Decyzja podjęta w celu "przeciwdziałania napięciom" w kraju. Wybory unieważnione

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
pp,mart//rzw, mtom
Źródło:
PAP

Centralna Komisja Wyborcza Kirgistanu unieważniła wyniki niedzielnych wyborów parlamentarnych. Tysiące ludzi protestujących przeciwko ich wynikom wtargnęło wcześniej do budynków rządowych, a grupy opozycyjne oświadczyły, że przejęły władzę od prezydenta Suronbaja Dżinbekowa. Administracja twierdzi, że sytuacja jest pod kontrolą.

"Wyniki wyborów parlamentarnych, które odbyły się 4 października 2020 r., zostały dziś uznane za nieważne" - stwierdziła CKW w oświadczeniu opublikowanym na swej stronie internetowej. Decyzja została podjęta w celu "przeciwdziałania napięciom" w kraju - powiedziała agencji Interfax przewodnicząca CKW Nurżan Szaildabekowa.

Wcześniej we wtorek demonstranci wdarli się do budynku, w którym swe siedziby mają parlament i administracja prezydenta w stolicy kraju, Biszkeku. Według doniesień, na które powołuje się agencja TASS, demonstranci splądrowali budynek, wynosząc z niego między innymi sprzęt biurowy, książki i wartościowe przedmioty. Budynek, nazywany Białym Domem, na chwilę zapalił się we wtorek rano, ale płomienie szybko opanowano - pisze Reuters.

Agencja AFP podała, że antyrządowi demonstranci weszli także do aresztu śledczego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i uwolnili z niego byłego prezydenta Kirgistanu Ałmazbeka Atambajewa, który w czerwcu został skazany na 11 lat i dwa miesiące więzienia za korupcję. Były prezydent twierdzi, że jest niewinny, a zarzuty wobec niego są motywowane politycznie. Według mediów, powołujących się na demonstrantów, siły bezpieczeństwa, które pilnowały aresztu, nie stawiały oporu i do zajęcia budynku doszło "bez użycia siły lub broni".

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>

Grupy opozycyjne przejęły kilka kolejnych budynków, w tym biuro burmistrza, i wyznaczyły własnego p.o. szefa bezpieczeństwa narodowego, pełniącego obowiązki prokuratora generalnego i komendanta Biszkeku, chociaż nie jest jasne, jaką faktycznie sprawują oni władzę. Według lokalnych mediów kilku gubernatorów złożyło rezygnację - podał Reuters.

Według rządu Kirgistanu w nocnych starciach antyrządowych demonstrantów z milicją w Biszkeku zginęła jedna osoba, a 590 zostało rannych.

Prezydent Kirgistanu zapewnił przy tym, że po zamieszkach sytuacja w kraju jest pod kontrolą. Suronbaj Dżinbekow wezwał też we wtorek swoich przeciwników do zaprzestania protestów. Działania protestujących opisał jako próbę nielegalnego przejęcia władzy przez niektóre siły polityczne. Na swojej stronie internetowej Dżinbekow oświadczył, że nakazał siłom bezpieczeństwa, aby nie używały broni palnej i potwierdził gotowość do unieważnienia kwestionowanych wyników niedzielnych wyborów parlamentarnych.

Tymczasem rzecznik MSW poinformował we wtorek, że personel resortu przyjmuje polecenia od nowego ministra, opozycyjnego polityka i byłego wysokiego rangą urzędnika ds. bezpieczeństwa Kursana Asanowa - podaje Reuters. Rzecznik wskazał, że prezydent może tracić kontrolę nad krajem. Jak powiedział, milicja otrzymała polecenie zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom oraz zapobiegania starciom i grabieżom podczas protestów. Rzecznik dodał, że obecny minister spraw wewnętrznych Kaszkar Dżunuszalijew nie pojawił się we wtorek w pracy.

Bank centralny Kirgistanu zarekomendował we wtorek bankom w kraju, aby nie otwierały się tego dnia i wzmocniły ochronę w związku z protestami.

Protestujący domagali się unieważnienia wyników wyborów

Protesty rozpoczęły się w poniedziałek rano. Z czasem przyłączyło się do nich kilka tysięcy osób. Uczestnicy próbowali wedrzeć się do siedziby rządu i rzucali w stronę policji kamieniami oraz innymi przedmiotami.

Domagano się przede wszystkim unieważnienia wyników niedzielnych wyborów. W opinii protestujących władze kraju dopuściły się wyborczego przekupstwa, w związku z czym opracowany został wniosek do państwowej komisji wyborczej, podpisany przez 12 opozycyjnych ugrupowań, o przeprowadzenie nowego głosowania.

Przed południem we wtorek czasu polskiego lokalny portal 24.kg podał, że Centralna Komisja Wyborcza Kirgistanu unieważniła wyniki niedzielnych wyborów parlamentarnych. 24.KG powołał się przy tym na członka CKW.

Prawie połowę głosów zdobyły dwa ugrupowania

Według wstępnych rezultatów, w niedzielnych wyborach do 120-osobowego parlamentu Kirgistanu prawie połowę głosów zdobyły dwa ugrupowania. Są to partia Birimdik (Jedność), związana z prezydentem Suronbajem Dżinbekowem (z list tej partii startował m.in. brat głowy państwa) oraz jej potencjalny koalicjant Mekenim Kirgistan (Ojczyzna Kirgistan), powiązany z wpływową rodziną, na czele której stoi biznesmen Rajymbek Matraimow.

Siedmioprocentowy próg wyborczy przekroczyły jeszcze prawdopodobnie dwie inne partie. Frekwencja wyniosła 56,2 procent. Obie główne partie opowiadają się za dalszą bliską współpracą z Rosją w ramach Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej.

Autor:pp,mart//rzw, mtom

Źródło: PAP