Arcyksiążę Ferdynand. Jego śmierć rozpętała piekło

TVN24

Aktualizacja:
zdjęcia archiwalneArcyksiążę Ferdynand na chwilę przed zamachem

Arcyksiążę austriacki Ferdynand nie miał odegrać większego znaczenia w historii. Miał być jednym z wielu członków znakomitej dynastii Habsburgów, który dożyje późnej starości w otoczeniu gromadki wnucząt. Przypadek chciał jednak inaczej. Takich przypadków i dziwnych zbiegów okoliczności było w życiu arcyksięcia całe mnóstwo. Opowieść o Franciszku Ferdynandzie to historia człowieka, który za wszelką cenę, chcąc uniknąć wojny, posłużył jako pretekst do niej.

Arcyksiążę austriacki Franciszek Ferdynand zginął w zamachu 100 lat temu, 28 czerwca 1914 roku, w Sarajewie (Bośnia). Zaledwie miesiąc później Europa na lata pogrążyła się w konflikcie, który pozbawił życia miliony ludzi i całkowicie zmienił mapę Europy.

Historycy do dzisiaj zastanawiają się, czy gdyby nie zamach w Sarajewie, to wojny dałoby się uniknąć. Niktórzy uważają, że konflikt od miesięcy tylko wisiał na włosku i wystarczył byle pretekst, by wojska ruszyły ku sobie.

Kim był człowiek, którego śmierć z rąk serbskich nacjonalistów rozpętała "wielką wojnę"?

Tekst powstał na podstawie książki "Zabić arcyksięcia" Grega Kinga, Sue Woolmans

Arcyksiążę Franciszek Ferdynand
Carl Pietzner | domena publiczna

1. Arcyksiążę, który nigdy nie miał zostać cesarzem

Los Franciszka Ferdynanda zdawał się być przesądzony już w chwili narodzin: wykształcenie, kariera wojskowa i być może oficjalne funkcje pełnione w imieniu cesarza. Szanse na to, że arcyksiążę kiedykolwiek zasiądzie na tronie, były nikłe. Jego stryj Franciszek Józef rządził Austro-Węgrami już od kilkunastu lat, ale wciąż pozostawał młodym władcą (w chwili narodzin bratanka miał 33 lata), poza tym w kolejce do tronu pozostawali jeszcze syn cesarza, książę Rudolf i brat Karol Ludwik (ojciec Ferdynanda).

Książę koronny Rudolf z arcyksiężną Stefanią
domena publiczna

Młody Franciszek Ferdynand był na tyle daleko w kolejce do tronu, że jego ojciec, chcąc zabezpieczyć przyszłość syna, przyjął dla niego spadek po zmarłym bezpotomnie księciu Modeny Franciszku V Habsburgu-Este. W sytuacji Franciszka zmiana nazwiska, co było obwarowane zapisem w testamencie, nie miała mieć żadnego znaczenia. Chłopiec dodał do swojego człon Este i przejął pokaźny majątek włoskiego rodu. Jako dorosły już arcyksiążę twierdził jednak, że człon ten separuje go od reszty Habsburgów.

Z dala od cesarskiego tronu Franciszek Ferdynand odebrał wszechstronne wykształcenie i wstąpił do wojska, gdzie szybko awansował. Początkowo nie pełnił jednak żadnych oficjalnych funkcji. Arcyksiążę czas wolny spędzał na ukochanych polowaniach oraz podróżach. Jako pierwszy Habsburg wyruszył w podróż dookoła świata.

W młodości Franciszek Ferdynand prowadził dość rozrywkowy tryb życia, co nie umknęło austriackim gazetom, które rozpisywały się o zaniedbywaniu obowiązków przez arcyksięcia i oddawaniu się uciechom.

Habsburgowie musieli nawet kupić milczenie dwóch kobiet, które twierdziły, że wychowują synów Ferdynanda. W tych przypadkach kompromitujący byłby sam proces o ustalenie ojcostwa, a nie fakt posiadania nieślubnych dzieci. Inni Habsburgowie w owym czasie dość swobodnie podchodzili do przysięgi małżeńskiej i obowiązku dochowania wierności.

Arcyksiążę Franciszek Ferdynand stronił od oficjalnych okazji i niechętnie pokazywał się publicznie, najlepiej czuł się wśród wojskowych. Jego oficjalny wizerunek także nie przysparzał mu popularności. Arcyksiążę wydawał się pewnym siebie, zadufanym egoistą, pozbawionym uroku osobistego. Lubił zabawę, ale nie potrafił pozbyć się wrodzonej powściągliwości. Zdawał się być całkowitym przeciwieństwem swojego młodszego brata Ottona, który ze swojego uprzywilejowanego życia czerpał całymi garściami.

