Trzy kobiety i dwulatka zginęły w wypadku. Ruszył proces Łukasza K.

TVN24

Cztery osoby zginęły w wypadku w Miedzianej Górzetvn24
wideo 2/5

Ruszył proces Łukasza K., oskarżonego o spowodowanie wypadku, w którym zginęły trzy kobiety i dwuletnia dziewczynka.

22-letni Łukasz K. odpowiada przed Sądem Okręgowym w Kielcach za "umyślne naruszenie zasad bezpieczeństw w ruchu lądowym i nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego". K. nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.

- W toku śledztwa zgromadzono materiał dowodowy w postaci m.in. zeznań świadków, wyników oględzin miejsca zdarzenia i pojazdów w nim uczestniczących, wyników sekcji zwłok czy też kluczowej dla sprawy opinii z zakresu badań wypadków drogowych – tłumaczy Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy kieleckiej prokuratury okręgowej.

Jak podaje prokuratura, oskarżony przekroczył dozwoloną na tym odcinku prędkość (50 kilometrów na godzinę) niemal dwukrotnie. - Tym samym pozbawił się możliwości uniknięcia zderzenia z pojazdem, którym poruszały się pokrzywdzone – podkreśla Prokopowicz. I dodaje: - Biegły wykazał, że w przypadku gdyby poruszał się on z prędkością dozwoloną, to do zdarzenia by nie doszło, gdyż kierująca samochodem osobowym zdążyłaby zjechać z pasa ruchu ciężarówki.

Wjechały pod ciężarówkę

W wypadku, do którego doszło 19 maja ubiegłego roku, życie straciły cztery osoby. Dwie zginęły na miejscu, natomiast 25-letnia kobieta i 2-letnia dziewczynka zmarły kilka dni później w szpitalu. Kobiety były siostrami, dwulatka była córką jednej z nich.

Tragedia rozegrała się na drodze krajowej 74 w Miedzianej Górze (Świętokrzyskie). - Auto poruszało się w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego. W pewnym momencie - chcąc skręcić w lewo, w stronę miejscowości Ciosowa - samochód wjechał wprost w nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówkę – przekazał po zdarzeniu Karol Macek, oficer prasowy kieleckiej policji.

Jak ustaliła wówczas policja, kierujący ciężarówką Łukasz K. był trzeźwy.

Autor: wini/ ks / Źródło: TVN24 Kraków / PAP