Sidney Polak po 35 latach odszedł z zespołu T.Love, gdzie był perkusistą. O tym dowiedział się z SMS-a wysłanego mu przez Muńka Staszczyka. - Dwa miesiące wcześniej w ten sam sposób Muniek pozbył się Janka [Benedeka - przyp.red.] - mówił artysta w rozmowie z Piotrem Jaconiem. Według niego była to decyzja newralgiczna dla zespołu. - Potem to już było domino, mogłem się tego spodziewać - przyznał muzyk. Sidney Polak zaznaczył jednak, że pretensje do Muńka ma jedynie o formę. - Jak jesteś filarem zespołu przez 35 lat... SMS? No heloł - tylko o to mam pretensje. Nic tego nie usprawiedliwia, nawet jakbym był najgorszym diabłem na świecie - dodał. Niezależnie co zrobi Muniek, nie zamierza wrócić do zespołu. - Zdrada to zdrada. Nie wybacza się zdrady - tłumaczył muzyk. - Jesteśmy dorosłymi ludźmi. Nie będziemy z siebie robili debili. Albo ktoś zasługuje na twoją przyjaźń i koleżeństwo, albo nie - mówił Sidney Polak. Jednak muzyk powiedział, że życzy zespołowi wszystkiego dobrego. - By podnieśli się z kryzysu wizerunkowego i znaleźli dobrego muzyka - powiedział.