Jarosław

Atak nożownika w Jarosławiu. Co wiemy?

Policyjne bariery w miejscu ataku nożownika na terenie opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu
Prokuratorka o przebiegu ataku nożownika w Jarosławiu
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Piotr Polak
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prokuratura ustala okoliczności czwartkowego ataku nożownika w Opactwie Benedyktynek w Jarosławiu. Według ustaleń 31-letni Ukrainiec w nocy wjechał do Polski z Niemiec i udawał się na przejście graniczne z Ukrainą, ale granicy nie przekroczył. Nie wiadomo, jak trafił na teren opactwa i jakie są motywy jego działania.

W czwartek przed południem na terenie opactwa w Jarosławiu przy ulicy Benedyktyńskiej mężczyzna ranił nożem czerech mężczyzn i kobietę. Poszkodowani trafili do szpitala. Jedna z ranionych osób zmarła. Sprawca został zatrzymany. To 31-letni obywatel Ukrainy.

Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu przekazała, że na miejscu są prowadzone oględziny przez prokuratorów z Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu. - Na miejscu zdarzenia również obecny był prokurator okręgowy w Przemyślu - dodała.

- Już mamy potwierdzone, że jest to obywatel Ukrainy, który w dniu dzisiejszym w godzinach nocnych z terenu Niemiec wjechał do Polski. Udawał się na przejście graniczne w Korczowej, jednak granicy tam nie przekroczył. Nie wiemy jeszcze, w jaki sposób dostał się tutaj do Jarosławia na teren opactwa sióstr benedyktynek - przekazała.

Prokuratorka o przebiegu zdarzenia

Prokuratorka powiedziała też, jak wyglądał przebieg tego zdarzenia. - Na tę chwilę możemy powiedzieć, że ten mężczyzna wszedł tutaj na teren opactwa. Wszedł do pomieszczeń kuchni, tam doszło do pierwszych spotkań z osobami, które uczestniczyły w tym zdarzeniu. Później zdarzenie przeniosło się na teren kościoła, który znajduje się tutaj w opactwie - wyjaśniła.

Zapytana, czy może potwierdzić, że sprawca był tam wcześniej, odparła, że "tego jeszcze na chwilę obecną nie możemy potwierdzić". - Nie mamy takich informacji - zaznaczyła.

Harasz-Wołoszyn została też zapytana, czy może potwierdzić doniesienia świadków, że mężczyzna usiłował dostać się do ośrodka dla uchodźców. - Nie, takich informacji nie mamy - odpowiedziała.

Prokuratorka wyjaśniła natomiast, że podejrzany został zatrzymany przez funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu. - W tej chwili trwają z nim wstępne czynności, które będą zmierzały do osadzenia go w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych. Nie został jeszcze przesłuchany - wytłumaczyła.

Zaznaczyła, że do zatrzymania doszło na terenie opactwa.

Prokuratorka o zatrzymanym

Zapytana, czy stan mężczyzny pozwala na przesłuchanie go, odparła, że "trudno nam powiedzieć". - W tej chwili są wykonywane czynności z jego udziałem i również lekarze stwierdzą, czy jest możliwość wykonania z jego udziałem jakichkolwiek czynności procesowych, czy będzie mógł zostać osadzony w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych. Na chwilę obecną została pobrana od niego krew i będzie poddana badaniom na zawartość środków odurzających, jak również alkoholu - dodała.

Harasz-Wołoszyn wyjaśniła też, że "nie mamy żadnych informacji, jeżeli chodzi o motywy, które kierowały tą osobą". Wskazała natomiast, że sprawca ataku użył noża. - To był nóż, który sprawca wziął z kuchni znajdującej się na terenie opactwa - wyjaśniła.

Prokuratorka przekazała też informacje o ofiarach napaści. - Jeżeli chodzi o osoby poszkodowane, jest to czterech mężczyzn i jedna kobieta. Wiemy już, że trzy osoby spośród nich są to osoby duchowne. Dwie osoby są to osoby świeckie. Już mamy potwierdzoną informację, że jedna osoba zmarła - powiedziała. Dodała, że "dwie osoby znajdujące się w Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu są w stanie zagrażającym życiu".

Zapytana, czy prawdą jest informacja, że ciosy były zadawane w konfesjonale, odparła: - Takie informacje wstępne mamy również, że na terenie kościoła, w konfesjonale, znajdował się jeden z księży. Dopytywana, czy w konfesjonale znajdował się ksiądz, który zginął, opowiedziała, że "nie chciałaby potwierdzać tej informacji". - Nie mamy jeszcze tego w sposób jednoznaczny ustalone - podkreśliła.

Źródło: TVN24
Czytaj także: