Lubimy udawać, że potrzeby fizjologiczne nie istnieją poza puentami obscenicznych żartów. Chyba że życie zmusi nas do skonfrontowania się z rzeczywistością i rozpaczliwie szukamy toalety. Ten stan najlepiej znają osoby przewlekle chore i rodzice małych dzieci, ale nie tylko im zdarza się nerwowo rozglądać za charakterystycznym symbolem z dwoma ludzikami. Spory problem mają też seniorzy i osoby z niepełnosprawnością.
- Wydaje mi się, że jeśli rozmawiamy o mieście dostępnym, to warto sobie wyobrazić taką perspektywę miasta dostępnego dla ludzi po 65. lub 70. roku życia. Gdzie takie osoby się poruszają, w jakich miejscach bywają, w jakich miejscach będą potrzebowały toalety? - wskazuje w rozmowie z tvn24.pl Magdalena Milert, architektka, urbanistka i autorka książki "Dla kogo jest miasto?". I dodaje: - Wydaje mi się, że toalety na cmentarzach są bardzo ważną rzeczą. Z doświadczenia mogę powiedzieć, opiekując się babcią i chodząc z nią na cmentarz po śmierci dziadka, że taka toaleta w takim miejscu była bardzo potrzebna, a jej oczywiście też nie było.
Gdzie na cmentarzach są toalety?
Kilka miesięcy temu krakowski radny Bartłomiej Kocurek złożył interpelację dotyczącą niedostatecznej liczby toalet na cmentarzu na Prądniku Czerwonym, największym w mieście. Miasto zapowiedziało utworzenie dodatkowej toalety dla osób z niepełnosprawnością, mieści się w budynku administracyjnym.
Z informacji przekazanych naszej redakcji przez krakowski urząd miasta 22 października wynika, że na Cmentarzu Batowickim obecnie są toalety w wolnostojącym budynku od strony ul. Reduta, w tym toaleta dla osób z niepełnosprawnością. Kolejne są w budynku przy ul. Powstańców 48 oraz przy kaplicach, jednak te już są niedostępne dla osób mających problem z poruszaniem się. Jest tam też dziewięć toalet przenośnych, w tym sześć dla osób z niepełnosprawnościami.
"Do końca 2027 roku planowane jest wykonanie toalety dostosowanej do potrzeb osób z niepełnosprawnościami w jednym z pomieszczeń w budynku administracyjnym na Cmentarzu Prądnik Czerwony przy ul. Powstańców 48 oraz wybudowany zostanie wolnostojący budynek toalety na poszerzeniu Cmentarza Prądnik Czerwony z toaletą dla osób niepełnoprawnych" - przekazała Małgorzata Tabaszewska z krakowskiego Urzędu Miasta.
A jak wygląda sytuacja na innych krakowskich nekropoliach?
• Cmentarz Rakowicki: jedna toaleta w budynku administracyjnym przy ul. Rakowickiej 26 oraz wolnostojący obiekt znajdujący się na części cmentarza od strony ul. Prandoty (dostępne dla osób z niepełnosprawnością) oraz sześć toalet przenośnych, w tym pięć dla osób z niepełnosprawnościami;
• Cmentarz Podgórski - jedna toaleta w budynku administracyjnym oraz dwie toalety przenośne, w tym jedna dla osób z niepełnosprawnościami;
• Cmentarz Grębałów - toalety w budynku administracyjnym przy ul. Darwina 1g, zlokalizowane wewnątrz budynku oraz toaleta z wejściem z zewnątrz; wolnostojący obiekt przy wejściu na teren cmentarza przy parkingu od strony ul. Darwina. Wszystkie toalety dostępne dla osób z niepełnosprawnością. Są tam też cztery toalety przenośne, w tym jedna dla osób z niepełnosprawnościami;
• Cmentarz Prokocim - wolnostojący obiekt przy wejściu na cmentarz od strony parkingu, dostępny dla osób z niepełnosprawnością oraz jedna toaleta przenośna;
• Cmentarz Mydlniki - wolnostojący obiekt przy wejściu na cmentarz, dostępny dla osób z niepełnosprawnością;
• Cmentarz Bronowice - jedna toaleta przenośna dla osób z niepełnosprawnością;
• Cmentarz Wola Duchacka - jedna toaleta przenośna.
