Pojawiają się kolejne doniesienia na temat stanu Christy Pike. Z wcześniejszych informacji jej prawników wynikało, że po odzyskaniu przytomności kobieta była "zła i zdezorientowana". "Gdzie jestem?" oraz "kim jesteście?" - to pierwsze słowa Pike po przebudzeniu. Teraz wiadomo, że kobieta chodzi.
"Dzisiaj po raz pierwszy wstała i chodzi"
Adwokat Stephen Ferrell, wypowiadając się późnym wieczorem w środę na antenie programu "Today" w BBC Radio 4 stwierdził, że - choć nie rozmawiał bezpośrednio z Pike - dowiedział się, że po raz pierwszy poruszała się ona po sali szpitalnej, choć nadal była zdezorientowana. Jej stan fizyczny określił jako "całkiem dobry", choć podkreślił, że jej ramiona są mocno poranione i "nie jest zbytnio" w stanie posługiwać się nimi. "Dzisiaj po raz pierwszy wstała i chodzi, ale tylko po pokoju - na niewielką odległość" - cytuje go BBC.
Odnosząc się do jej stanu psychicznego, stwierdził, że jest "zarówno dobrze, jak i źle". Jak mówił, kobieta "jest dość świadoma tego, co się dzieje, ale też trochę zdezorientowana". - Bardzo łatwo traci wątek i zapomina, do czego zmierzała. Zakładam, że jej stan będzie się poprawiał, ale mogły wystąpić trwałe uszkodzenia. Tego jeszcze nie wiemy - podkreślił.
Nieudana egzekucja i stan kobiety
50-latka trafiła w ubiegłym tygodniu w stanie krytycznym do szpitala, po nieudanej egzekucji w zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze Riverbend w Nashville w stanie Tennessee. We wtorek jej adwokaci poinformowali, że odzyskała przytomność i mówi, a doradzający prawnikom lekarz dodał, że Pike "pamięta pewne rzeczy z pobytu w szpitalu, ale sądzę, że nie pamięta samej próby egzekucji".
Pike została skazana na śmierć za zabójstwo 19-letniej Colleen Slemmer w 1995 roku. Do zbrodni doszło, gdy Pike miała 18 lat. Miała być pierwszą kobietą straconą w USA od 2023 roku i pierwszą w stanie Tennessee od 200 lat. Władze Tennessee nie wyjaśniły dotąd, dlaczego egzekucja była nieskuteczna ani nie zdecydowały, czy podejmą kolejną próbę. Jak podaje Reuters, zespół egzekucyjny złożony wyłącznie z kobiet użył co najmniej siedmiu igieł podczas wyczerpującej, trwającej ponad dwie godziny procedury. Jedna igła miała zostać zgięta o 90 stopni podczas wyciągania - twierdzą jej prawnicy, którzy domagają się teraz zamiany kary śmierci na dożywocie.