Pożar na terenie fabryki produkującej drony
- Zgłoszenie otrzymaliśmy kilkanaście minut po północy. Na miejsce wysłano pięć zastępów straży pożarnej, czyli 25 strażaków - mówi mł. kpt. Rafał Maciejczak z Komendy Powiatowej PSP w Skarżysku-Kamiennej.
Paliło się jedno z pomieszczeń zakładu produkcyjnego w Skarżysku-Kamiennej, który zajmuje się produkcją komponentów do systemów bezzałogowych. Akcja strażaków trwała dwie godziny. Nikt nie ucierpiał. W momencie wybuchu pożaru zakład był nieczynny.
Rzecznik Grupy WB: wszystkie procedury i systemy zadziałały prawidłowo
Jak mówi nam Remigiusz Wilk, rzecznik Grupy WB, do której należy zakład, pożar zobaczył na monitoringu pracownik i zaczął go gasić jeszcze przed przyjazdem strażaków.
Dodaje, że pożar był niewielki, wszystkie procedury i systemy zadziałały prawidłowo, a ogień udało się błyskawicznie ugasić.
- Ogromne podziękowania dla straży pożarnej i dla pracowników, którzy podjęli działania ratownicze - zaznacza Wilk.
Biorą pod uwagę także podpalenie
Nadkomisarz Anna Sławińska z Komendy Powiatowej Policji w Skarżysku-Kamiennej mówi, że policja jest nadal na miejscu. Trwa badanie przyczyn pożaru.
- Brane pod uwagę są różne wersje, również taka, że doszło do podpalenia - informuje.
Uruchomił się czujnik antywłamaniowy
Natomiast świętokrzyska policja w komunikacie na platformie X podaje, że około północy operator firmy ochroniarskiej powiadomił służby o uruchomieniu czujki antywłamaniowej.
"Zgłoszenie dotyczyło obiektu znajdującego się w pobliżu magazynu, w którym składowane były elementy elektroniczne. Po przybyciu na miejsce potwierdzono, że wewnątrz budynku doszło do pożaru" - czytamy w komunikacie.
Wyjaśniamy okoliczności nocnego pożaru, do którego doszło na terenie prywatnej firmy w Skarżysku-Kamiennej.
— ŚwiętokrzyskaPolicja (@SPolicja) August 31, 2026
Dzisiaj, około północy, operator firmy ochroniarskiej powiadomił służby o uruchomieniu czujki antywłamaniowej na terenie jednej z prywatnych firm. Zgłoszenie dotyczyło…
Na miejscu są także agenci ABW
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński wyjaśnił na antenie TVN24, kto jest na miejscu.
- Zawsze na miejsce pożaru jedzie przede wszystkim straż pożarna. Tak było też w tym wypadku. Przyjeżdża policja, czyli służby mundurowe. To policja zabezpiecza miejsce zdarzenia, to policja podejmuje pierwsze czynności, ustala okoliczności tego pożaru. I oczywiście w tego typu pożarach, do jakiego dzisiaj doszło, swoje czynności podejmują funkcjonariusze służb specjalnych - wytłumaczył.
Dodał, że służby sprawę traktują "niezmiernie poważnie" i jej nie bagatelizują.
- Funkcjonariusze, przede wszystkim Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, już są na miejscu, analizują wszelkie informacje na ten temat zebrane przez policję, zbierają swoje informacje, analizują i weryfikują te informacje - powiedział.
Rzecznik ministra ostrzegł też przed "pokusami dezinformacji". - Tworzą się różnego rodzaju legendy, już niektóre osoby opowiadają, jak do tego doszło, co jest przyczyną tego pożaru. To wszystko dokładnie zostanie teraz wyjaśnione i na pewno w późniejszym czasie będziemy mogli państwu przekazać więcej informacji na ten temat - ocenił Dobrzyński.
MSWiA: kontrola nie wykazała żadnego udziału substancji chemicznych
Pytana o sprawę rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka powiedziała przed kamerą TVN24, że po opanowaniu ognia straż pożarna sprawdzała teren kamerą termowizyjną oraz przeprowadziła kontrolę chemiczną.
- Kontrola nie wykazała żadnego udziału substancji chemicznych - poinformowała.
Dodała, że trwają ustalenia, czy do pożaru doszło na skutek np. awarii jakiegoś urządzenia czy był to może akt dywersji.
- Na te informacje musimy poczekać na zakończenia działań prowadzonych przez policję i funkcjonariuszy ABW. Działania te polegają przede wszystkim na zabezpieczaniu materiałów z monitoringu i prowadzeniu oględzin - podkreśliła rzeczniczka.
To kolejny w ciągu doby podobny pożar. W niedzielę o godzinie 14.40 strażacy dostali zgłoszenie o pożarze hali magazynowej w Lublinie, należącej do firmy produkującej części do samolotów. Gdy Artur Molenda spytał, czy służby łączą te sprawy, Karolina Gałecka powiedziała, że sprawdzany będzie każdy wątek.
Nie przewidują opóźnień w dostawach dla Wojska Polskiego
W zakładzie w Skarżycku-Kamiennej produkowane są części do systemów bezzałogowych dostarczanych Wojsku Polskiemu. - Jeżeli chodzi o systemy bezzałogowe na świecie, jesteśmy jednym z największych producentów. To nie są pojedyncze platformy, to systemy powiązane ze sobą w jeden wielki "ekosystem" - powiedział przed kamerą TVN24 w rozmowie z Arturem Molendą, cytowany wcześniej, Remigiusz Wilk z Grupy WB.
Dodał, że firma od wielu lat cieszy się zaufaniem sił zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej i innych sił zbrojnych na świecie.
- Tworzymy w pewnym sensie system bezpieczeństwa RP jako wielki podmiot, który współpracuje z tysiącami przedsiębiorstw na terenie całego kraju - od bardzo niewielkich aż po tak ogromne jak Polska Grupa Zbrojeniowa, która jest podwykonawcą w niektórych naszych projektach - stwierdził Wilk.
Pytany o pożar podkreślił, że zaraz po tym jak służby zakończą swoją pracę, zakład w każdej chwili jest w stanie wznowić produkcję. Nie sądzi też, aby w związku z tym incydentem były jakieś opóźnienia w dostawach dla Wojska Polskiego.
- Postepowanie w sprawie tego wydarzenia przejął małopolski wydział do walki z przestępczością zorganizowaną – powiedział rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej prokurator Przemysław Nowak w poniedziałek.
Jak dodał, więcej informacji o postępowaniu należy się spodziewać we wtorek.