Sprawa nabrała rozgłosu, gdy Sandor Lezsak, były wicemarszałek parlamentu, a także poseł partii Fidesz Viktora Orbana, wyraził swój sprzeciw w związku z przypisaniem mu roli komunistycznego agenta. Zapewnił, że nigdy nim nie był.
Nie agent, a inwigilowany
Do sprawy odniósł się w czwartek premier Peter Magyar, który przeprosił go za pośrednictwem mediów społecznościowych. "Ponieważ nie udało mi się skontaktować telefonicznie z Sandorem Lezsakiem, chciałbym przeprosić za to, że jego nazwisko znalazło się w rejestrze agentów na skutek błędu technicznego" - napisał.
Również węgierskie Archiwum Historyczne Służb Bezpieczeństwa (ABTL), odpowiedzialne za sporządzenie i opublikowanie bazy danych, poinformowało, że nazwisko Lezsaka pojawiło się w serwisie internetowym wskutek błędu technicznego: w aktach figuruje on jako osoba objęta inwigilacją, a nie jako współpracownik służb.
ABTL też przeprosiło Lezsaka za zaistniałe nieporozumienie, dodając, że sprawa jest badana, a błędnie opublikowane nazwiska są usuwane z bazy.
Czytaj również: Były prezydent Serbii ugościł Orbana w swoim domu. "Wrócimy!"
W rozmowie na antenie stacji ATV szef ABTL Gergo Bendeguz Cseh wziął na siebie odpowiedzialność za błąd. Wyjaśnił, że dokumenty dotyczące współpracowników służb zawierają również nazwiska osób poddanych inwigilacji, a część z tych nazwisk została omyłkowo przeniesiona do opublikowanej bazy danych.
Opozycja chce dymisji w węgierskim rządzie
Cseh poinformował, że dane Lezsaka zostały usunięte z bazy danych w nocy, a w czwartek przystąpiono do usuwania nazwisk pozostałych osób, które zostały tam błędnie umieszczone.
Janos Boka, lider parlamentarnej frakcji opozycyjnego Fideszu, wezwał do zamknięcia strony internetowej "do czasu ustalenia, kto był współpracownikiem, a kogo służby inwigilowały" oraz dymisji Zoltana Tarra, ministra kultury w rządzie Petera Magyara.
Anna Molnarne Lezsak, córka byłego wicemarszałka parlamentu i obecna posłanka Fideszu, zażądała natomiast dymisji dyrektora ABTL. Poinformowała także, że w związku z zaistniałą sytuacją sprawa zostanie skierowana na drogę sądową, a odpowiednie kroki prawne zostały już przygotowane.
Węgrzy otworzyli archiwum komunistycznych agentów
Baza danych Archiwum Historycznego Służb Bezpieczeństwa została upubliczniona w środę 4 listopada, w 70. rocznicę rozpoczęcia pacyfikacji węgierskiego powstania przeciw komunistycznym władzom w 1956 roku. Wojska radzieckie zabiły wówczas około 2500 Węgrów.
Transparentność życia publicznego, także w kontekście komunistycznej przeszłości Węgier, była jednym z głównych haseł kampanii wyborczej partii TISZA obecnego premiera Petera Magyara. - Po 36 latach realizujemy ważną obietnicę transformacji ustrojowej z 1990 roku. Obietnicę, która później została złamana i zacierana za pomocą kłamstw. Chyba wszyscy zgodzimy się, że powinno się to było wydarzyć wtedy, gdy większość ofiar, a także sprawców jeszcze żyła - powiedział szef węgierskiego rządu.
Sam wpis do rejestru nie przesądza jeszcze o tym, że dana osoba była świadomym i aktywnym współpracownikiem komunistycznych służb. Ponadto część dokumentów nie przetrwała. Niektóre zniszczono lub wywieziono.
Szacuje się, że spośród osób, których nazwiska znalazły się w tajnych aktach, żyje 10 procent.