Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła z urzędu postępowanie sprawdzające w sprawie śmierci 29-letniego mieszkańca powiatu świdnickiego. Mężczyzna trafił do szpitala po ataku padaczki i trzy dni później zmarł. O sprawie jako pierwszy poinformował portal Świdnica24.
- Prokuratura na podstawie informacji prasowych wszczęła postępowanie sprawdzające z urzędu w kierunku podejrzenia narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. To jest wstępna kwalifikacja. Jeszcze nie jest wszczęte śledztwo, ale postępowanie sprawdzające. Prokurator ma 30 dni na podjęcie decyzji, czy będzie zachodziło uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa i czy istnieją podstawy do wszczęcia śledztwa - poinformował tvn24.pl Mariusz Pindera, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.
Pacjent zmarł kilka dni po przyjęciu do szpitala
Sprawa dotyczy 29-letniego Kacpra Bucki, który od lat chorował między innymi na cukrzycę typu I, niewydolność nerek i padaczkę. Pod koniec sierpnia po dializie jego stan się pogorszył.
- 31 sierpnia Kacper wrócił z dializ. Źle się czuł, wymiotował. Trwało to do wieczora, całą noc. Wymiotował, wymiotował, w końcu rano, około 8.30, dostał padaczki. Teść zadzwonił na pogotowie. Daliśmy go na nosze, no i pojechali z Kacprem - opowiada tvn24.pl pani Anna, bratowa Kacpra.
Mężczyzna został przewieziony na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Świdnicy. Jeszcze tego samego dnia rodzina otrzymała informację, że 29-latek zostanie przewieziony karetką do domu. Moment przywiezienia Kacpra do domu nagrał jego brat. Film udostępniła naszej redakcji rodzina zmarłego.
- Był przytomny, ale niekontaktowy. W samym pampersie, lekko przykryty folią. Straszyli nas policją, że zostanie wezwana, bo nie chcemy Kacpra przyjąć do domu. W takim stanie człowieka przyjąć do domu? My byśmy byli za to odpowiedzialni - opowiada.
Pacjent był reanimowany, później planowano jego wypis
Rodzina twierdzi, że dopiero 28 września otrzymała dokumentację medyczną dotyczącą pobytu mężczyzny na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Z jej treści, według rodziny, wynika, że pacjent był reanimowany już we wtorek, 1 września. - Pogotowie zabrało go z domu rano, a z dokumentów wynika, że tego samego dnia był reanimowany na SOR-ze. Nie rozumiemy więc, jak kilka godzin później planowano jego transport do domu - podkreśla bratowa zmarłego. Rodzina odmówiła przyjęcia mężczyzny, który ponownie trafił na SOR.
Następnego dnia odwiedziła go w szpitalu. - Kacper leżał na sali obserwacyjnej nago, przykryty jakąś szmatą. On był normalny, ubrał sobie spodnie, chodził po korytarzu. Lekarz zapytał nas, czy przyjechaliśmy go odebrać, bo został wypisany. Kiedy powiedzieliśmy, że jest w zbyt złym stanie, usłyszeliśmy, że zostanie przewieziony do szpitala psychiatrycznego i będzie traktowany jako osoba bezdomna - twierdzi pani Anna.
Według relacji bliskich, tego dnia nie wykonano zaplanowanej dializy, choć pacjent wcześniej regularnie poddawał się temu zabiegowi z powodu niewydolności nerek. Ostatecznie mężczyzna został przewieziony na konsultację psychiatryczną do Wałbrzycha.
- Mój teść pytał, jak to możliwe, skoro Kacper powinien mieć tego dnia dializę. Później lekarz psychiatra miał stwierdzić, że nie jest to pacjent wymagający leczenia psychiatrycznego, lecz osoba ciężko chora, która powinna przebywać w szpitalu - relacjonuje kobieta.
Tragiczny finał hospitalizacji 29-latka
Po konsultacji 29-latek wrócił do Świdnicy. W kolejnych godzinach jego stan gwałtownie się pogorszył. Z dokumentacji medycznej wynika, że doszło do zatrzymania krążenia i konieczna była reanimacja. Mężczyzna trafił na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii.
- W czwartek dowiedzieliśmy się, że Kacper jest na OIOM-ie. Nikt wcześniej nas o tym nie poinformował. W piątek lekarz powiedział nam, że jest w stanie agonalnym i musimy przygotować się na najgorsze - wspomina pani Anna.
29-latek zmarł w sobotę, 5 września. Bliscy liczą na wyjaśnienie wszystkich okoliczności leczenia i śmierci mężczyzny. Rodzina zgłosiła sprawę do Rzecznika Praw Pacjenta. Zapowiada również złożenie zawiadomienia do prokuratury.
Szpital wyjaśnia okoliczności
Nasza redakcja wysłała maila z pytaniami do szpitala. "Dyrekcja Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Świdnicy traktuje wszelkie zgłoszenia nieprawidłowości i zastrzeżenia dotyczące jakości udzielanych świadczeń, bezpieczeństwa pacjentów oraz przestrzegania praw pacjenta z należytą powagą. Każde zdarzenie budzące uzasadnione wątpliwości może podlegać analizie zgodnie z wewnętrznym systemem zarządzania jakością i bezpieczeństwem" - odpowiedział tvn24.pl Grzegorz Kloc, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Świdnicy.
Dodał, że "w ramach podejmowanych przez kadrę zarządzającą działań przeprowadzane są rozmowy wewnątrzoddziałowe mające na celu ustalenie stanu faktycznego, w uzasadnionych przypadkach istnieje możliwość zapoznania się z obrazem nagrań monitoringu, analizie podlegają zapisy dokumentacji medycznej, a przypadki wymagające opinii i wiedzy specjalistycznej poddawane są ocenie lekarzy członków Komitetu Terapeutycznego".
"Oświadczamy, że w przedmiotowym przypadku w ramach naszego Szpitala prowadzone jest postępowanie wyjaśniające z ustalaniem okoliczności hospitalizacji Pacjenta, ze szczegółową analizą procesu diagnostyczno-terapeutycznego pod kątem obowiązujących standardów i aktualnej wiedzy medycznej. W sytuacji stwierdzenia nieprawidłowości zostaną podjęte stosowne działania przewidziane w przepisach prawa i/lub postanowieniach zawartych z lekarzami umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych" - oświadczył Kloc.
Rzecznik Praw Pacjenta czeka na wyjaśnienia
"Z związku ze sprawą pacjenta z cukrzycą, który został skierowany na oddział psychiatryczny, Rzecznik Praw Pacjenta zwrócił się do Szpitala w Świdnicy z prośbą o przedstawienie informacji oraz wyjaśnień dotyczących przebiegu zdarzenia. Na obecnym etapie oczekujemy na odpowiedź podmiotu leczniczego. Po zapoznaniu się z przekazanymi informacjami Rzecznik podejmie decyzję co do ewentualnych dalszych działań w tej sprawie" - przekazało biuro prasowe Rzecznika Praw Pacjenta.