Obaj mężowie stanu wyskoczyli do Ray's Hell Burger (Piekielne Burgery Raya) w Arlington na lunch po tym, gdy wcześniej dyskutowali na temat amerykańsko-rosyjskich stosunkach handlowych, kwestii sankcji dla Iranu czy operacji w Afganistanie.
Prezydenckie ostrzeżenie
Jak zwykle w takich sytuacjach, atmosfera była bardzo luźna, a prezydenci chętnie pozowali do zdjęć z gośćmi i obsługą baru, po czym zabrali się do jedzenia.
- Jedynym minusem tych burgerów jest to, że są bardzo brudzące, więc jeśli lubisz ten krawat, uważaj na niego - przestrzegł Obama Miedwiediewa. O ile wiemy, żaden z prezydenckich krawatów nie poległ podczas tej eskapady.
Źródło: PAP