Odwołany proboszcz z Grojca: "w odpowiednim czasie wszystko będzie jasne"

Protestujący wierni
"W odpowiednim czasie wszystko będzie jasne". Odwołany proboszcz w rozmowie z Małgorzatą Marczok
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W odpowiednim czasie wszystko będzie jasne - powiedział ks. Józef Zborek, proboszcz odwołany z parafii w Grojcu (Małopolskie), w rozmowie z reporterką TVN24 Małgorzatą Marczok. Po tym, jak po 30 latach musiał opuścić parafię, w niedzielę w jego obronie stanęli wierni, doszło też do szarpaniny z biskupem. Interweniowała policja.

W niedzielę we wsi Grojec w powiecie oświęcimskim część wiernych protestowała przeciwko odwołaniu proboszcza parafii pw. św. Wawrzyńca ks. Józefa Zborka. Duchowny sprawował tę funkcję od 30 lat i cieszył się ogromnym zaufaniem parafian.

Biskup diecezji bielsko-żywieckiej Roman Pindel przyjechał w niedzielę o godzinie 19 na miejsce, by porozmawiać z radą parafialną na temat odwołania wieloletniego proboszcza ks. Józefa Zborka. W okolicy zebrali się parafianie. Protestowali, nie chcieli wypuścić biskupa, krzyczeli, szarpali.

Dwa dni wcześniej w komunikacie diecezji podano, że został on "odwołany z urzędu proboszcza z powodu stwierdzonych i udowodnionych poważnych nieprawidłowości w wypełnianiu tego urzędu". Zaznaczono, że decyzja "nie wynika z niczyjej niechęci". Nie podano jednak, o jakie nieprawidłowości chodzi.

W komunikacie wskazano, że zgodnie z prawem kanonicznym ks. Zborek odwołał się do możliwych instancji, ale decyzję biskupa Pindla potwierdził Watykan, a dokładnie dykasteria ds. duchowieństwa.

Odwołany proboszcz unika odpowiedzi

Z odwołanym proboszczem udało się telefonicznie porozmawiać reporterce TVN24 Małgorzacie Marczok. Duchowny unika komentarzy. Zapytany o okoliczności tego odejścia, odpowiedział: - Nie mogę nic powiedzieć, a po drugie w odpowiednim czasie wszystko będzie jasne.

Gdy Marczok zwróciła uwagę, że parafianom zależy na księdzu i jest dużo niejasności w tej sprawie, usłyszała: - Ja nie mogę nic powiedzieć.

Zapytany, czy ma jakiś zakaz wypowiedzi od biskupa, zaprzeczył: - Nie chcę o tym mówić. Wszystko będzie w odpowiednim czasie.

Małgorzata Marczok zaproponowała księdzu spotkanie, na którym porozmawiliby o sprawie. Jak przekazał duchowny, w tej chwili nie jest to możliwe. - Może kiedyś, później - odparł.

Nie chciał też powiedzieć, czym zawinił. - To ksiądz biskup podał - odpowiedział.

Tyle że ten o decyzji poinformował enigmatycznie, podając jako powody odwołania "stwierdzone i udowodnione poważne nieprawidłowości w wypełnianiu tego urzędu". Jakie to powody? Tego proboszcz przekazać nie chciał.

- Nie mogę nic mówić. Dziękuję bardzo - zakończył rozmowę.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: