|

"Teraz musimy schować się w kąciku". Mają po kilka lat. Wiedzą, czym różni się dron od rakiety

Boryspol nieopodal Kijowa. Dzieci przy bloku zaatakowanym przez rosyjskiego drona (01.09.2026)
Boryspol nieopodal Kijowa. Dzieci przy bloku zaatakowanym przez rosyjskiego drona (01.09.2026)
Źródło zdj. gł.: SERGEY DOLZHENKO/PAP/EPA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Pięciolatek chowa się pod stół, kiedy słyszy wybuchy. Boi się też burzy, bo jej odgłosy przypominają eksplozje. Dwuipółletnia dziewczynka przytula matkę, próbując ją uspokoić podczas alarmu. W Ukrainie wojna stała się częścią dzieciństwa. Już kilkulatki uczą się rozpoznawać drony i rakiety, zanim zdążą zrozumieć świat, w którym przyszło im dorastać.Artykuł dostępny w subskrypcji

Diana mieszka na peryferiach Dnipra w środkowo-wschodniej części Ukrainy. Jest matką dwuipółletniej córeczki. 960-tysięczne miasto, w którym znajduje się największy w kraju zakład produkcji rakiet, Piwdenmasz, jest regularnie atakowane przez Rosjan.

- Z tego powodu rzadko wychodzę z dzieckiem z domu. Jeśli w ogóle wychodzę, to na spacer w pobliżu budynku - mówi TVN24+ Diana.

O zagrożeniu dowiaduje się z mobilnych aplikacji. - Kiedy zbliża się atak, mówię do dziecka: teraz musimy schować się w kąciku i trochę tu posiedzieć. Piwnicy w naszym domu nie ma. Wybieram miejsce w korytarzu, między dwoma ścianami. Wiem, że to nie jest bezpieczne, ale najbliższy schron znajduje się w szkole. To jakieś 10-15 minut pieszo. Droga do schronu również może być niebezpieczna - opowiada Diana.

Stara się zachowywać tak, aby jej córka nie była świadoma, że dzieje się coś złego. - Myślę, że podobnie zachowują się także inne matki. Nie mówią, że leci rakieta czy dron, że jest to bardzo niebezpieczne. Próbują odwracać uwagę dzieci. W ten sposób chcą je chronić - opowiada Diana.

Pozostało 80% artykułu
Z tego artykułu dowiesz się:
Jak wygląda życie ukraińskich dzieci w czasie wojny.
Co wynika z rządowych statystyk.
Co mówią rodzice dzieci w rozmowie z TVN24+.
Czytaj także: