Dwa tysiące interwencji, w akcji 12 tysięcy strażaków. Trwa sprzątanie i liczenie strat po ulewach na Podkarpaciu

Najnowsze

Autor:
wini/ks
Źródło:
PAP
Zniszczenia po ulewach na PodkarpaciuTVN24
wideo 2/12
TVN24Zniszczenia po ulewach na Podkarpaciu

Na Podkarpaciu trwa sprzątanie po nawałnicach, które w weekend nawiedziły region. Od piątku tamtejsi strażacy odebrali prawie dwa tysiące zgłoszeń związanych z ulewami. Woda zalała domy, budynki gospodarcze, drogi, szkoły, strażnice OSP, studnie. Gdy już ustąpiła, pojawiły się ogromne zniszczenia. Tylko w gminie Markowa wstępne straty oszacowano na ok. 40 mln zł.

- Łącznie ewakuowaliśmy 155 mieszkańców. To były bardzo trudne ewakuacje (prowadzone) przy bardzo szybkim nurcie wody, ale udało się. Nikt nie ucierpiał, nie było osób poszkodowanych - zapewnił podczas poniedziałkowego briefingu nadbrygadier Andrzej Babiec, podkarpacki Komendant Wojewódzki PSP.

"Będziemy na każde wezwanie"

Jak mówił Babiec, działania skoncentrowane były w 29 miejscowościach w 7 powiatach: rzeszowskim, przeworskim, łańcuckim, przemyskim, jasielskim, krośnieńskim i brzozowskim. Zastrzegł jednocześnie, że strażacy pracowali także w innych powiatach, gdzie także występowały intensywne opady deszczu.

Wyliczał, że łącznie w działaniach przeciwpowodziowych wzięło udział ponad tysiąc strażaków zawodowych (PSP) i ponad 10,5 tys. strażaków ochotników (OSP). - To jest bardzo duża liczba - zauważył i dodał, że byli to strażacy z całego województwa, a nie tylko z powiatów dotkniętych powodzią.

Wszystkie domy w Trzcinicy zostały zalaneTVN24

Podkarpackim strażakom - na mocy decyzji Komendanta Głównego PSP - pomagali koledzy z województw: małopolskiego, świętokrzyskiego i mazowieckiego. Ci ostatni nadal jeszcze działają w powiecie jasielskim.

Komendant podkarpackich strażaków przekazał też, że obecnie intensywne działania odbywają się jeszcze w powiatach: jasielskim, krośnieńskim, przeworskim, łańcuckim i przemyskim. Są to działania - jak mówił - typowo porządkowe, takie jak: wypompowywanie wody z budynków, pomaganie mieszkańcom przy sprzątaniu obejść, udrażnianie przepustów drogowych.

- Szczególnie w okolicach mostów, aby kolejna ewentualna fala mogła swobodnie przepłynąć - wyjawił.

- Będziemy do końca, na każde wezwanie - zapewnił nadbrygadier Babiec.

Kolejna trudna noc

Obecna na briefingu dyrektorka Wód Polskich w Rzeszowie Małgorzata Wajda wyjawiła, że obecnie najtrudniejsza sytuacja jest na zaporze w Siedleczce. Trwa tam umacnianie podstawy zapory.

- Ponadnormatywna woda przelała się, zgodnie z dokumentacją projektową, przez przelew górny i niestety doszło do nieznacznego podtopienia terenów położonych poniżej. Gdyby 3 miliony metrów sześciennych, które zatrzymał zbiornik Siedleczka, dostało się do Kańczugi w ciągu półtorej godziny, bo tyle czasu zajęło napełnianie zbiornika, czy też do Przeworska, straty byłyby nieporównywalnie wyższe - wskazywała Wajda.

Zapewniła, że obecnie zbiornik jest już opróżniony, to znaczy, że została przywrócona możliwość piętrzenia wody. - To jest nasze podstawowe zadanie, nad którym pracujemy - wyjaśniła.

Dodała, że trwa także usuwanie zatoru o długości blisko 50 metrów, który powstał w wyniku tego, że spiętrzone wody niosły ze sobą "potężny ładunek" zanieczyszczeń: drewna, plastiku, traw.

Łącznie na terenie regionu doszło do prawie 180 uszkodzeń infrastruktury wodnej. Największe są w zlewni Wisłoka, a także w Przemyślu na dolnym Sanie oraz w Stalowej Woli i Jaśle.

Woda wdarła się do domów i budynków gospodarczych TVN24

- Trwa identyfikacja tych szkód. Współpracujemy z wojskiem i strażą pożarną. Bez nich nie moglibyśmy praktycznie nic zrobić. Ich pomoc jest bezcenna - podkreśliła.

Dodała, że w działaniach biorą udział także samorządy.

- Jeśli chodzi o zapowiadane intensywne zjawiska powodziowe na dzisiejszą noc, to uważam, że jesteśmy już przygotowani na kolejną - niestety - ciężką noc - zapewniła Wajda.

Prognozy pogody dla Podkarpacia są bardzo niekorzystne. Spodziewane są opady deszczu, okresami o natężeniu umiarkowanym i silnym, a w czasie burz - nawalnym. Według przewidywań spadnie wówczas miejscami od 40 mm do 60 mm wody, a w trakcie opadów deszczu będą występować burze z wiatrem w porywach do 110 km na godzinę. 

Liczenie strat

Wraz z przygotowaniami do kolejnych ulew trwa liczenie strat po tych weekendowych. Najtrudniejsza sytuacja była w powiatach: rzeszowskim, przeworskim, przemyskim i łańcuckim, a jedną z gmin, która ucierpiała najbardziej jest gmina Markowa. Jak podkreślił jej wójt, największe straty żywioł poczynił w miejscowości Tarnawka.

- Zalanych w różnym stopniu zostało 20 domów mieszkalnych, z czego trzy nadzór budowalny wyłączył z użytkowania, jeden z tych budynków grozi osunięciem się ze skarpy do rzeki. Zalanych i podtopionych zostało również około 30 budynków gospodarczych. W Tarnawce zalana została również szkoła podstawowa, budynek centrum kultury oraz miejscowe boisko sportowe. Uszkodzona została na całej długości droga powiatowa biegnąca przez miejscowość oraz wszystkie drogi gminne, mosty, przepusty i kładki - wymienia wójt Mirosław Mac.

W samej Markowej woda zalała w różnym stopniu 41 budynków mieszkalnych i ok. 56 gospodarczych. Podtopiona została również miejscowa szkoła podstawowa, boisko Orlik, przedszkole i urząd gminy. Tu również żywioł uszkodził drogi gminne wraz z infrastrukturą.

- Niestety, każdego dnia po ustaniu opadów mamy do czynienia, zwłaszcza w Husowie i Tarnawce, z uaktywnianiem się nowych osuwisk - powiedział Mac.

W Husowie woda podmyła drogę powiatową oraz drogi gminne. Straty w budynkach są dopiero szacowane. Trwa akcja usuwania zniszczeń oraz sprzątania tego, co naniosła woda. Działania z użyciem ciężkiego sprzętu idą sprawnie, ale jak przyznaje wójt, "usuwanie największych szkód potrwa jeszcze kilka tygodni, a odbudowa infrastruktury długie miesiące".

Wstępne straty zostały oszacowane na ok. 40 mln zł. W tej kwocie nie ma ujętych strat w uprawach rolnych.

Autor:wini/ks

Źródło: PAP