"Pierwszy słoń"
domena publiczna

Historia lubi jednak płatać figle i to stroniący od splendoru i ludzkiego podziwu Franciszek miał stanąć w kolejce do tronu po cesarzu Franciszku Józefie. W styczniu 1889 roku w swojej sypialni samobójstwo popełnił syn cesarza, książę Rudolf. Odebranie życia sobie i kochance miało być zemstą na władczym ojcu, który nie tolerował sprzeciwu i odmówił mu wszystkich funkcji.

Arcyksiążę Karol Ludwik, ojciec Franciszka Ferdynanda
domena publiczna

Siedem lat później, w 1896 roku w czasie pielgrzymki po Ziemi Świętej ojciec Ferdynanda dał się ponieść religijnej ekstazie i napił się skażonej wody z Jordanu. Zmarł na tyfus po powrocie do Wiednia.

Te wydarzenia wywróciły życie Fryderyka do góry nogami. Tym samym arcyksiążę miał w przyszłości zostać cesarzem Austro-Węgier.

2. Cesarz, który nie wyznaczył następcy

Zdaje się, że cesarz od samego początku nie przepadał za swoim bratankiem. Franciszek Ferdynand przyszedł na świat jako dziecko wątłe, słabe i chorowite. Przed śmiercią na gruźlicę uchroniła go chyba tylko fachowa opieka lekarska i kilkumiesięczna izolacja w Dolomitach.

Franciszek Józef, cesarz Austrii
Carl Pietzner | domena publiczna

Cesarz wyraźnie faworyzował brata Franciszka Ferdynanda, Ottona. Młodszego syna Karola Ludwika nazywano "przystojnym Ottonem" i otaczano nieustający podziwem. Młody Habsburg lubił być w centrum wydarzeń, nie stronił od alkoholu i kobiet.

Mimo hulaszczego trybu życia, cesarz ofiarował mu olbrzymi pałac i osobistą świtę urzędników, podczas gdy Ferdynand dostał mały apartament w komnatach Hofburga, wiedeńskiego pałacu władców. To Otton pełnił oficjalne obowiązki w imieniu cesarza, odbierał oficjalne raporty od ministrów. Hulaszczy tryb życia arcyksięcia cesarz zwykł tłumaczyć "szaleństwami młodości" i gdyby mógł, to swoim następcą uczyniłby właśnie jego.

Ferdynand osobiście przeżywał każde upokorzenie ze strony stryja, twierdził nawet, że takie działania mają "pogrzebać go za życia". Z kolei gazety spekulowały, że arcyksiążę zostanie wykluczony z sukcesji. Ostatecznie jednak rozrywkowy tryb życia zemścił się na "przystojnym Ottonie". Arcyksiążę zmarł na syfilis po długiej chorobie.

Za tę śmierć, podobnie jak wcześniej za samobójstwo kuzyna Rudolfa, cesarz zdawał się obarczać niewinnego Franciszka Ferdynanda. Niechęć tylko się wzmogła. Chyba najbardziej dobitnym jej dowodem był fakt, że książę nigdy nie otrzymał tytułu księcia koronnego. Ferdynand, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji i jednocześnie swojego nieuregulowanego statusu, kilkukrotnie zabiegał o rozmowę z cesarzem na ten temat. Każdą prośbę arcyksięcia władca jednak zbywał i traktował jak wtrącanie się w nie swoje sprawy.

Niechęć pomiędzy cesarzem i jego bratankiem pewnie brała się także z tajemniczości tego drugiego. Cesarz był zagorzałym konserwatystą, wiernym etykiecie i przywilejom, a swojego bratanka uważał za rewolucjonistę i liberała, który zniweczy zdobycze Habsburgów i którego nierozsądne reformy doprowadzą Austro-Węgry do ruiny. Franciszek obawiał się również, że nierozsądny arcyksiążę zerwie przymierze z papieżem i sprowadzi tym samym gniew Boga. Prawda była jednak inna, bo arcyksiążę w rzeczywistości wyznawał niemal identyczne zasady jak cesarz i był bardzo pobożny. Stryj, choć czasem się z nim nie zgadzał, był dla niego niedoścignionym wzorem, którego rozkazów nigdy nie kwestionował.

