Bezdomni z billboardu zauważyli pożar w hostelu. „Dzięki ich postawie nie było ofiar”

Bezdomni mieszkają w billboardzie obok hotelu
Bezdomni mieszkają w billboardzie obok hotelu
Źródło: TVN24 Kraków
Wieczorny pożar w hostelu mógł zakończyć się tragicznie, gdyby nie reakcja bezdomnych mieszkających w nielegalnym billboardzie w centrum Krakowa. Zawiadomili straż pożarną. Udało się uratować mieszkańca płonącego pokoju. Bezdomni do 15 czerwca mieli opuścić billboard. Eksmisją grozi im właściciel terenu. W obronie bezdomnych stanęli internauci, którzy uważają, że najpierw rozwiązana powinna zostać sprawa nielegalnej reklamy.

O bezdomnych z billboardu zrobiło się głośno, kiedy właściciel terenu zagroził, że przyjedzie na miejsce ze wsparciem policji i straży miejskiej i eksmituje niechcianych lokatorów. Jednak – chociaż w swoim "ogłoszeniu" jako termin wyprowadzki wskazał poniedziałek, bezdomni nadal mieszkają w reklamie. Teraz to właśnie ich reakcja pomogła ocalić mężczyznę, który zatrzasnął się w płonącym pokoju w hostelu.

- Byłam na miejscu w trakcie pożaru, nie było to nic miłego – pracownica hostelowej recepcji nie chce opowiadać o nocnych wydarzeniach. Jak podkreśla, najważniejsze dla niej było wydostanie z płonącego pokoju gościa.

Hostel, w którym doszło do pożaru
Hostel, w którym doszło do pożaru
Źródło: Piotr Czerwiński

"Gdyby nie oni, pożar mógłby się rozprzestrzenić"

Bezdomni nie widzą w swoim zachowaniu niczego bohaterskiego.

- Zobaczyliśmy, że coś się pali, a obok na ulicy stało kilka osób. Poprosiliśmy jedną panią, żeby szybko zadzwoniła po straż pożarną – relacjonuje jeden z mężczyzn. Siedząca obok niego bezdomna kobieta dodaje, że "każdy normalny człowiek by tak zareagował".

Mariusz Ciarka, rzecznik małopolskiej policji, jest w swojej ocenie bardziej entuzjastyczny.

- Należą się tym bezdomnym podziękowania. Gdyby nie oni, ten pożar mógłby się rozprzestrzenić, mogły być ofiary – podkreśla rzecznik.

Pożar w hostelu

Pożar hostelu przy ulicy Barskiej w Krakowie wybuchł w poniedziałek wieczorem.

- Na miejsce od razu przyjechali strażacy, udzielili pomocy mężczyźnie, znajdującemu się płonącym pokoju – mówi Ciarka.

"Każdy chce mieć dach nad głową"

Bezdomni urządzili się w billboardzie dość wygodnie: do dyspozycji mają około 200 metrów kwadratowych, wewnątrz reklamy mają poustawiane materace i meble. Jest i prowizoryczna kuchnia, a w niej toster i czajnik. Z billboardu mają widok na Wawel i kościół na Skałce.

- Całkiem znośnie się nam żyje, nie ma co narzekać. Każdy chciałby mieć dach nad głową - mówią tvn24.pl bezdomni, zamieszkujący billboard przy ul. Konopnickiej w Krakowie. Jak informuje reporterka TVN24 Marta Gordziewicz, bezdomni większość dnia spędzają poza billboardem, pracując.

Mieszkańcy reklamy przy ul. Konopnickiej w Krakowie
Mieszkańcy reklamy przy ul. Konopnickiej w Krakowie
Źródło: Piotr Czerwiński

Właściciel grozi eksmisją

Zgodnie z informacją, którą właściciel terenu zawiesił na banerze reklamowym, bezdomni na wyprowadzkę mają czas do 15 czerwca. "Informujemy zarazem, iż w tym dniu w asyście policji i straży miejskiej wszelkie pozostawione rzeczy będą spakowane i wywiezione na wysypisko śmieci" – czytamy. Oświadczenie właściciela terenu wisiało na banerze jedynie przez chwilę. W sobotę już go nie było - prawdopodobnie zdjęli je sami lokatorzy obiektu.

Jednak policja i straż miejska zaznaczają, że na razie z takim wnioskiem nikt się do nich nie zwrócił.

– Jeżeli zostanie złożony, to go rozpatrzymy, zbadamy sprawę i podejmiemy stosowne kroki – zaznacza Mariusz Ciarka.

Miasto pomoże?

W obronie bezdomnych stanęli jednak internauci i organizacja Antygencja (jak sami się opisują jej przedstawiciele: pierwsza w Polsce agencja antymarketingowa).

- Problemem nie są bezdomni, ale nielegalna reklama – zaznacza w rozmowie z portalem tvn24.pl Marek Tobolewski z Antygencji, który w poniedziałek przekazał prezydentowi Krakowa list otwarty, w którym broni bezdomnych z billboardu.

Urząd miasta deklaruje, ze jest gotowy bezdomnym pomóc. - Byli tam pracownicy pomocy społecznej, byli tam strażnic miejscy, rozmawiali z nimi. Zapewnili ich, że gdyby tylko chcieli zmienić miejsce zamieszkania, to jak najbardziej jesteśmy w stanie im pomóc - tłumaczy Monika Chylaszek, rzecznik prezydenta miasta. Kobieta zaznacza też, że - ze względu na to, że jest to teren prywatny - wpływ miasta ogranicza się tylko do udzielenia pomocy mieszkańcom reklamy. Natomiast do samej eksmisji miasto się nie przyłączy.

Inspektor nadzoru budowlanego już trzy lata temu stwierdził, że billboard jest samowolą budowlaną. Właściciel terenu jednak się od tej decyzji odwołał - i od tej pory są wyjaśniane kwestie formalne, a gigantyczna reklama stoi i przesłania widok na Wawel, a także służy jako schronienie dla grupy bezdomnych.

Do pożaru doszło przy Ul. Barskiej w Krakowie:

Mapy dostarcza Targeo.pl

Autor: wini / Źródło: TVN24 Kraków

Czytaj także: