Burza na Węgrzech. Nazwiska inwigilowanych w spisie agentów

Peter Magyar
Węgry otworzyły archiwa komunistycznej tajnej policji. Materiał Macieja Kempińskiego
Źródło wideo: Maciej Kempiński/"Fakty o świecie" TVN24 BiS
Źródło zdj. gł.: Martin Divisek/PAP/EPA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Otwarcie archiwów z nazwiskami komunistycznych agentów było jedną z obietnic wyborczych na Węgrzech. Do bazy wkradł się błąd. Część nazwisk osób inwigilowanych pojawiła się w spisie agentów. To wywołało polityczną burzę.

Sprawa nabrała rozgłosu, gdy Sandor Lezsak, były wicemarszałek parlamentu, a także poseł partii Fidesz Viktora Orbana, wyraził swój sprzeciw w związku z przypisaniem mu roli komunistycznego agenta. Zapewnił, że nigdy nim nie był.

Nie agent, a inwigilowany

Do sprawy odniósł się w czwartek premier Peter Magyar, który przeprosił go za pośrednictwem mediów społecznościowych. "Ponieważ nie udało mi się skontaktować telefonicznie z Sandorem Lezsakiem, chciałbym przeprosić za to, że jego nazwisko znalazło się w rejestrze agentów na skutek błędu technicznego" - napisał.

Peter Magyar
Peter Magyar
Źródło zdjęcia: Martin Divisek/PAP/EPA

Również węgierskie Archiwum Historyczne Służb Bezpieczeństwa (ABTL), odpowiedzialne za sporządzenie i opublikowanie bazy danych, poinformowało, że nazwisko Lezsaka pojawiło się w serwisie internetowym wskutek błędu technicznego: w aktach figuruje on jako osoba objęta inwigilacją, a nie jako współpracownik służb.

ABTL też przeprosiło Lezsaka za zaistniałe nieporozumienie, dodając, że sprawa jest badana, a błędnie opublikowane nazwiska są usuwane z bazy.

Czytaj również: Były prezydent Serbii ugościł Orbana w swoim domu. "Wrócimy!"

W rozmowie na antenie stacji ATV szef ABTL Gergo Bendeguz Cseh wziął na siebie odpowiedzialność za błąd. Wyjaśnił, że dokumenty dotyczące współpracowników służb zawierają również nazwiska osób poddanych inwigilacji, a część z tych nazwisk została omyłkowo przeniesiona do opublikowanej bazy danych.

Opozycja chce dymisji w węgierskim rządzie

Cseh poinformował, że dane Lezsaka zostały usunięte z bazy danych w nocy, a w czwartek przystąpiono do usuwania nazwisk pozostałych osób, które zostały tam błędnie umieszczone. 

Janos Boka, lider parlamentarnej frakcji opozycyjnego Fideszu, wezwał do zamknięcia strony internetowej "do czasu ustalenia, kto był współpracownikiem, a kogo służby inwigilowały" oraz dymisji Zoltana Tarra, ministra kultury w rządzie Petera Magyara.

Anna Molnarne Lezsak, córka byłego wicemarszałka parlamentu i obecna posłanka Fideszu, zażądała natomiast dymisji dyrektora ABTL. Poinformowała także, że w związku z zaistniałą sytuacją sprawa zostanie skierowana na drogę sądową, a odpowiednie kroki prawne zostały już przygotowane.

Węgrzy otworzyli archiwum komunistycznych agentów

Baza danych Archiwum Historycznego Służb Bezpieczeństwa została upubliczniona w środę 4 listopada, w 70. rocznicę rozpoczęcia pacyfikacji węgierskiego powstania przeciw komunistycznym władzom w 1956 roku. Wojska radzieckie zabiły wówczas około 2500 Węgrów.

Transparentność życia publicznego, także w kontekście komunistycznej przeszłości Węgier, była jednym z głównych haseł kampanii wyborczej partii TISZA obecnego premiera Petera Magyara. - Po 36 latach realizujemy ważną obietnicę transformacji ustrojowej z 1990 roku. Obietnicę, która później została złamana i zacierana za pomocą kłamstw. Chyba wszyscy zgodzimy się, że powinno się to było wydarzyć wtedy, gdy większość ofiar, a także sprawców jeszcze żyła - powiedział szef węgierskiego rządu.

Sam wpis do rejestru nie przesądza jeszcze o tym, że dana osoba była świadomym i aktywnym współpracownikiem komunistycznych służb. Ponadto część dokumentów nie przetrwała. Niektóre zniszczono lub wywieziono.

Szacuje się, że spośród osób, których nazwiska znalazły się w tajnych aktach, żyje 10 procent.

Źródło: PAP, TVN24 BiS
Czytaj także: