|

Popcorn brain, czyli popcornowy mózg. Czy po tym tekście wyłączysz wieczorem telefon?

Aktualnie czytasz: Popcorn brain, czyli popcornowy mózg. Czy po tym tekście wyłączysz wieczorem telefon?
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dlaczego nie potrafimy przestać scrollować, nawet gdy jesteśmy zmęczeni? I czy można odzyskać kontrolę nad własną uwagą? O mechanizmach, które wiążą nas ze smartfonem, rozmawiamy z dr. hab. Magdaleną Hodalską, medioznawczynią z Uniwersytetu Jagiellońskiego.Artykuł dostępny w subskrypcji

Marcin Zaborski: Jak długo jest pani w stanie wytrzymać bez telefonu pod ręką?

Dr. hab. Magdalena Hodalska: Długo. Świadomie to sobie wypracowałam.

Jak?

Dałam sobie w zamian coś tak atrakcyjnego, że nie ciągnie mnie do telefonu. Postawiłam na budowanie relacji z bliskimi. Telefon oczywiście czasem w tych relacjach jest, bo przecież coś, co widzę na ekranie, może być pretekstem do rozmowy. Może pomóc, gdy nie wiemy, od czego zacząć.

Czyli umiałaby pani zamknąć swój telefon pod kluczem? Na kilka godzin dziennie, codziennie?

Myślę, że tak. Zakładam, że kiedy dzwoni telefon, to tylko telefon, a nie alarm przeciwpożarowy. Może poczekać. Ale rozumiem, że nie wszyscy tak mają…

Rozmawiamy teraz, co robić z uczniami, z ich telefonami i jak chronić dzieci przed nieumiarkowanym korzystaniem ze smartfonów. Może zamiast skupiać się na zabieraniu im telefonów, warto zastanowić się, co moglibyśmy im dać. Co może być tak atrakcyjnego, żeby było ciekawsze niż zabijanie nudy przez ciągłe przewijanie ekranu? To jest tak, jak z przestawianiem się na zdrowsze jedzenie. Gdy ktoś nam powie, że nasze ulubione potrawy są niezdrowe i je nam zabierze, na talerzu zagości pustka, a my nie będziemy zbyt szczęśliwi. Ale jeśli na naszym talerzu ktoś położy inne dania - smaczne, dobre, atrakcyjne, a do tego zdrowe - będziemy najedzeni i nie będziemy chcieli wracać do tego, co jedliśmy wcześniej, choć dawało nam to przyjemność.

Na stole jest dziś pomysł z zakazem używania telefonów w szkole. Są uczniowie, którzy powiedzą, że to tak, jakby ktoś aresztował ich samych. Dlaczego tak się czują?

Być może dlatego, że w domach nie mają przestrzeni, w której byłaby jakaś wspólna umowa dotycząca odłożenia smartfona. Nikt nie mówi, że tutaj, teraz, w tym pokoju nie używamy telefonu, tylko jesteśmy ze sobą. A skoro ci młodzi ludzie nie wynieśli tego z domu, trudno im słuchać o planach na nowe szkolne zakazy. Ale to może być naprawdę dobry pomysł, jeśli umówimy się, że szkoła staje się miejscem, w którym chcemy budować relacje i chcemy stworzyć taką właśnie przestrzeń. Są też oczywiście inne argumenty. Wiemy przecież, że telefony, dostarczając nam wielu atrakcyjnych bodźców, po prostu nas dekoncentrują i utrudniają naukę i zapamiętywanie.

Ale jeśli tych bodźców zabraknie, to przynajmniej część uczniów może poczuć jakiegoś rodzaju dyskomfort, a nawet lęk. Czym jest FOMO (Fear of Missing Out)?

Gdyby jednemu tylko uczniowi odebrano telefon, można by się obawiać, że to bardzo głęboko przeżyje. Ale jeżeli cała klasa solidarnie będzie przez kilka godzin mogła zobaczyć, że jest świat poza telefonem, wszyscy mogą na tym zyskać, a nie stracić. Zamiast wystukiwać wiadomości na ekranie, będą mogli odezwać się do żywego człowieka. Przeżycie prawdziwej rozmowy może być dla nich atrakcyjnym doświadczeniem, którego wcześniej nie zaznali.

A może solidarnie będą nadrabiali nocami stracony czas bez telefonu w szkole. Wiemy, że młodzi surfują po internecie właśnie późnym wieczorem i nocą.

Jeszcze przed pandemią amerykańskie badania nastolatków pokazywały, że 87 procent z nich sprawdzało telefon w środku nocy. Inny problem to odwlekanie momentu pójścia spać właśnie z powodu korzystania ze smartfona. Uderzyła mnie kiedyś wypowiedź pewnego nastolatka, którą znalazłam w jednym z raportów z badań. Ten 17-latek mówił, że przegląda tiktoki w łóżku, odkładając sen na później. Użył przy tym słowa "prokrastynacja".

Pozostało 75% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: