Generał armii USA, naczelny dowódca sił alianckich w II wojnie światowej i 34. prezydent Stanów Zjednoczonych Dwight Eisenhower miał korzystać z tego globusa m.in. przygotowując lądowanie wojsk alianckich w Normandii w czerwcu 1944 roku. Według podanych w czwartek przez "Washington Post" informacji globus o średnicy 30 cali (ok. 76 cm) został uszkodzony. Stało się to w lutym. Według relacji gazety sekretarz obrony USA Pete Hegseth zapragnął mieć ikoniczny eksponat w swoim gabinecie. Współpracownicy zrezygnowali z usług wyspecjalizowanej firmy transportowej i samodzielnie spróbowali go przenieść. Upuścili go jednak.
Dziennik w czwartek opublikował zdjęcia globusa. Na jednym z nich widać jego fragmenty na niebieskim dywanie, a na drugim kilkucentymetrowe pęknięcie w dolnej części oraz uszkodzoną podstawę. Fotografię globusa zamieścił w serwisie X również dziennikarz "WaPo" Dan Lamothe.
Rzecznik armii o uszkodzonym eksponacie
Rzecznik armii USA potwierdził w rozmowie z "WaPo", że podczas próby przeniesienia globusa doszło do jego uszkodzenia. Wyjaśnił, że kula odłączyła się od metalowej obręczy umożliwiającej jej obracanie. Zapewnił, że globus pozostał tam, gdzie stał, i obecnie przechodzi renowację. Zbagatelizował znaczenie incydentu. W oświadczeniu przekazanym brytyjskiemu "Guardianowi" nazwał globus "repliką". Dodał, że jego zdaniem "WaPo" poświęca uwagę sprawie o niewielkim znaczeniu.
NBC News w oparciu o relacje trzech urzędników i zdjęcia potwierdziła, że globus nie był repliką, ale oryginalnym eksponatem używanym przez Eisenhowera.
Redagowała AZ