TVN24 | Świat

"Mieliśmy już trzy przypadkowe wystrzały". Kłopoty z bronią przed tragedią na planie filmu z Baldwinem

TVN24 | Świat

Autor:
js,
momo
Źródło:
New York Times, Los Angeles Times, Reuters

Ekipa na planie filmu "Rust", gdzie aktor Alec Baldwin śmiertelnie postrzelił operatorkę Halynę Hutchins i zranił reżysera filmu Joela Souzę, miała skarżyć się na warunki pracy i bezpieczeństwo związane z bronią. Według byłych jej członków, na których powołuje się "New York Times", kilka dni przed tragedią miało dojść do co najmniej dwóch przypadkowych wystrzałów z broni.

Na planie westernu "Rust" aktor Alec Baldwin w czwartek śmiertelnie postrzelił operatorkę Halynę Hutchins i zranił reżysera filmu Joela Souzę, który musiał być hospitalizowany. Według wstępnych ustaleń policji na planie filmowym Bonanza Creek Ranch w stanie Nowy Meksyk w USA doszło do wypadku. Dotąd nikomu nie postawiono żadnych zarzutów. Śledztwo trwa.

Bonanza Creek Ranch to farma często wynajmowana przez filmowców, zwłaszcza do kręcenia westernów. 

CZYTAJ TAKŻE: "On jest odpowiedzialny za to, co się stało". Zapis połączenia z numerem alarmowym

Skarga członków ekipy. Co najmniej dwa przypadkowe wystrzały z broni

"New York Times" pisze o "luźnym przestrzeganiu przepisów, a także konfliktach pracowniczych między producentami i członkami ekipy w trakcie realizacji filmu 'Rust', niskobudżetowej produkcji o XIX-wiecznym przypadkowym zabójstwie i jego następstwach".

Nowojorski dziennik donosi, że według trzech byłych członków ekipy filmowej kilka dni przed tragedią doszło do co najmniej dwóch przypadkowych wystrzałów z broni. Do zdarzenia miało dojść 16 października. Członkowie ekipy mieli złożyć skargę kierownikowi planu na temat praktyk bezpieczeństwa na planie. 

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO

Sześć godzin przed tragedią na ranczu w Nowym Meksyku sześciu operatorów kamer miało opuścić plan filmu w proteście przeciwko warunkom pracy i niedostatecznym wynagrodzeniom. Wśród nich były osoby cytowane przez "New York Times".

Zanim padły strzały na planie filmowym. Zignorowane ostrzeżenia

Z relacji dotyczących okresu sprzed czwartkowego wypadku na planie wyłania się obraz chaosu i niepokoju. Medialne doniesienia sugerują, że jeden z pracowników był tak zaniepokojony kwestią bezpieczeństwa związanego z bronią, że wysłał wiadomość tekstową do swojego kierownika z ostrzeżeniem o "bardzo niebezpiecznych" warunkach.

"Mieliśmy już trzy przypadkowe wystrzały. To jest bardzo niebezpieczne" - miała brzmieć treść wiadomości, cytowana przez dziennik "Los Angeles Times".

Gazeta, powołując się na swoje źródła, donosi, że protokoły bezpieczeństwa, w tym regularne sprawdzanie broni, nie były ściśle przestrzegane na planie filmu "Rust", a co najmniej jeden operator kamery pracujący z Halyną Hutchins twierdził, że kilka dni wcześniej na planie doszło do dwóch przypadkowych wystrzałów z broni rekwizytowej.

"Powinno być przeprowadzone dochodzenie w sprawie tego, co się stało" - powiedział "Los Angeles Times" jeden z członków ekipy. "Nie było żadnych spotkań dotyczących bezpieczeństwa. Nie było żadnej pewności, że to się nie powtórzy. Zależało im tylko na tym, by wszystko robić szybko, szybko, szybko" - dodał.

Jak informuje "Los Angeles Times", producenci filmu oświadczyli w wydanym w piątek komunikacie, że nie zostali poinformowani o problemach z bezpieczeństwem. "Chociaż nie poinformowano nas o żadnych oficjalnych skargach dotyczących bezpieczeństwa broni lub rekwizytów na planie, będziemy przeprowadzać wewnętrzny przegląd naszych procedur" - podała w oświadczeniu firma produkcyjna, Rust Movie Productions LLC.

Pierwsze ustalenia policji

W piątek upublicznione zostały akta sądowe w sprawie tragedii na planie. Raport ze szczegółami tragicznego wydarzenia z czwartku został sporządzony po wniosku o nakaz przeszukania pustynnego rancza, złożonym przez biuro szeryfa hrabstwa Santa Fe. Badano zakrwawiony kostium Aleca Baldwina, a także broń, z której padł śmiertelny strzał oraz wszystkie inne rekwizyty i materiały, które miały być użyte do nagrywania zdjęć.

Broń była jedną z trzech sztuk, które członek ekipy filmowej Hannah Gutierrez umieściła na wózku przed budynkiem, będącym miejscem sceny. Asystent reżysera Dave Halls wziął broń z wózka i zaniósł ją Baldwinowi. - To jest zimna broń [bez amunicji - przyp. red.] - miał powiedzieć do aktora.

Baldwin: nie mam słów, żeby wyrazić szok i smutek

Alec Baldwin napisał, że "nie ma słów", aby wyrazić jego "szok i smutek w związku z tragicznym wypadkiem". Reżyser westernu Joel Souza, który stał za operatorką, gdy ta została postrzelona, wyszedł ze szpitala w Santa Fe. W sobotę wydał oświadczenie w sprawie wydarzeń z planu filmowego. "Jestem załamany stratą mojej przyjaciółki Halyny. Była dobra, energiczna, niesamowicie utalentowana i zawsze motywowała mnie, aby być coraz lepszym" - napisał.

Dziennik "New York Post" napisał w sobotę, przytaczając opinię adwokata Josepha Costy z firmy prawniczej w Los Angeles, że tragedia może mieć poważne konsekwencje prawne dla Baldwina, który jest też jednym z głównych producentów filmu. Może mu nawet zostać postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci przez zaniedbanie. "To odpowiednik prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwym, co oznacza, że ktoś mógł nie mieć zamiaru wyrządzić dużej szkody, ale to zrobił" - ocenił Costa.

Autor:js, momo

Źródło: New York Times, Los Angeles Times, Reuters