Jak przekazał Mariusz Pindera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, postępowanie jest prowadzone od dłuższego czasu i zostało wszczęte po zawiadomieniach składanych między innymi przez organizacje zajmujące się ochroną zwierząt oraz osoby prywatne.
Zatrzymano pięć osób z kręgu właścicieli tego zoo. Prokurator Mariusz Pindera poinformował, że postawiono im zarzuty znęcania się i doprowadzenia do śmierci zwierząt.
- Wszystkim osobom ogłoszono takie same zarzuty, działali wspólnie i w porozumieniu - poinformowała Karolina Borowiec-Kołoczyńska z Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu.
Zdaniem śledczych w prywatnym zoo zaniedbywano 561 zwierząt w ten sposób, że podejrzani świadomie dopuszczali do zadawania im bólu i cierpienia poprzez niezapewnienie odpowiednich dla potrzeb danego gatunku warunków bytowania, właściwego dla ich potrzeb sposobu żywienia i należytej opieki lekarsko-weterynaryjnej.
Na miejscu wciąż pracują prokurator, policja, śledczy i biegli lekarze weterynarii. - Wojewódzki inspektor weterynarii podejmuje decyzje. Niektóre zwierzęta wymagają tam pilnej interwencji, są przewożone do innych placówek. Nie wszystkie zwierzęta zostaną odebrane. Zoo nie będzie zamykane - dodaje Pindera.
We wtorek około 30 zwierząt zostało trafiło do placówek w Holandii i Belgii. Te czynności są kontynuowane.
- Moim celem jest tutaj przygotowanie wysyłki zwierząt za granicę do Holandii - powiedział lekarz weterynarii Grzegorz Wall. Dodał, że musi skontrolować stan zdrowia zwierząt oraz środki transportu przed załadunkiem. Świadectwo zdrowia znajdzie się w specjalnym systemie i trafi do "odpowiedniego organu władzy lokalnej".
Zdzisław Król, dolnośląski wojewódzki lekarz weterynarii, przekazał w środę, że dla 21 zwierząt konieczne było wystawienie świadectw zdrowia, co jest niezbędne w ich międzynarodowym transporcie. - Spośród tych zwierząt był też tygrys, czyli gatunek, który jest objęty szczególną ochroną. Żeby takie zwierzę wysłać za granicę, jest potrzebne stosowne zezwolenie z Ministerstwa Klimatu i Środowiska i takie zezwolenia okazano - dodał Król.
Wojewoda zwołuje zespół zarządzania kryzysowego
Do sprawy odniósł się również Dolnośląski Urząd Wojewódzki we Wrocławiu.
"W związku z napływającymi kolejnymi informacjami dotyczącymi sytuacji w ZOO Łączna wojewoda dolnośląska Anna Żabska poleciła burmistrzowi Mieroszowa pilne zwołanie Gminnego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Jego rolą będzie między innymi bezpieczeństwo i opieka nad zwierzętami w granicach ustaleń z prokuraturą i rzetelna informacja" - czytamy w komunikacie DUW.
W pracach zespołu mają uczestniczyć przedstawiciele samorządu, straży pożarnej, policji, służb weterynaryjnych i sanitarnych, a także przedstawiciele starosty wałbrzyskiego i wojewody dolnośląskiego.
"Wojewoda zwróciła się o pilne przedstawienie aktualnych informacji dotyczących liczby i stanu zwierząt, warunków ich przebywania, dostępności opieki weterynaryjnej oraz potrzeb wymagających dodatkowego wsparcia. Celem działań jest między innymi usprawnienie przepływu informacji oraz skoordynowanie ewentualnej pomocy. Szczególnie istotne jest rozpoznanie możliwości zapewnienia zwierzętom odpowiednich warunków i ciągłości opieki na miejscu" - dodał Dolnośląski Urząd Wojewódzki we Wrocławiu.
Jak podkreślono, działania zespołu nie ingerują w postępowanie prowadzone przez prokuraturę.
Po czwartkowym posiedzeniu, inspektor Oktawiusz Cieślik, Komendant Miejski Policji w Wałbrzychu, przekazał dziennikarzom, że aktualnie w zoo znajduje się 667 zwierząt. Jak zapewnił, wczoraj relokowano 33 osobniki.
- W chwili obecnej wystosowaliśmy apel do wszystkich dyrektorów zoo w kraju, z prośbą o wsparcie naszych działań, żeby bezpiecznie zapewnić relokację tych zwierząt - przekazał.
Jak dodał, w opiekę nad zwierzętami, w tym ich karmienie, zaangażowane są dwie fundacje. Według komendanta wcześniej pomoc deklarowało więcej organizacji, jednak część z nich wycofała się po fali krytyki w mediach społecznościowych.
GDOŚ wszczął postępowanie w sprawie cofnięcia zezwolenia
5 sierpnia 2026 roku Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wszczęła z urzędu postępowanie administracyjne dotyczące cofnięcia decyzji zezwalającej na utworzenie i prowadzenie Ogrodu Zoologicznego w Łącznej.
"Postępowanie jest efektem kontroli przeprowadzonych przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska we Wrocławiu, podczas których stwierdzono nieprawidłowości w funkcjonowaniu ZOO" - podaje Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.
Ostatnia kontrola zoo była prowadzona od lipca 2024 roku do września 2025 roku. Kontrolerzy stwierdzili między innymi niewykonanie części wcześniejszych zaleceń pokontrolnych. Wskazano również na nieprawidłowości dotyczące warunków hodowli i utrzymywania poszczególnych grup gatunków zwierząt w ogrodzie zoologicznym, braki w dokumentacji hodowlanej oraz brak części dokumentów potwierdzających pochodzenie zwierząt.
"Postępowanie w sprawie cofnięcia decyzji zezwalającej na utworzenie i prowadzenie Ogrodu Zoologicznego w Łącznej trwa. W najbliższych dniach, podmiot jest zobowiązany do podjęcia konkretnych działań zmierzających do likwidacji stwierdzonych nieprawidłowości" - podkreśla GDOŚ.
- Generalnie chodzi o niewłaściwe warunki utrzymywania, o niespełnianie tych specjalnych potrzeb gatunkowych dla poszczególnych zwierząt - przekazała obecna na miejscu Katarzyna Śliwa-Łobacz z Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane.
Znaleziono zakopane kości zwierząt
Jak poinformował w środę Marcin Witkowski, zastępca prokuratora okręgowego w Świdnicy, w związku z czynnościami na terenie ogrodu zoologicznego w Łącznej ujawniono nowe niepokojące informacje.
"Na terenie ogrodu w toku oględzin znaleziono zakopane kości zwierząt, w szczególności kopytnych, których śmierć nie jest na razie wyjaśniona. Natomiast pozostałe w ogrodzie zwierzęta były utrzymywane w zimnie pomimo ich potrzeb gatunkowych, w szczególności w odniesieniu do gatunków pochodzących z obszarów o ciepłym klimacie" - wyjaśnił Marcin Witkowski.
Śledczy wskazują również na brak odpowiedniego zapasu karmy. W pomoc przy opiece nad zwierzętami włączył się lokalny samorząd. Uzgodniono postawienie i dogrzewanie namiotów.
Prokuratura poinformowała również, że wcześniej przygotowano plan przeniesienia zwierząt do innych miejsc. Jak przekazał prokurator, część fundacji i organizacji wycofuje się jednak z deklarowanej pomocy w związku z falą krytyki i obawami przed agresją w przestrzeni medialnej.
"Prokuratura ma więc świadomość, że bez wsparcia organizacji prozwierzęcych nie uda się relokować zwierząt w jak najszybszym terminie. Dlatego zwracamy się z apelem do organizacji prozwierzęcych o pomoc w przyjęciu opieki na zwierzętami przy pełnym wsparciu prokuratury i policji" - apeluje prokuratura.
