Według agencji Bloomberg Marco Rubio i jego doradcy analizują opcje na przyszłość, lecz nie zapadła decyzja, czy zrezygnuje ze stanowiska sekretarza stanu. Według tych samych źródeł Rubio rozmawiał już z urzędnikami Białego Domu o potencjalnym odejściu i został poproszony, by został.
"Independent", który powołuje się na republikańskich insiderów w Waszyngtonie, sojusznika Rubio i brytyjskich urzędników, twierdzi, że szef dyplomacji USA może odejść, by zdystansować się od niepopularnego prezydenta i przygotować się do walki o nominację republikańską w 2028 r.
Departament Stanu zaprzecza. Dylan Johnson, zastępca sekretarza stanu ds. publicznych nazwał doniesienia "fake newsem" i oznajmił, że Rubio nie rozmawiał o odejściu i nadal będzie służył w administracji Trumpa.
Odpowiedź Marco Rubio
Marco Rubio powiedział w czwartek w wywiadzie dla "New York Timesa", że nie planuje odejść z administracji Donalda Trumpa.
- Uwielbiam swoją pracę. Poza tym zawsze się śmieję, kiedy mówią, że odejdę z pracy. Pytam: "z której?" - powiedział, odnosząc się do faktu sprawowania dwóch stanowisk - sekretarza stanu i doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego.
Rubio odmówił jednak odpowiedzi na pytania o to, czy rozważa start w wyborach prezydenckich w 2028 r.
Jeden z kluczowych urzędników Donalda Trumpa
W ciągu kariery Rubio przeszedł kilka zmian poglądów. W 2016 r. był głównym rywalem i krytykiem Trumpa w republikańskich prawyborach. Później utrzymywał pewien dystans, lecz jego poglądy ewoluowały w kierunku ideologii "America First" i przed wyborami 2024 r. poparł Trumpa.
W obecnej administracji jest jednym z kluczowych urzędników, łącząc dwie najważniejsze funkcje w polityce zagranicznej. To jemu przypisywane jest kierowanie polityką wobec Wenezueli i Kuby. Z drugiej strony zdecydowanie mniej zaangażowany był w politykę wobec Iranu, Rosji i Chin, choć publicznie popierał podejście Trumpa.
Rubio od dawna uważany jest za potencjalnego kandydata republikanów na prezydenta w 2028 r. obok wiceprezydenta J.D. Vance'a.
Vance w środę ocenił, że porażka republikanów w wyborach była wynikiem wojny z Iranem, sygnalizując sprzeciw wobec niej. W środę Donald Trump zgodził się z tą oceną, choć sam powiedział, że nie miał innego wyboru i go nie żałuje. Odnosząc się do potencjalnej kandydatury Vance'a stwierdził, że nie wie, czy będzie kandydował i dodał, że startować może wielu kandydatów.