Izba Gmin przeciwna wcześniejszym wyborom

TVN24


Izba Gmin odrzuciła w poniedziałek wniosek premiera Borisa Johnsona o przeprowadzenie 12 grudnia przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Za rządową propozycją opowiedziało się 299 deputowanych przy 70 głosach przeciwnych, ale nie osiągnięto wymaganej większości dwóch trzecich, czyli 434 głosów. Johnson oświadczył po głosowaniu, że będzie ponownie zabiegał o rozpisanie wyborów w tym terminie.

Obecna kadencja parlamentu powinna trwać do maja 2022 roku. Zgodnie z ustawą z 2011 roku, która wprowadza stałą długość kadencji (Fixed-term Parliaments Act 2011), może ona zostać skrócona, jeśli taki wniosek poprze dwie trzecie deputowanych (434 parlamentarzystów).

Johnson zapowiedział, że rząd jeszcze w poniedziałek poinformuje o tym, że przedstawi w tym tygodniu pod głosowanie nowy projekt ustawy, "by doprowadzić do wyborów 12 grudnia, abyśmy nareszcie mogli wprowadzić brexit w życie".

Ustawa, która będzie jedynie stwierdzać, że wybory odbędą się w opisanym przez nią terminie, wymaga zatwierdzenia zwykłą większością głosów (320 głosów).

Johnson liczył na większość po nowych wyborach

Przed poniedziałkowym głosowaniem premier obiecał, że jeśli deputowani poprą skrócenie kadencji, będą mieli możliwość dłuższej debaty nad ustawą o porozumieniu o wystąpieniu z UE (Withdrawal Agreement Bill - WAB), którą rząd początkowo chciał przyjąć w trzy dni, na co posłowie się nie zgodzili.

Johnson, który stoi na czele gabinetu mniejszościowego, liczył na to, że przedterminowe wybory dadzą mu większość, a tym samym możliwość skutecznego rządzenia. Według ostatnich sondaży jego Partia Konserwatywna ma 13-16 punktów procentowych przewagi nad Partią Pracy.

Warto przypomnieć, że decyzja poprzedniczki Johnsona, Theresy May, o przedterminowych wyborach w czerwcu 2017 r. doprowadziła do utraty przez Partię Konserwatywną bezwzględnej większości w Izbie Gmin.

Brexitowe zamieszanie i plan wcześniejszych wyborów

Boris Johnson w sobotę 19 października wysłał formalny wniosek - choć się pod nim nie podpisał - do UE o przesunięcie brexitu do 31 stycznia 2020 r. Został do tego zmuszony na mocy tzw. ustawy Benna. Ten akt prawny nakazywał premierowi wysłanie takiego wniosku do Brukseli, jeśli do 19 października parlament nie zaakceptuje porozumienia z Unią o warunkach wyjścia albo nie zgodzi się na brexit bez umowy.

Porozumienie z Unią Europejską zostało uzgodnione w czwartek 17 października. Posłowie w zeszłym tygodniu poparli powiązaną z nim ustawę, zgadzając się na skierowanie jej do pracy w komisjach. Odrzucili jednak wniosek rządu o szybką ścieżkę legislacyjną dla tej ustawy. To przesądziło, że powtarzana wielokrotnie obietnica Johnsona o opuszczeniu przez Wielką Brytanię Unii 31 października - z umową lub bez - nie zostanie dotrzymana.

Unia zgodziła się na elastyczne przesunięcie brexitu

Wcześniej w poniedziałek Unia Europejska poinformowała, że zgadza się na elastyczne przesunięcie brexitu: jeśli Wielka Brytania podejmie odpowiednie decyzje i przyjmie niezbędne ustawy, będzie mogła wystąpić wcześniej niż 31 stycznia 2020 r.

Brytyjski premier zapowiedział, że chce, by doszło do przedterminowych wyborów, jeżeli UE zaproponuje przesunięcie brexitu na styczeń przyszłego roku.

Polityczna mapa Wielkiej Brytanii
PAP

Autor: ft//rzw / Źródło: PAP