Było niemal pewne, że Franciszek Ferdynand zostanie cesarzem po śmierci stryja. Sam arcyksiążę traktował to jako wolę bożą, której nie należy się przeciwstawiać i którą należy wypełnić. Planował daleko idące reformy, które w zamyśle miały usprawnić funkcjonowanie cesarstwa i samego austro-węgierskiego wojska.

Kolejną kością niezgody pomiędzy cesarzem a arcyksięciem miało okazać się przyszłe małżeństwo.

3. Małżeństwo, do którego nigdy nie miało dojść

Arcyksiążę Franciszek Ferdynand nigdy nie przypominał księcia z bajki: chorował na gruźlicę, miał trudny charakter, bywał impulsywny. Mimo to wszystkie dobrze urodzone wówczas księżniczki marzyły o poślubieniu przyszłego cesarza. Sam arcyksiążę pogardzał nastoletnimi damami, twierdząc że nie ma z nimi o czym rozmawiać i zwyczajnie go nudzą. Wydawało się, że jest zupełnie obojętny na damskie wdzięki, dopóki nie poznał hrabianki Zofii Chotek. Zofia pochodziła ze znamienitej czeskiej arystokracji i pełniła funkcję damy dworu arcyksiężnej Izabeli, krewnej Ferdynanda. Z perspektywy cesarstwa brakowało jej jednak tytułów i szlachetnych przodków, co czyniło ją niegodną przyszłego następcy tronu.

Zofia von Chotek
domena publiczna

Cesarz Franciszek początkowo stanowczo nie zgadzał się na ślub. Arcyksiążę jednak był nieustępliwy, groził zrzeczeniem się praw do tronu, a nawet samobójstwem. Ostatecznie stryj wydał zgodę na ślub, ale zmienił statuty rodowe i pozwolił wyłącznie na morganatyczne małżeństwo, które w rezultacie nigdy miało nie być uważane za związek równorzędnych osób. Dzieci z tego związku miały nie posiadać praw potomków rodu i nie mogły odziedziczyć tronu po śmierci ojca.

Na dwa dni przed ślubem arcyksiążę Franciszek Ferdynand oświadczył:

Zdjęcie ślubne arcyksięcia Ferdynanda i Zofii
domena publiczna
Zofia von Chotek z mężem
domena publiczna

Familia także nie przyjęła dobrze wybranki arcyksięcia, traktując ją jak intruza w cesarskim rodzie. Najwięcej przykrości zadawał, za milczącą zgodą cesarza, wielki marszałek cesarskiego dworu książę Alfred de Montenuovo. Nie szczędził złośliwości, rozsiewał plotki, kazał nawet wyretuszować pierwsze oficjalne zdjęcia 30-letniej Zofii tak, by wyglądała na jeszcze starszą.

Zgodnie z jego rozporządzeniami, w czasie oficjalnych przyjęć Zofia nie siedziała obok męża, nie mogła się z nim pokazywać w czasie wystąpień publicznych. Nie była dostatecznie godna, by zasiąść obok niego w loży w teatrze czy operze, nie mogła przyjmować honorów przeznaczonych wyłącznie dla Habsburgów, a w Wiedniu nie pozwolono jej jeździć nawet tym samym powozem, co mąż. Zofia nie mogła nosić nawet jego nazwiska.

Morganatyczne małżeństwo od samego początku stało się dla Zofii pasmem upokorzeń. Odebrano jej wszystkie przywileje, którymi cieszyły się żony Habsburgów, a pochodzenie wykorzystywano wyłącznie do poniżenia żony następcy tronu.

Sama Zofia takie złośliwości i ujmy przyjmowała z godnością i podniesioną głową. Zdawało się, że mniej odporny na przejawy braku szacunku wobec żony jest arcyksiążę Ferdynand, który reagował gniewem.

Małżeństwo jednak mimo przeciwności losu było bardzo szczęśliwe i doczekało się trojga dzieci: Zofii, Maksymiliana i Ernsta.

Arcyksiążę Ferdynand z żoną Zofią, córką Zofią i synami Maxem i Ernstem
domena publiczna

4. Zamach, którego można było uniknąć

W sierpniu 1913 roku cesarz awansował arcyksięcia na generalnego inspektora cesarskich sił zbrojnych. Zaledwie kilka tygodni później Franciszek Ferdynand otrzymał zaproszenie na czerwcowe manewry wojskowe w Bośni. Okoliczności, w jakich wręczono mu zaproszenie, nie są znane, wiadomo natomiast, że książę nie chciał jechać na Bałkany.

