|

Chrześcijańska niebieska fala. Czy Jezus byłby demokratą?

James Talarico wygrał z Kenem Paxtonem
James Talarico wygrał z Kenem Paxtonem
Źródło zdj. gł.: RICHARD RODRIGUEZ/PAP/EPA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Partia Demokratyczna - skutecznie - zagrała w wyborach połówkowych w USA kartą religijną. W tradycyjnie konserwatywnych i religijnych stanach kandydaci demokratów odwoływali się do emocji religijnych, a część z nich to duchowni. Czy oznacza to, że amerykańskie Kościoły wracają do progresywnej społecznie tradycji "social Gospel"? - zastanawia się filozof i publicysta Tomasz P. Terlikowski.Artykuł dostępny w subskrypcji

Progresywni, zaangażowani społecznie chrześcijanie wracają w Stanach Zjednoczonych do polityki po stronie Partii Demokratycznej. Aż dziesięcioro demokratycznych zwycięzców w połówkowych wyborach do Kongresu wprost odwołuje się do chrześcijaństwa, a kilkoro z nich jest aktywnymi duchownymi, prowadzącymi duszpasterstwo.

I nie chodzi tylko o najbardziej znanych: Adama Hamiltona, pastora Zjednoczonego Kościoła Metodystycznego (którego częścią jest polski Kościół ewangelicko-metodystyczny) czy Jamesa Talarico, seminarzystę z Kościoła Prezbiteriańskiego (USA) i syna duchownego tego wyznania. Chodzi też o Sarah Trone Garriott, duchowną liberalnego Ewangelicko-Luterańskiego Kościoła Ameryki, która zdobyła mandat do Kongresu z Iowy, i o całą listę - prezbiteriańskich, baptystycznych i wolnokościelnych - kandydatów do Izby Reprezentantów, którzy otwarcie mówili o swoim stylu przeżywania wiary.

Adam Hamilton
Adam Hamilton
Źródło zdjęcia: Jim Vondruska/Getty Images

Powrót do "social Gospel"

Jaki to styl?

Krótko określić go można jako nawiązujący do tradycji "social Gospel", czyli tego kierunku amerykańskiej religijności, który od lat 30. XX wieku budowany był na głębokim przekonaniu, że z chrześcijaństwa wynika zobowiązanie do progresywnej polityki społecznej, do walki o prawa mniejszości etnicznych, wspomagania ubogich i wykluczonych.

Pozostało 84% artykułu
Czytaj także: