Dyskusja nad rozbudową oczyszczalni ścieków w Ciechocinku trwa od kilka miesięcy. Zdaniem mieszkańców budowa biogazowni jest potrzebna, ale nie zgadzają się na jej lokalizację. Miałaby bowiem powstać na działkach bezpośrednio sąsiadujących z istniejącą oczyszczalnią ścieków przy ulicy Sportowej. Działki znajdują się w strefie uzdrowiskowej.
- W naszej walce przeciw temu pomysłowi kierujemy się tym, aby Ciechocinek rozwijał się jako uzdrowisko, a nie zakład masowego przetwórstwa odpadów. Największym problemem, na który zwracamy uwagę, jest lokalizacja planowanej inwestycji. Planowanie przestrzenne i inwestycyjne na terenie okołotężniowym powinno zmierzać do wzmocnienia jego funkcji uzdrowiskowej, rekreacyjnej i przyrodniczej, a nie do jego degradacji - powiedział w rozmowie z tvn24.pl Tadeusz Kofel, mieszkaniec Ciechocinka.
W sprawie wypowiedziała się też między innymi naczelna lekarz Uzdrowiska Ciechocinek i Wieniec-Zdrój. Zdaniem Izabeli Kowackiej, lokalizacja tej inwestycji mogłaby zaszkodzić Ciechocinkowi jako uzdrowisku. - Ludzie przyjeżdżają się tu leczyć powietrzem wzbogaconym przez zatężenie solanki, a kilka metrów dalej miała powstać biogazownia z kompostownią - mówiła Izabela Kowacka na styczniowej sesji rady miasta.
Zapowiedzieli referendum w sprawie odwołania burmistrza, ten reaguje
Na sesji 27 stycznia rada miasta nie wyraziła zgody na zabezpieczenie 38 milionów złotych na tę inwestycję. Burmistrz Ciechocinka, który był orędownikiem inwestycji w tym miejscu, zapewniał jednak, że biogazownia jest potrzebna, a on zrobi wszystko, by pozyskać dofinansowanie z innych źródeł.
- Modernizacja pozwoli zastąpić obecny proces zagospodarowania osadów oraz sprawi, że spółka stanie się samowystarczalna energetycznie i cieplnie. Inwestycja jest Ciechocinkowi potrzebna, tym bardziej że jako uzdrowisko miasto musi również zagospodarowywać ścieki pokąpielowe, w tym solankowe. Obecnie nie ma alternatywy dla zmiany lokalizacji oczyszczalni, a zielona energia jest przyszłością - tłumaczył jeszcze przed kilkoma dniami w rozmowie z tvn24.pl Jarosław Jucewicz.
Grupa przeciwników burmistrza chce jego odwołania w referendum. I jak mówią, to właśnie ostatnia sesja rady miasta przelała czarę goryczy. Mieszkańcy złożyli już dokumenty w biurze komisarza wyborczego we Włocławku i Urzędzie Miejskim w Ciechocinku. Teraz mają czas na zbieranie podpisów poparcia.
Na odpowiedź burmistrza nie trzeba było długo czekać. Najpierw w opublikowanym kilka dni temu w mediach społecznościowych oświadczeniu napisał, że "uszanuje każdy wynik", a we wtorek (24 lutego) podkreślił, że "projekt (biogazowni - red.) w dotychczasowej formule zostaje zakończony".
- Projekt uzyskał znaczne dofinansowanie ze środków zewnętrznych. Samorząd to decyzje wspólne. Radni nie dali tej inwestycji zielonego światła. Swoje stanowisko w tej sprawie wyraziła również część mieszkańców. Szanuję to, dlatego dziś mówię jasno, że projekt w dotychczasowej formule zostaje zakończony. Zwrócę się do rady nadzorczej MPWiK o wstrzymanie dotychczasowych prac i wycofanie procedowania wniosku - zapowiedział Jarosław Jucewicz.
Zaapelował także do mieszkańców o poszukanie rozwiązania, które "osiągnie te same cele, ale bez podziałów".
- Moim zadaniem jest znalezienie efektywnego i alternatywnego rozwiązania, które uzyska społeczną akceptację - dodał.
Autorka/Autor: Michał Malinowski
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: tvn24.pl