Zaproszenie wystosował nowy namiestnik Bośni Oskar Potiorek, który wizytą następcy tronu chciał ugruntować swoją pozycję w prowincji. Stolica pozostawała jednak nadal pogrążona w chaosie. Choć Potiorek błyskawicznie zareagował represjami na antyaustriackie nastroje, nie udało mu się zdusić przejawów nacjonalizmu i niezależności. Potiorek wielokrotnie zwracał się do Wiednia o przysłanie dodatkowych oddziałów, by utrzymać porządek.

Właśnie do takiego niestabilnego miasta namiestnik usilnie zapraszał Franciszka Ferdynanda. Początkowo zaproszenie przewidywało jedynie udział arcyksięcia w manewrach niedaleko Sarajewa 26 i 27 czerwca, potem program wizyty rozszerzono o pobyt w stolicy 28 czerwca. Tego dnia przypada serbskie święto narodowe Dzień Świętego Wita (Vidovdan) obchodzone dla uczczenia bitwy na Kosowym Polu z 1389 roku, gdzie Serbia walczyła przeciwko Imperium Osmańskiemu.

Namiestnik musiał wiedzieć, że wybór takiej daty zostanie potraktowany przez Serbów jako prowokacja. Niemniej jednak naciskał, by arcyksiążę złożył wizytę w Sarajewie właśnie wtedy. Gubernator całkowicie zignorował środki bezpieczeństwa. Przed wizytą cesarza cztery lata wcześniej Sarajewo zostało przeczesane, a za niemal każdym drzewem czaił się policjant. Tym razem bezpieczeństwa arcyksięcia w osiemdziesięciotysięcznym mieście strzec miało około 60 mundurowych.

Choć wcześniej książę bagatelizował sprawę ewentualnego zamachu, to tym razem wizyta w Sarajewie napełniała go przerażeniem. Franciszek Ferdynand dwukrotnie interweniował u cesarza, by ten zwolnił go z obowiązku wyjazdu, po raz ostatni na początku czerwca. Ten jednak tego nie zrobił, a bratanek odebrał rozmowę jako rozkaz wyjazdu.

Przed podróżą arcyksiążę podarował swojemu najbardziej zaufanemu podwładnemu złoty zegarek, jakby chciał podziękować za służbę i wręczył kluczyk do biurka. Poprosił też o opiekę nad rodziną, gdyby nie wrócił z podróży.

Para, choć oddzielnie, bezpiecznie dotarł do bośniackiego kurortu Ilidży 25 czerwca. Na samym początku wizyty małżonkowie postanowili spontanicznie wybrać się na bazar w Sarajewie, o którym tyle słyszeli. Kupili kilka dywanów, porcelanę, biżuterię i prezenty dla dzieci. Tłum wiwatował na cześć książęcej pary. Wśród gapiów był student, który kurczowo trzymał palec na spuście rewolweru ukrytego w kieszeni płaszcza. Jak potem zeznał, obecność Zofii odwiodła go od strzału do znienawidzonego arcyksięcia. Serb Gavrilo Princip trzy dni później już nie miał takich oporów. Także w Ilidży czaił się drugi zamachowiec.

Manewry zapowiedziane na dwa kolejne dni zakończyły się sukcesem. Kiedy książę doglądał wojsk, jego żona zwiedzała i robiła zakupy. Już w Bośni Franciszek Ferdynand próbował po raz ostatni wymigać się od niedzielnej wizyty w Sarajewie, ostatecznie jednak odstąpił.

Na chwilę przed zamachem w Sarajewie
"Mundo Gráfico" / domena publiczna
Arcyksiążę Ferdynand na chwilę przed zamachem
Karl Tröstl? | Wikipedia (CC BY-SA 3.0)

W niedzielę 28 czerwca arcyksiążę i jego małżonka wysiedli na dworcu kolejowym w Sarajewie i w kolumnie samochodów mieli udać się do ratusza. Franciszek Ferdynand i Zofia zostali skierowani do największego pojazdu, ciemnoszarego wiedeńskiego graf&stifta bois de boulogne z 1910 roku z opuszczanym dachem. Kawalkada ruszyła wąskimi uliczkami Sarajewa. Wówczas doszło do pierwszego zamachu. Jeden ze spiskowców rzucił granat w samochód arcyksięcia, ale trafił tylną część opuszczanego dachu. Arcyksięciu nic się nie stało, ale rannych zostało 20 gapiów i pasażerowie jadącego za Habsburgiem samochodu.

