"Jestem zraniona". Nagie zdjęcia zaszkodziły jej karierze, zapowiada walkę z pornozemstą

Świat


Nie pozwolę, aby moje doświadczenie odstraszyło inne młode kobiety lub dziewczęta od ubiegania się o urzędy - powiedziała w wyemitowanym w poniedziałek oświadczeniu demokratyczna kongresmenka Katie Hill. Zapowiedziała walkę z pornozemstą. Po wycieku jej nagich zdjęć do sieci - o co Hill oskarża swojego męża, z którym jest w trakcie burzliwego rozwodu - oraz w wyniku oskarżeń o utrzymywanie niedozwolonych intymnych relacji z podwładnym, demokratka oświadczyła, że zrzeka się mandatu.

Wschodząca gwiazda Partii Demokratycznej i kongresmenka z Kalifornii, 32-letnia Katie Hill, ogłosiła w niedzielę, że zrzeka się mandatu. Powodem były oskarżenia o utrzymywanie intymnych stosunków z podwładnym, którą to relację sama nazwała "nieodpowiednią". W sieci opublikowano ponadto jej nagie zdjęcia w kontrowersyjnych sytuacjach.

Nie jest jasne, kiedy kongresmenka oficjalnie ustąpi. Rzeczniczka jej biura powiedziała, że data pozostaje "niepewna".

Hill zapowiada walkę z pornozemstą

Według Hill za wyciekiem kompromitujących materiałów do sieci stał jej mąż, z którym jest w trakcie burzliwego rozwodu.

W opublikowanym w poniedziałek nagraniu Katie Hill podkreśliła, że decyzja o rezygnacji była najtrudniejszą w jej życiu. Wyjaśniła, że podjęła ją, aby jej "zwolennicy, rodzina i personel" nie byli narażeni na ból zadany przez jej "agresywnego męża i brutalność nienawistnych ludzi z otoczenia politycznego".

- Będę walczyła, by upewnić się, że nikt nie będzie musiał przeżywać tego, czego ja właśnie doświadczyłam - zapewniła. Dodała, że to, co ją spotkało, "niektórzy nazywają elektroniczną napaścią, cyfrowym wykorzystaniem, inni nazywają to pornozemstą". - Jako ofiara nazywam to jedną z najgorszych rzeczy, które możemy zrobić naszym siostrom i córkom - dodała.

- Tak jak wcześniej będę stać w obronie tych, którzy nie mogą się bronić, ponieważ jest jedna rzecz, którą wiem na pewno: nie pozwolę, aby moje doświadczenie odstraszyło inne młode kobiety lub dziewczęta od ubiegania się o urzędy - obiecała kongresmenka.

"Ścieżki już nie ma"

- Jestem zraniona, jestem zła. Ścieżki, którą tak wyraźnie dla siebie widziałam, już nie ma - wyznała Hill. - Miałam momenty, w których zastanawiałam się, po co były ostatnie trzy lata mojego życia i czy było warto. Wiem, że wiele z was czuje to samo. Nigdy nie twierdziłam, że jestem doskonała, ale nigdy nie myślałam, że moje niedoskonałości staną się orężem i zostaną użyte, by spróbować zniszczyć mnie i społeczność, którą kochałam przez całe życie - kontynuowała. Dodała, że jest jej z tego powodu "niewiarygodnie" przykro.

Ustępująca kongresmenka powiedziała, że "skoordynowana kampania prowadzona przez prawicowe media i republikańskich przeciwników (...) jest obrzydliwa i niewybaczalna". - Zostaną oni pociągnięci za to do odpowiedzialności - zagroziła.

Nagie zdjęcia, zakazane związki

Komisja etyki Izby Reprezentantów poinformowała w zeszłym tygodniu, że "jest świadoma publicznych zarzutów", iż "Hill mogła zaangażować się w związek seksualny z osobą z jej personelu w Kongresie", co jest zakazane i że bada te zarzuty. Chodziło o domniemany związek z dyrektorem ds. prawnych jej sztabu Grahamem Kellym.

Komisja etyki wszczęła dochodzenie po publikacji konserwatywnego amerykańskiego serwisu politycznego RedState, który podał, że Hill miała romans z jednym ze swoich współpracowników w Kongresie. Ten sam serwis twierdził, że Hill utrzymywała, za przyzwoleniem wszystkich stron, relacje seksualne z członkinią swego personelu, w których uczestniczył też jej mąż.

RedState opublikował również nagie zdjęcia kongresmenki. Na fotografiach, które zamieścił także brytyjski tabloid "Daily Mail", widać m.in. nagą Katie Hill, która trzyma w ręku fajkę ze znaczkiem marihuany. Na brzuchu demokratki widać tatuaż przedstawiający żelazny krzyż. Inne zdjęcia pokazują, jak Hill całuje się z 24-letnią Morgan Desjardins, podwładną, która była zatrudniona w jej sztabie wyborczym. Według Hill publikacja zdjęć była "naruszeniem prywatności" i "była nielegalna". Kongresmenka zgłosiła to na policję.

"Toksyczne małżeństwo"

Sama Hill zaprzeczyła oskarżeniom o związek z Kellym. Na kilka godzin przed wszczęciem dochodzenia w środę w zeszłym tygodniu Hill wysłała list do swych zwolenników, w którym przyznała się jednak do związku z kobietą - członkinią jej sztabu wyborczego z 2018 r. Określiła tę relację jako "nieodpowiednią".

"Wiem, że nawet związek z podwładnym za obopólną zgodą jest nieodpowiedni, ale dalej pozwalałam na to, by trwał, mimo mojej oceny sytuacji" - napisała. "Za to przepraszam" - dodała. Tłumaczyła, że ten związek trwał w ciągu ostatnich lat "toksycznego małżeństwa".

W zeszłym roku, w odpowiedzi na ujawnione przypadki molestowania i akcję #MeToo, zmieniono reguły obowiązujące w Kongresie, zakazując związków kongresmenów z podwładnymi. Jak zauważa "Guardian", zakaz nie obejmuje jednak członków sztabów wyborczych.

Wschodząca gwiazda demokratów

Hill startowała w wyborach uzupełniających do Kongresu w 2018 roku jako kandydatka bez politycznego doświadczenia. Mandat zdobyła, pokonując doświadczonego republikańskiego kongresmana Steve'a Knighta.

W przeszłości pełniła funkcję dyrektor wykonawczej organizacji pozarządowej wspierającej bezdomnych. Koszty kampanii pokryła niemal całkowicie z datków indywidualnych darczyńców.

Spikerka Izby Reprezentantów demokratka Nancy Pelosi wzięła młodą Kalifornijkę pod swoje skrzydła, mianując ją wiceprzewodniczącą potężnej komisji nadzoru i reformy. Jak zauważa "The Guardian", rzadko zdarza się, by osoba bez politycznego doświadczenia otrzymała nominację na tak ważne stanowisko w Izbie. Komisja odgrywa między innymi ważną rolę w dochodzeniu w sprawie impeachmentu Donalda Trumpa.

Autor: akr//rzw / Źródło: PAP, Reuters