Pluszowy kot w stroju czołgisty, lalki w radzieckich mundurach z czasów II wojny światowej, figurka w narodowych barwach z napisem "Nas nie pokonają" - to najnowsza oferta patriotycznych zabawek dla najmłodszych Rosjan.
- Europa ma swoje podejście, Ameryka inne. My natomiast mamy bardzo jasno określony cel w sferze edukacji: pomóc dzieciom pokochać swój kraj poprzez zabawę. To kluczowe. Chodzi o to, żeby miłość do ojczyzny rodziła się nie pod przymusem, lecz właśnie dzięki zabawie - przekonywała przewodnicząca rosyjskiego stowarzyszenia edukatorów przedszkolnych Waleria Michalewa-Ustinskaja.
Wystawa w Moskwie jest kolejną edycją konkursu "Rodzima Zabawka", która od 2024 roku promuje produkty dla dzieci, które według organizatorów najlepiej krzewią - jak zapewniają - "rosyjską kulturę, historię, wartości moralne i duchowe".
- Chcemy opowiadać o ważnych wydarzeniach z historii naszego kraju, językiem zrozumiałym dla naszych dzieci - tłumaczyła specjalistka ds. PR w fabryce zabawek "Wiesna" Tatiana Kaszina. - Kolekcja "Moi Bohaterowie" przybliża dzieciom historie wielkiej wojny ojczyźnianej poprzez obrazy, zabawy i konkretne zabawki, przedmioty które można wziąć do ręki i poczuć płynące z nich ciepło - przekonywała.
Putinowskie pranie mózgu zaczyna się już od przedszkola
Po napaści Putina na Ukrainę z Rosji oficjalnie wycofały się duńskie klocki Lego. Na wystawie można zobaczyć klocki do złudzenia je przypominające, ale z punktu widzenia reżimu mają dodatkowy walor patriotyczny - można z nich złożyć na przykład lodołamacz z napędem nuklearnym czy kosmodrom Bajkonur.
Wyróżnione zabawki trafiają na specjalną listę resortu edukacji, które potem rekomenduje wybrane produkty przedszkolom i szkołom w całej Rosji - stają się uzupełnieniem zmilitaryzowanego systemu nauczania.
Po napaści na Ukrainę Rosja wprowadziła do szkół obowiązkowe szkolenia wojskowe, czy propagandowe lekcje patriotyzmu o topornej i obłudnej nazwie "Rozmowy o tym, co ważne". Putinowskie pranie mózgu zaczyna się już od przedszkola.
- Wracamy do tradycyjnych rosyjskich metod wczesnej edukacji, odchodząc od znanego modelu wczesnego rozwoju, koncepcji zaczerpniętej z Zachodu w latach 90., która niestety wywiera bardzo szkodliwy wpływ na dzieci - powiedziała Jelena Jampolskaja, doradczyni Władimira Putina.
Politykę edukacyjną Kremla potępiają liczne organizacje międzynarodowe. Amnesty International nazywa ją wprost państwową indoktrynacją, ale taka krytyka to tylko woda na młyn reżimu Putina.