Wniosek w sprawie zwiększenia nakładów na program w budżecie państwa na 2027 rok złożyła wczoraj w Sejmie Marta Górna ze Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji "Nasz Bocian". Dotarliśmy do tego pisma.
Program in vitro jest sukcesem, ale mierzy się z problemami
Autorka prosi posłów i senatorów pracujących nad ustawą budżetową o podniesienie kwoty przeznaczonej na program z 600 do 800 tysięcy złotych. Jak podkreśla w uzasadnieniu, program leczenia jest wielkim sukcesem. Od nieco ponad dwóch lat na świat przyszło dzięki niemu ponad 17 tysięcy dzieci.
"Wiele par, które mierzą się z problemem niepłodności mogło dzięki temu skorzystać ze skutecznej i bezpiecznej procedury, która w przypadku braku finansowania publicznego byłaby dla nich niedostępna. Dowodem sukcesu oraz potrzeby rozwoju programu jest niesłabnące zainteresowanie kwalifikacją do leczenia" - czytamy w piśmie.
Autorka wniosku podkreśla jednak, że w czerwcu 2026 r. liczba urodzeń spadła do zaledwie 781, co jest wynikiem niemal dwukrotnie niższym niż w grudniu ubiegłego roku.
"Wynika to przede wszystkim z tego, że w trzecim kwartale 2025 r. w większości ośrodków realizujących program doszło do wyczerpania się środków finansowych, uniemożliwiając kwalifikację nowych par oraz płynną realizację świadczeń w programie".
Eksperci już sygnalizowali problem z płynnością programu
O tych problemach pisaliśmy niedawno w TVN24+. Profesor Rafał Kurzawa, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii, informował nas wówczas o wynikach ankiety, rozesłanej do ośrodków realizujących program.
- Wszystkie wskazują ewidentnie, że po prostu nie mają pieniędzy na realizację. Niektóre wykonywały procedury z własnych środków i zadłużyły się wewnętrznie, licząc na to, że te pieniądze zostaną wypłacone w przyszłości. Inne przestały kwalifikować, niektóre nawet już od czerwca. W zdecydowanej większości tych pieniędzy nie starczy do końca roku. Szacujemy, że nawet dziewięć tysięcy par może przez to nie zostać włączonych do programu - mówił prof. Kurzawa, podkreślając, że w jego ocenie na program powinno trafiać więcej pieniędzy. Postulował zwiększenie nakładów o 200 milionów złotych.
Czas w leczeniu niepłodności ma ogromne znaczenie
Dlaczego i dla kogo przede wszystkim jest to ważne? W rozmowie z tvn24.pl Marta Górna mówi dziś o tym, że wciąż są pary, które spełniają kryteria i mogłyby się zakwalifikować, ale w związku z brakiem środków są zmuszone do w nawet wielomiesięcznych kolejkach.
- A czas w leczeniu niepłodności ma ogromne znaczenie. Szczególnie jest to istotne dla par, które są na granicy wieku, w którym można się do programu zakwalifikować, wykorzystując własne komórki jajowe [42 lata - red.] - zaznacza.
Tymczasem w projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok kwota zabezpieczona na program jest na poziomie identycznym jak w 2026 roku i wynosi 600 tysięcy złotych.
"Obawiamy się, że będzie to oznaczać ponowne wystąpienie problemów z kwalifikacją par do programu już w połowie przyszłego roku. Wydaje się, że z racji szczególnego charakteru programu leczenia niepłodności oraz relatywnie niewielkiego kosztu w stosunku do planowanego poziomu wydatków w części budżetu państwa pozostającego w dyspozycji ministra zdrowia, warto rozważyć zwiększenie finansowania o wskazaną kwotę" - wskazuje Stowarzyszenie Nasz Bocian.
Niepłodność dotyczy nawet 1,5 miliona polskich par
Jak czytamy w rządowym portalu pacjent.gov.pl, w krajach wysoko rozwiniętych niepłodność dotyczy 10-16 proc. par w wieku rozrodczym. W Polsce z niepłodnością mierzy się 1-1,5 mln par, czyli aż 20 proc. społeczeństwa w wieku rozrodczym.
"Niepłodność jest przez WHO uznana za chorobę, w której kobieta nie zachodzi w ciążę po 12 miesiącach regularnego współżycia (2-4 razy w tygodniu) bez stosowania jakichkolwiek metod antykoncepcji. Bezpłodność jest stanem nieodwracalnym, trwałym i nieuleczalnym - kobieta lub mężczyzna nie ma zdolności rozrodczych i nie może spłodzić naturalnie potomstwa" - podaje rządowy portal.
Na stronie pacjent.gov.pl czytamy, że zapłodnienie pozaustrojowe in vitro (IVF) pozwala na zapłodnienie kobiety i urodzenie potomstwa w sytuacji, gdy wiedza medyczna uznaje to za niemożliwe w naturalny sposób. "Na przykład brak jajowodów lub ich niedrożność mogą być przeszkodą w zapłodnieniu. Ta metoda jest obecnie najbardziej skuteczna w leczeniu niepłodności, gdy inne metody nie przynoszą rezultatów" - podaje portal.