"Potrzebna jest dyplomacja na poziomie prezydenckim". Siewiera: a jej nie ma

Siewiera Piasecki
Siewiera: tu potrzebna jest dyplomacja na poziomie prezydenckim, a jej nie ma
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Tu potrzebna jest dyplomacja na poziomie prezydenckim, a ona na ten moment - z tego, co widzę - nie jest obecna - powiedział były szef BBN Jacek Siewiera w "Rozmowie Piaseckiego", komentując doniesienia o amerykańskich planach wycofania części wojsk z Europy. - Mam przekonanie, że piłka jest jeszcze w grze - dodał.

Od kilku dni emocje zarówno w Polsce, jak i za oceanem budzą doniesienia o planach redukcji obecności wojsk USA w Europie, w tym o anulowaniu rotacyjnego przemieszczenia do Polski amerykańskiej brygady pancernej. Ma to być ponad 4 tysiące żołnierzy wraz ze sprzętem. Polskie MON zapewnia jednak, że do redukcji amerykańskiej obecności w Polsce nie dojdzie.

O tym, co plany amerykańskich wojsk oznaczają dla Polski, mówił w "Rozmowie Piaseckiego" były szef BBN Jacek Siewiera. Jak ocenił, "ma przekonanie, że piłka jest jeszcze w grze i dyplomatycznymi kanałami uda się wypracować większe zaangażowanie amerykańskie".

Zaznaczył, że kluczowa w tym jest rola zarówno polskiego rządu, jak i prezydenta. - Postawa ministra obrony narodowej w tym obszarze jest najrozsądniejszą możliwą, to znaczy utrzymać obecność amerykańską najdłużej, jak to jest możliwe - powiedział.

Jak jednak dodał, "tu potrzebna jest dyplomacja na poziomie prezydenckim". - A ona na ten moment - z tego, co widzę - nie jest obecna - ocenił. 

Siewiera przyznał, że "jest wiele rzeczy, na które można zwrócić uwagę u Amerykanów". - Że są aroganccy, że panuje chaos komunikacyjny, że bezpardonowo wykonują te ruchy. Ale to są jedyni Amerykanie, jakich mamy. Takich mamy i lepszych mieć nie będziemy - zaznaczył.

"To jest dla USA najmniejszym argumentem"

Dodał też, że w negocjacjach z administracją USA Polska musi zrozumieć, jakie argumenty trafią na najpodatniejszy grunt. - Dla Amerykanów, narodu transakcyjnego, opartego o materialne korzyści w każdym aspekcie ich życia (…) to, jak bardzo my tego potrzebujemy, jest najmniejszym argumentem - powiedział.

Mówił też, jak wygląda obecnie preferowany przez USA model obecności wojsk w innych krajach. - Cała doktryna obecności i projekcji siły amerykańskiej w różnych teatrach i na Pacyfiku, i w Europie, sprowadza się dzisiaj nie do realnej obecności, boots on the ground - opisywał.

- Sprowadza się do modelu, w którym w magazynach typu APS, czyli Army Prepositioned Stock, oni umieszczają dokładnie zasoby jednej brygady, a ludzi wycofują. I mogą przemieścić odpowiednik brygady, nawet samolotami LOT-u czy Lufthansy, bezpośrednio w teatr działań - tłumaczył Siewiera. Jak dodał, "jeden z takich magazynów znajduje się pod Poznaniem".

"Były plany wycofania wojsk dwa lata temu"

Zwrócił też uwagę, że Waszyngton planował wycofanie części wojsk w 2024 roku, jednak nie doszło to do skutku. - Trwały negocjacje z doradcą do spraw bezpieczeństwa jeszcze za administracji Joe Bidena dwa lata temu, gdzie w mediach bardzo poważnie wybrzmiewała obawa o wycofanie systemów Patriot i brygady rozmieszczonej tuż przed wojną - mówił.

- Trzykrotnie spotykaliśmy się z Jake'iem Sullivanem na kolejnych kawach. Każda była coraz bardziej napięta, nerwowa, z trzaskaniem drzwiami.  Ale ostatecznie udało się decyzję o wycofaniu tej baterii odwrócić - opowiadał Siewiera.

Przypomniał jednocześnie, że prezydent USA Donald Trump mówił wcześniej w tym miesiącu nie o wycofaniu wojsk z Polski, "a wręcz przeciwnie, raczej o wzmocnieniu tych sił". - Jest wielka szansa, że uda się, używając właściwej argumentacji, w jakiś sposób wpłynąć na tę decyzję, tak żeby przynajmniej zdolności, niekoniecznie obecność wojskowa, niekoniecznie żołnierze, ale pewne zdolności pozostały w Polsce lub zostały do Polski przemieszczone - ocenił były szef BBN.

OGLĄDAJ: Siewiera o wojskach USA w Polsce: to już trzecia taka sytuacja, piłka jest w grze
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: