Białoruś i Rosja ćwiczą użycie broni jądrowej. Kijów o "bezczelności" Kremla

Rosyjski pocisk Sarmat
Siewiera: to jest element psychologicznej operacji wciągania Białorusi w wojnę
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Reuters
Na Białorusi trwają ćwiczenia z wykorzystania broni jądrowej, w których udział bierze również Rosja. Spotkały się one z potępieniem ze strony Ukrainy. - To jest element psychologicznej operacji wciągania Białorusi do większego zaangażowania w wojnę - ocenił były szef BBN Jacek Siewiera.

Manewry rozpoczęły się w poniedziałek. Obejmują "przećwiczenie dostawy amunicji jądrowej oraz przygotowania jej do użycia" - podał Reuters, powołując się na białoruskie ministerstwo obrony. Mińsk ogłosił, że głównym celem ćwiczeń jest "sprawdzenie gotowości do wykonywania zadań bojowych z rejonów nieprzygotowanych na całym terytorium Republiki Białorusi".

We wtorek resort obrony Rosji poinformował, że w ćwiczeniach uczestniczyć będą również 64 tysiące żołnierzy z rosyjskich sił nuklearnych. Wspólne manewry mają potrwać do piątku, 22 maja.

Zaangażowane w nie mają być jednostki wojsk rakietowych oraz lotnictwa. Ogółem, ćwiczenia obejmą ponad 200 wyrzutni rakietowych, 140 samolotów, 73 okręty i 13 łodzi podwodnych, w tym osiem z napędem atomowym.

Siewiera: to element psychologicznej operacji

- Te ćwiczenia realizowane są cyklicznie - mówił w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 były szef BBN Jacek Siewiera. - To jest trzecia edycja ćwiczeń z wykorzystaniem amunicji specjalnego przeznaczenia. I drugie w tym roku podejście do tego typu ćwiczenia - tłumaczył.

Jak zaznaczył, to może brzmieć uspokajająco, ale "nie jest uspokajające". - To jest również element psychologicznej operacji wciągania Białorusi do większego zaangażowania i wywierania presji na Białoruś o większe zaangażowanie w wojnę - powiedział Siewiera. - I mało tego, normalizacji zjawiska wykorzystania wojsk specjalnego przeznaczenia na terytorium Białorusi - dodał.

Ukraina reaguje. "Bezczelność"

Białorusko-rosyjskie cwiczenia potępiło we wtorek ukraińskie MSZ. "Bezczelność Moskwy i Mińska, które świadomie przekroczyły wszystkie 'czerwone linie' Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej nie może pozostać bez zdecydowanej, wspólnej odpowiedzi i systematycznego powstrzymywania obu reżimów ze strony wspólnoty euroatlantyckiej i całego świata" - napisało w oświadczeniu. "Przekształcając Białoruś w swoją bazę nuklearną u granic NATO, Kreml de facto legitymizuje rozprzestrzenianie broni jądrowej na świecie i tworzy niebezpieczny precedens dla innych reżimów autorytarnych" - dodano.

Rosyjska broń nuklearna na Białorusi

Rosja ogłosiła w 2023 roku, że w wyniku porozumienia zawartego między Aleksandrem Łukaszenką i Władimirem Putinem rosyjska broń nuklearna zostanie rozmieszczona na Białorusi. Przywódca Rosji Władimir Putin informował wtedy, że na Białorusi rozmieszczono system rakietowy Iskander i samoloty zdolne do przenoszenia taktycznej broni jądrowej.

Dał jednocześnie jasno do zrozumienia, że to Kreml zachowuje kontrolę nad ich wykorzystaniem. Mimo oświadczeń rosyjskiego przywódcy nie ma potwierdzonych informacji, jakoby rosyjska broń nuklearna stacjonowała na Białorusi.

W lutym wygasł Traktat Nowy START, ostatni układ o kontroli zbrojeń nuklearnych między USA i Rosją, którego początki sięgały jeszcze lat zimnej wojny. Prezydent Donald Trump podjął decyzję o jego nieprzedłużaniu. Jednocześnie Rosja kontynuuje program modernizacji swojego programu nuklearnego. W zeszłym tygodniu Putin ogłosił, że do końca roku Rosja będzie gotowa do użycia nowego pocisku nuklearnego Sarmat.

Obecnie broń atomową ma dziewięć państw świata: USA, Rosja, Chiny, Izrael, Wielka Brytania, Francja, Indie, Pakistan i Korea Północna.

Rosyjski pocisk Sarmat
Rosyjski pocisk Sarmat
Źródło zdjęcia: Reuters
OGLĄDAJ: "To mistrzowie dezinformacji i decepcji". Jak naprawdę wyglądały manewry Zapad?
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: tvn24.pl, PAP, Reuters, New York Times
Czytaj także: