|

"Nagle zauważyłam, że mam obojczyki". Tak zmienia się życie po operacji bariatrycznej

Operacja bariatryczna to nie droga "na skróty"
Operacja bariatryczna to nie droga "na skróty"
Źródło: Shutterstock
Z otyłością zmagała się od dzieciństwa. Mimo wszystko bardzo, bardzo długo nie potrafiła zdecydować się na ten krok. Także dlatego, że doświadczała ataków paniki i lęk zwyciężał. Dziś mija dwa i pół roku, odkąd Milena przeszła operację bariatryczną po wielokrotnych, nieudanych próbach redukcji wagi. - To walka do końca życia - mówi. Artykuł dostępny w subskrypcji

Niewysoka, ciemna blondynka w średnim wieku o pogodnej twarzy. W przeszłości dziecko z otyłością, nastolatka i dwudziestolatka z nadwagą, która przeszła w otyłość, gdy Milena urodziła dziecko. Od tego czasu minęło ponad 20 lat.

- Wielokrotnie próbowałam rozlicznych sposobów na odchudzanie. Nie działały na dłuższą metę, kilogramy zawsze wracały. Potem okazało się, że mam stan przedcukrzycowy, a w związku z tym trochę trudniej jest schudnąć - mówi, gdy pytam, czy nie myślała o leczeniu wcześniej.

Potem wyjaśnia, że przeszkodą była też proza życia: pilniejsze niż własne zdrowie przez wiele lat okazywały się inne sprawy - praca, obowiązki mamy, opieka nad chorującymi bliskimi.

Aktualnie czytasz: "Nagle zauważyłam, że mam obojczyki". Tak zmienia się życie po operacji bariatrycznej

Przełom nastąpił po pandemii.

- Bardzo mi się nie podobało to, jak wyglądam. Otyłość zaczęła też poważnie przeszkadzać mi w normalnym życiu - mówi krótko i wyznaje, że w najgorszym momencie ważyła 156 kilogramów. Wtedy zmagała się już z bólem nadmiernie obciążonych stawów.

Stawy dokuczały mi tak bardzo, że czasem nie mogłam chodzić. Myślałam nawet: "Boże Święty, chyba wolę już umrzeć niż żyć z takim bólem"
Milena, pacjentka po operacji bariatrycznej

Do podjęcia zdecydowanych kroków namówiła ją pielęgniarka w centrum medycznym. Osoba po operacji bariatrycznej, bardzo przekonująca. - Nie ma się czego bać. Zobaczysz, to będzie zupełnie inne życie - mówiła.

Czytaj także: