JEDEN NA JEDEN

Cyberatak na sztab Trzaskowskiego "obliczony na to, że uda się przejąć kilka, może kilkanaście kont"

Haker cyberatak cyberwojna Hacker
Cyberatak na sztab Trzaskowskiego. Wiceminister cyfryzacji o szczegółach
Źródło: TVN24

Ktoś chciał uzyskać nieuprawniony dostęp do kont mailowych członków sztabu wyborczego Rafała Trzaskowskiego i kilku innych osób - mówił w "Jeden na jeden" w TVN24 wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka odnosząc się do cyberataku na Platformę Obywatelską.

Do cyberataku na PO doszło w środę. Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski mówił w piątek w TVN24, że "atak przyszedł z grup, które są związane z rosyjskim i białoruskim wywiadem".

Przekazał, że, "to był atak wymierzony nie w zwykłego pracownika, tylko miał doprowadzić do ataku na najbliższych współpracowników Rafała Trzaskowskiego i samego kandydata na prezydenta". - Miał skompromitować w jakikolwiek sposób Rafała Trzaskowskiego. To się nie udało, bo parasol wyborczy zadziałał - przekazał.

Gramatyka: ktoś chciał uzyskać nieuprawniony dostęp do kont mailowych

Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka (Polska 2050) został zapytany w sobotę w "Jeden na jeden" w TVN24, skąd wiadomo, że chciano skompromitować Trzaskowskiego. Powiedział, że "nad całą sprawą pracuje tak zwany CSIRT NASK". Dodał, że eksperci "ustalili, w którą stronę szedł ten atak, jakie konta zostały zaatakowane przez przestępców, w jaki sposób ten atak się rozprzestrzeniał". 

Mówił, że "ktoś chciał uzyskać nieuprawniony dostęp do kont mailowych członków sztabu wyborczego pana prezydenta Trzaskowskiego i paru jeszcze innych osób".

Dopytywany, na czym bazuje teza, że ktoś chciał skompromitować kandydata na prezydenta, Gramatyka powiedział, że "ten model ataku polega na tym, że uzyskuje się dostęp do kont taki, który umożliwia wysyłanie wiadomości z tych kont".

- To jest takie złośliwe oprogramowanie, które pozwala na przejęcie kontroli nad komputerem czy nad kontem mailowym zaatakowanej osoby. I wtedy można robić w zasadzie dowolne rzeczy z tego konta, podszywając się pod taką osobę - dodał.

Pytany, czy ktoś chciał się podszywać pod Rafała Trzaskowskiego w systemie informatycznym, powiedział: - Nie sądzę, że pod samego kandydata, natomiast ten atak był wymierzony w grupę osób wokół sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej, sztabu wyborczego kandydata Trzaskowskiego.

Gramatyka mówił, że "po analizie tak zwanego modus operandi, czyli sposobu działania służby doszły do wniosku, że ten atak poszedł z wektora wschodniego i obliczony był właśnie na to, że uda się przejąć kilka, może kilkanaście kont mailowych wokół kandydata (...) w zasadzie po to, żeby mieć nad nimi kontrolę". 

Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka
Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka
Źródło: TVN24

Gramatyka: powinniśmy dopuścić elektroniczne podpisy poparcia

Gramatyka został też zapytany w "Jeden na jeden", czy w następnych wyborach parlamentarnych w 2027 roku nie trzeba będzie już zbierać papierowych list poparcia dla komitetów wyborczych.

- Bardzo głęboko w to wierzę - odparł. Mówił przy tym, że projekt ustawy, którego jest autorem, "przeleżał prawie dziewięć miesięcy w tak zwanej zamrażarce komisyjnej podkomisji kodyfikacyjnej, prowadzonej przez jednego z posłów Koalicji Obywatelskiej".

- Myślę, że ta ustawa powinna wejść do Sejmu na drugie czytanie w ciągu dwóch, może trzech miesięcy. I głęboko wierzę, że po podpisaniu przez prezydenta przed wyborami parlamentarnymi, a może wcześniej, bo może będą jakieś wybory uzupełniające, albo jakiś obywatelski projekt ustawy, albo jakieś referendum, (...) uda się zastosować ten hybrydowy model - mówił Gramatyka.

Zaznaczył, że "to nie jest rezygnacja z tradycyjnego zbierania podpisów, to jest po prostu uzupełnienie".

Mówił też, że podczas jednego z posiedzeń komisji szef Krajowego Biura Wyborczego "powiedział, że są komitety, które przynoszą podpisy i od razu widać, że tam są dwa albo trzy długopisy, od razu widać, że rozstrzał tych PESEL-i jest taki, że nie jest możliwe, żeby ktoś w jednym dniu czy w jakimś krótkim interwale czasowym odwiedził powiedzmy Opolę, Ustrzyki Dolne i na przykład Tucholę, a tak są podpisy tam alokowane".

- Państwowa Komisja Wyborcza sprawdza tylko zgodność PESEL-u z danymi adresowymi - dodał.

- Ten proces zbierania podpisów jest po prostu zaprojektowany na lata 80., może lata 90., ale na pewno nie na 2025 rok. Po prostu powinniśmy go unowocześnić. Powinniśmy dopuścić podpisy elektroniczne, które w każdej innej aktywności są w Polsce dopuszczalne i wykorzystywane - ocenił wiceminister cyfryzacji.

Michał Gramatyka
Dowiedz się więcej:

Michał Gramatyka

Czytaj także: