We Francji trwają protesty uczniów. Licealiści żądają dofinansowania ich placówek, a także skarżą się na zły stan szkół, zbyt dużą liczbę uczniów w klasach i przeciążenie nauczycieli. Demonstracje przybrały gwałtowny charakter. Na ulicach doszło do starć z policją.
We wtorek protesty skomentował prezydent USA Donald Trump. "To, co się dzieje we Francji, to nic innego jak niekontrolowana masowa migracja. Tu nie chodzi o szkoły, tu chodzi o islam chcący przejąć kontrolę nad tym niegdyś wielkim krajem" - napisał na Truth Social.
Protesty we Francji
W trakcie trwających od ubiegłego tygodnia protestów zatrzymano dotąd 5 tysięcy osób. 24 placówki zostały podpalone lub doszło tam do zniszczeń. Rannych zostało 170 uczniów oraz 600 policjantów i żandarmów.
Agencja AFP wyliczyła, że koszty napraw w liceach, gdzie doszło do zniszczeń, wyniosą kilkadziesiąt milionów euro.
W ostatnich dniach rząd informował o nasileniu się przemocy podczas protestów. Zdaniem rządu to skrajnie lewicowa partia Francja Nieujarzmiona (LFI) sprawiła, że protesty zyskały na sile, i wykorzystuje młodzież w celach politycznych.
Premier Francji Sebastien Lecornu zapowiedział we wtorek, że w liceach zorganizowane zostaną konsultacje. Lekcje zostaną w tym celu zawieszone w środę, czwartek i piątek. Szef rządu podkreślił też, że nie można "pozostawić przestrzeni na tolerowanie przemocy" i niedopuszczalne jest banalizowanie przemocy wobec pracowników szkół.
W mediach pojawiają się też nagrania i zdjęcia, które nie pochodzą z obecnych protestów. Weryfikowała je redakcja Konkret24>>>