Dodatkowo w okresie Wszystkich Świętych na krakowskich cmentarzach pojawiło się 58 dodatkowych przenośnych toalet.
Plastikowy szalet albo mokre spodnie
Udostępnienie toalety w budynku jest trudniejsze, niż wynajęcie przenośnego szaletu. Niektóre z tych umieszczonych na krakowskich cmentarzach są oznaczone jako dostępne dla osób z niepełnosprawnością i faktycznie jest w nich trochę przestrzeni. Czy jednak są wystarczającym rozwiązaniem, zwłaszcza w listopadzie?
- Myślę, że nie można w ten sposób "odfajkować" obecności toalety. To jest miejsce, z którego się korzysta, kiedy dosłownie nic innego nie ma, kiedy dosłownie albo skorzystamy albo zsikamy się w spodnie - stwierdza stanowczo architektka.
Nasza rozmówczyni zwraca też uwagę na możliwość godnego skorzystania z przestrzeni.
- W tym projektowaniu dostępności nie chodzi o to, żeby tylko ten element był, tylko żeby ten element pozwalał na takie godne i ludzkie korzystanie z tej przestrzeni. Że nie czujemy się skrępowani w tym, że z czegoś korzystamy, że nie czujemy się nie na miejscu lub niebezpiecznie. Milert wskazuje, że z toalet publicznych częściej korzystają kobiety, zwłaszcza na cmentarzach, bo to one częściej dbają o groby.
Ciemno wszędzie, a zwłaszcza pod murem cmentarza
Kolejny problem, na który zwraca uwagę architektka, to umieszczenie przenośnych toalet. Bo co z tego, że w przenośnej toalecie zmieści się wózek, jeśli trzeba do niej dotrzeć na przykład przez rozmiękły trawnik albo nierówną powierzchnię? - Mamy wtedy substytut dostępności, który dla osoby na wózku jest zupełnie wykluczający - zauważa.
Przenośne toalety mają też istotny defekt dostrzegalny zwłaszcza 1 listopada: brak oświetlenia.
- W naszym polskim klimacie, kiedy przez 3/4 roku jest ciemniej niż jaśniej, bardzo łatwo wykluczyć z takiej przestrzeni osoby z ograniczeniami wzroku. Dlatego projektowanie takiej toalety powinno być przede wszystkim w budynku głównym - tłumaczy nasza rozmówczyni. Takie rozwiązanie zapewnia też dostęp do bieżącej wody i mydła, szczególnie przydatny po żmudnym czyszczeniu nagrobka.
Społeczeństwo się starzeje
Jak podkreśla architektka, toalety na cmentarzach to absolutna konieczność. I nie tylko tam. - Wydaje mi się, że są różnego rodzaju miejsca publiczne typu biblioteki albo supermarkety, które toalety nie mają, a powinny. To są miejsca, w których faktycznie tego brakuje - zauważa nasza rozmówczyni. Jako kolejną lokalizację wskazuje place zabaw i węzły przesiadkowe i pętle autobusowe.
- Do tej listy jeszcze dodałabym kościoły, bo starsze osoby pewnie częściej niż młodsze chodzą do kościoła. Tam też toalety bardzo często nie ma, a być powinna - tłumaczy Milert.
Jej zdaniem zmiany w dostępności publicznych sanitariatów są nieuniknione - i już powoli zachodzą.
- I wymagać tego będzie społeczeństwo, które starzeje się i będzie oczekiwać, że te elementy będą dostępne w przestrzeni publicznej. Myślę, że jest lepiej w perspektywie ostatnich dziesięciu lat, bo coraz więcej o tym temacie się mówi. Coraz więcej widzę różnych inicjatyw, które nie boją się o tym mówić, nie uważają tego za jakiś wrażliwy temat, którego nie chcą się podjąć, tylko faktycznie widać, że dostępność przestrzeni to dostępność również toalet - podsumowuje architektka.