Lotniskowiec krążył w ostatnich dniach w pobliżu atlantyckiego wybrzeża USA. Na pokładzie nie ma jeszcze pełnej grupy powietrznej składającej się z kilkudziesięciu samolotów i śmigłowców, ale kilka maszyn specjalnego dywizjonu testowego.
Kolorowe przedstawienie
Ich zadaniem jest dokładne sprawdzenie systemów nowego okrętu, odpowiadających za tak zwane operacje lotnicze - czyli ogół działań związanych ze startami, lądowaniami i obsługą sprzętu latającego.
Przy okazji wypracowywane są nowe procedury, ponieważ USS Gerald R. Ford ma nowe katapulty (elektromagnetyczne, a nie parowe jak dotychczas), nowy system hamujący lądujące samoloty, nowy układ pokładu, hangaru i wind lotniczych.Piloci testowi na okrągło startują, lądują i kołują po pokładzie, symulując normalne działania. Do niedawna robili to w dzień. Teraz przeszli do operacji nocnych. W ich trakcie wykonano ciekawe nagranie. Widać na nim między innymi iskry krzesane o pokład przez specjalny hak podczepiony do tyłu samolotu, który ma za zadanie zaczepiać się o liny hamujące. Widać też świecące różnokolorowe pałki, trzymane w rękach marynarzy. Wykonywane nimi gesty służą do przekazywania informacji pilotom. Kolory mają znaczenie - każdy jest przypisany do danej funkcji pełnionej przez trzymającego je marynarza. Jeden kieruje samym lądowaniem, a inny zarządza ruchem samolotu już po wylądowaniu. W dzień podobną funkcję pełnią kolorowe koszulki noszone przez marynarzy na pokładzie. Każdy kolor oznacza jakąś funkcję.Podobne detale mogą się wydać mało ważne, ale to efekt prawie stu lat gromadzenia doświadczeń w operowaniu lotniskowcami. Obecnie Amerykanie bezsprzecznie są mistrzami w tym fachu, bo nikt inny tak długo i w takiej skali nie wykorzystywał tych wielkich okrętów. Taka wiedza istotnie podnosi efektywność lotniskowców, które bez dobrze wyszkolonej i sprawnej załogi są bardzo kosztownymi pływającymi górami stali.
Autor: mk//kg / Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: US Navy