Samochód Graf&Stift
Andrzej Barabasz | Wikipedia (CC BY-SA 3.0)

Franciszek Ferdynand powinien był odwołać dalszą wizytę i wyjechać do Wiednia, postanowił jednak kontynuować program. W dalszą drogę ruszono z powrotem tymi samymi wąskimi uliczkami, na poboczach których stali ludzie chcący ujrzeć przyszłego cara. Właściwie tylko przypadek sprawił, że Gavrilo Princip, ten sam, który wcześniej śledził parę na bazarze, znalazł się w odległości półtora metra od jadących Habsburga i jego małżonki. Oddał kilka strzałów, zabijając Franciszka Ferdynanda i jego żonę Zofię.

Poplamiony krwią mundur arcyksięcia Ferdynanda
"LIFE" / domena publiczna

Za śmierć przyszłego cesarza i jego małżonki odpowiedzialna była serbska organizacja konspiracyjna Czarna Ręka, która wyszkoliła terrorystów, wyposażyła w broń i nielegalnie przerzuciła przez granicę do Bośni. Jej przywódca Dragutin Dmitrijević był jednocześnie szefem serbskiego wywiadu, dlatego zachodziło podejrzenie, że zabójstwo zleciła Serbia.

O planach zamachu wiedział premier, który wcześniej bez wchodzenia w szczegóły przesłał ostrzeżenie stronie austriackiej.

Sarkofagi Franciszka Ferdynanda i Zofii
Wikiepdia (CC-BY-SA) | Cassius Chaerea

5. Śmierć, która nie musiała doprowadzić do wojny

Wielu historyków zadaje sobie pytanie, czy śmierć Franciszka Fryderyka musiała doprowadzić do wybuchu tak potężnego konfliktu zbrojnego jak I wojna światowa. Na arcyksięcia już wcześniej organizowane były zamachy i nieomal nie zginął on w czasie jednego z polowań. Sam arcyksiążę był zdeklarowanym przeciwnikiem wojny i po objęciu władzy zamierzał zawrzeć szerokie przymierze pomiędzy największymi europejskimi rodami Habsburgów, Hohenzollernów i Romanowów. Kaprys historii sprawił jednak, że to jego śmierć potraktowano jako pretekst do wielkich najazdów.

Zdaje się, że sam car odebrał śmierć bratanka ze smutkiem, ale też z ulgą. Pogrzeb był bardzo skromny, bez honorów właściwych następcy tronu. Tak cesarz już po raz ostatni objawił swoją niechęć do zmarłego bratanka. Uroczystości żałobne odbyły się w maleńkiej kaplicy, odmówiono prawa przyjazdu głowom państw, tłumacząc to złym stanem zdrowia cesarza. Po raz pierwszy odmówiono też pogrzebu państwowego następcy austriackiego tronu. Goście z zagranicy byli zażenowani ceremonią. Nie zezwolono nawet, by w kondukcie żałobnym uczestniczyli dowódcy wojsk, które przecież podlegały arcyksięciu.

Cesarz jednak musiał, albo też został zmuszony przez swoich doradców, do odpowiedzi na rosnący nacjonalizm wśród Serbów. Niespełna miesiąc po pogrzebie, 23 lipca ambasador Austrii przedstawił notę ministrowi finansów Serbii z listą żądań, m.in. zamknięcie wszystkich wydawnictw zaangażowanych w antyaustriacką propagandę, rozwiązanie serbskich nacjonalistycznych stowarzyszeń, przeciwdziałanie nielegalnemu transportowi broni. Długa lista żądań wobec niepodległego państwa była dla Serbów jednoznacznym ostrzeżeniem. Na odpowiedź pozostawiono trzy doby.

"Zabić arcyksięcia"
materiały prasowe

Odpowiedź Serbii była majstersztykiem uników. Państwo bowiem już wcześniej uzyskało od Rosji obietnicę pomocy na wypadek agresji. Minister Austrii w Belgradzie uznał odpowiedź za niezadowalającą i ogłosił zerwanie stosunków dyplomatycznych, personel opuścił kraj.

Jednak już trzy godziny przed dostarczeniem odpowiedzi Serbia jako pierwszy naród na świecie zmobilizowała swoje wojsko przeciwko Austro-Węgrom. W tym samym czasie także Rosja rozpoczynała potajemną mobilizację przeciwko Wiedniowi. 25 lipca cesarz Franciszek Józef podpisał rozkaz mobilizacji.

Od wojny nie było już odwrotu. Wybuchła 28 lipca.

I wojna światowa na zdjęciach
zdjęcia archiwalne

Autor: Patrycja Król\mtom/zp / Źródło: tvn24.pl