Do wypadku doszło w sobotę na placu zabaw w pobliżu ulicy Barbórki w Piotrkowie Trybunalskim (Łódzkie). Sześciolatek włożył rękę w mechanizm karuzeli. Dłoń dziecka utknęła i nie dało się jej wyciągnąć. Chłopiec nie był na placu zabaw sam. Towarzyszyła mu matka i siostra. Jak relacjonuje reporter TVN24 Piotr Borowski, to właśnie matka wezwała służby, gdy okazało się, że dziecka nie da się oswobodzić.
Portal ePiotrkow.pl opublikował relację z akcji ratunkowej straży pożarnej.
Straż pożarna: to nie było łatwe
Jak informuje rzecznik piotrkowskiej straży pożarnej mł. kpt. Adam Romas, priorytetem było bezpieczne dotarcie do uwięzionej dłoni chłopca. - Niezbędne były prace z zakresu rozpierania oraz cięcia mechanizmu karuzeli - tłumaczy Romas i dodaje: - To nie było łatwe. Były pewne trudności z tym, aby ten mechanizm odpowiednio wyluzować na tyle, żeby wyciągnąć tę dłoń. Ostatecznie zostały podjęte decyzje o wycięciu pewnych mechanizmów.
Cała akcja trwała 12 minut. Następnie dziecko przekazano zespołowi ratownictwa medycznego.
Jaki jest stan 6-latka?
Chłopca przewieziono do Instytutu Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Jak dowiedział się reporter TVN24, 6-latek jeszcze w sobotę przeszedł operację. Wiadomo, że ma bardzo poważnie uszkodzone dwa palce.
Plac zabaw, na którym doszło do zdarzenia, jest na razie zamknięty.
Okoliczności wypadku będzie też badać policja. Funkcjonariusze będą wyjaśniać, jak doszło do tej sytuacji i czy plac zabaw spełniał wszystkie normy.