak, jeden z trzech sędziów wyznaczonych do składu. Ostatecznie doszło do awantury, szczególnie między przewodniczącym składu Piotrem Andrzejewskim a sędzią Jackiem Dubois. - Proszę nie przeszkadzać, obowiązuje kultura na tej sali, do cholery - grzmiał pierwszy z nich. - Kultura nie polega na tym, aby nie dopuszczano członków organu do organu - odparł Dubois. Wtedy Andrzejewski podniesionym głosem powiedział do Dubois: proszę zamilknąć, ja nie jestem przyzwyczajony do politycznych cyrków; będziecie odpowiadać dyscyplinarnie. Po ogłoszeniu przerwy głos zabrali jeden z wykluczonych sędziów. - Majestat Trybunału Stanu w moich oczach upadł. To, czego byliście państwo dzisiaj świadkami, nie powinno się nigdy wydarzyć. Nie tak powinny być kontrolowane emocje - powiedział Marek Mikołajczyk. Wytłumaczył także, że w przypadku sprawy Manowskiej nie można stosować przepisów Kodeksu postępowania karnego, ponieważ odbywa się on w trybie uchwałodawczym. Ostatecznie posiedzenie Trybunału Stanu zostało odroczone do 22 września.