Zwierzęta poza swoimi wybiegami
W czwartek przedstawiciele zoo w Łącznej zaalarmowali w komunikacie, że daniele, muflony i lamy znalazły się poza swoimi wybiegami. Jak zaznaczają, nie wiedzą, w jakich okolicznościach do tego doszło ani jakie działania są obecnie podejmowane.
"Zwierzęta są głodne, przestraszone i narażone na niebezpieczeństwo. Mogą zrobić sobie krzywdę, a sytuacja wymaga natychmiastowej reakcji. Żądamy pilnego nadzoru nad prowadzonymi czynnościami i skutecznych działań, które zapewnią zwierzętom bezpieczeństwo" - podało zoo Łączna.
- Chcę zapewnić państwa, że dobrym najwyższym naszych działań, jest dobro zwierząt. Te informacje, które pojawiały się w mediach, że doszło do zgonów osobników zwierzęcych, nie polegają na prawdzie - powiedział w czwartek popołudniu inspektor Oktawiusz Cieślik, Komendant Miejski Policji w Wałbrzychu.
Mieszkańcy bronią właścicieli zoo
Działania służb wywołały duże emocje wśród mieszkańców okolicznych miejscowości.
- Byłem tutaj nieraz. Nigdy nie widziałam, żeby zwierzętom działa się jakakolwiek krzywda. Zawsze te zwierzęta były zadbane - mówi jedna z mieszkanek.
- Zdenerwowałem się, dlatego że to jest, moim zdaniem, bezprawne wjechanie na prywatną posesję i pomówienie. Jakie dowody ma ta fundacja, skoro przyjechała policja w konwoju, z prokuratorem, a całą rodzinę wywieziono w kajdankach? Jestem mieszkańcem Jaroszowa i mnie to oburza, szkoda słów - mówi pan Andrzej, jeden z mieszkańców pobliskiej miejscowości.
- Co roku z dziećmi przychodzimy do zoo. Z tego, co widzimy, to te zoo rozwija się. Jest po prostu coraz ładniej, coraz więcej zwierząt jest. I prawdę mówiąc, te zarzuty, co pani z fundacji przedstawiała, nie mają żadnego pokrycia - uważa mieszkanka Jaroszowa.
Protest przed zoo, cztery osoby zatrzymane
W środę późnym wieczorem w Łącznej zgromadziła się grupa około 100 osób protestujących w obronie zoo. Jak przekazał Marcin Świeży, oficer prasowy wałbrzyskiej policji, zajęli oni jezdnię i zablokowali ruch. Mimo wielokrotnych poleceń funkcjonariuszy nie chcieli zejść z drogi. Policjanci przez megafony informowali zgromadzonych, że w przypadku niezastosowania się do poleceń zostaną użyte środki przymusu bezpośredniego.
- Funkcjonariusze podjęli decyzję, że przy użyciu tarcz zepchną te osoby z jezdni, umożliwiając dalszy przejazd pojazdów. Tak też zrobili. W czasie tej interwencji, cztery osoby naruszyły nietykalność cielesną funkcjonariuszy. Jedna z tych osób rzuciła jajkiem w policjanta. Te osoby zostały zatrzymane i osadzone w policyjnych celach - mówi Marcin Świeży.
Jak dodaje policjant, wszystkie te osoby mają usłyszeć zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej policjantów.
Obecnie policjanci pełnią tam służbę 24 godziny na dobę.
Zoo Łączna to prywatny ogród zoologiczny. Jako miejsce opieki nad zwierzętami działa od lat, a w 2012 roku otrzymało status ogrodu zoologicznego. Jak podają jego właściciele na swojej stronie internetowej, od tamtego czasu zaczęły się w nim pojawiać zwierzęta egzotyczne: tygrysy, kangury, jelenie milu i różne gatunki małp. Łącznie żyje w nim około 100 gatunków zwierząt.