"Ukraina wywołała tę wojnę". Kandydat Korony na prezydenta Krakowa sieje rosyjską propagandę

Michał Klimek i Grzegorz Braun
Michał Klimek o zarzucie kłamstwa oświęcimskiego: próba zamknięcia nam ust
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Łukasz Gągulski/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Michał Klimek, kandydat Konfederacji Korony Polskiej na prezydenta Krakowa, uważa, że to Ukraina sprowokowała wojnę z Rosją, a uciekinierów przed wojną określa "drugim sortem". Twierdzi też, że Ukraińcy mają roszczenia terytorialne wobec Polski i należałoby dla nich stworzyć obóz pod granicą, po ukraińskiej stronie.

- Ukraina wywołała tę wojnę, bo prowokowała Rosję coraz bardziej zbliżając się do niej i wymordowując Ukraińców pochodzenia rosyjskiego w najbliższych Rosji terenach - powiedział Michał Klimek, kandydat na prezydenta Krakowa z ramienia Konfederacji Korony Polski w rozmowie z Pawłem Figurskim z portalu Zero.pl.

Wojnę w Ukrainie nazywa "dziwną". - Jak były naloty w 1939 roku, to ginęły setki osób, a tu po nalocie dowiadujemy się, że naruszona jest infrastruktura techniczna, pół domu się zawaliło i ktoś jest ranny.

"Mamy piątą kolumnę ukraińską"

Polityk zapytany o różnice jakie widzi w Krakowie przed wejściem do Unii Europejskiej, której to Klimek jest przeciwnikiem, a obecnie, wskazał imigrantów.

- Mamy we wszystkich większych miastach w Polsce imigrantów, którzy wyciągają pieniądze z budżetów miejskich i państwowych. Mamy piątą kolumnę ukraińską. Młodzież i dorosłych Ukraińców, którzy są wychowywani w kulcie Bandery i w kulcie szowinizmu i nazizmu banderowskiego. Mamy ich po prostu u siebie - mówi.

Kandydat Korony stwiedził, że dzieje się tak dlatego, że "otworzyliśmy z jakichś powodów granicę". - Czy mieliśmy kłopot z imigrantami jeszcze 10-15 lat temu? Dlaczego tego nie było? - pyta.

Nie dostrzega tego, że w 2014 roku Władimir Putin dokonał aneksji Krymu, potem rozpoczął wojnę w Donbasie, a w lutym 2022 roku doprowadził do pełnoskalowej wojny.

Jego zdaniem nie ma obecnie weryfikacji, kto przyjeżdża do Polski. - Rozmawiam z Ukraińcami, którzy od lat są w Polsce i im jest wstyd za tych ludzi, którzy tu przyjeżdżali po 2022 roku. Mówią, że to jest właśnie ten drugi sort, który nie był w stanie tu przyjechać wcześniej, bo nie spełniał tych warunków - mówi

Chciałby zbudować obozy dla Ukraińców

Kandydat Korony na prezydenta Krakowa uważa też, że Ukraińcy mają roszczenia terytorialne wobec Polski.

- Jedna zasada, którą chcę wprowadzić w Krakowie i polecam wszystkim gminom: zero socjalu dla imigrantów - mówi.

Jak dodaje, był i jest "gorącym zwolennikiem pomocy Ukraińcom". - Tylko ta pomoc powinna polegać na racjonalnym działaniu. Na wybudowaniu obozów dla uchodźców po stronie ukraińskiej, tuż przy granicy i dostarczaniu im pełnego wyżywienia przez Polskę. A po wojnie wystawienie rachunku za tę pomoc - powiedział portalowi Zero.pl.

"Narracja z rosyjskich podręczników propagandowych"

O komentarz do wypowiedzi kandydata na prezydenta Krakowa poprosiliśmy dr Paulinę Piasecką, specjalistkę w obszarze wojny hybrydowej i walki informacyjnej z Collegium Civitas.

- To narracja, która wprost wypływa z rosyjskich podręczników propagandowych. Rosja to jest państwo, które działając ofensywnie i agresywnie właściwie przez całą swoją historię prezentuje postawę prześladowanej ofiary, która musi się bronić. Taka postawa, kształtowanie takiego poglądu, że jesteśmy oblężoną twierdzą, pod mury której ktoś podchodzi i my prewencyjnie musimy wykonać uderzenie, pozwala uzasadnić każdą agresję - mówi dr Paulina Piasecka, specjalistka w obszarze wojny hybrydowej i walki informacyjnej z Collegium Civitas.

Jak zwraca uwagę, kandydat Konfederacji Korony Polskiej, wręcz pyta prowadzącego wywiad, czy słyszał kiedykolwiek o wojnie prewencyjnej i o wojnie sprawiedliwej. - To jest postawa, która, polega na całkowitym odwróceniu optyki, to znaczy z ofiary robimy napastnika, a z napastnika robimy ofiarę, która ma prawo do obrony. Ukraina nie wywołała wojny, Ukraina jest ofiarą rosyjskiej agresji i nacisku nie od 2022 roku, tylko od 2014 roku, czyli od momentu zajęcia Krymu - podkreśla i dodaje, w ten sposób buduje się wewnętrzne poparcie dla kontynuowania działań wojennych w Rosji. - Bo przecież rosyjskie społeczeństwo też jest przekonywane o tym, że jest biedne i tylko się broni – mówi.

Piasecka przypomina, że pod upadku ZSRR Ukraina, dla dobra globalnego porządku, zgodziła się na usunięcie ze swojego terytorium części radzieckiego potencjału nuklearnego, a Federacja Rosyjska była jednym z państw, które wówczas gwarantowały jej w związku z tym bezpieczeństwo i nienaruszalność terytorialną.

Podkreśla też, że na obecności obywateli Ukrainy korzysta polski budżet.

- Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem i ten dopływ siły roboczej naprawdę jest dla naszej gospodarki pozytywny. Wcale nie jest tak, jak podkreśla pan kandydat, że Ukrainiec po jednym dniu pracy w Polsce zostaje wpisany do ZUS-u i potem my, polscy podatnicy, płacimy jego emeryturę. To są zafałszowania, którymi próbują nas straszyć. Mamy starannie wypracowane umowy międzynarodowe, które określają bardzo wyraźnie to, ile czasu musi obywatel Ukrainy przepracować w Polsce, żeby dostać emeryturę, a część z tych świadczeń, w zależności od tego, czy zostaje, czy wraca, jest dzielona proporcjonalnie pomiędzy polski i ukraiński Skarb Państwa, w zależności od tego, gdzie, kto, ile czasu dana osoba przepracowała – wyjaśnia.

Źródło: tvn24.pl, Zero.pl
Czytaj także: