Sir Olimpijczyk

200 tysięcy złotych premii, samochód i olimpijska emerytura (około 1800 zł netto) – tyle polskiego podatnika kosztuje złoty medalista z Pekinu. Brytyjczycy motywują swoich mistrzów inaczej – tytułem szlacheckim. Nie wszystkim to się podoba.

W Pekinie Brytyjczycy, którzy w 2012 roku zorganizują igrzyska w Londynie, zdobyli 19 złotych, 13 srebrnych i 15 brązowych medali. Ten rekordowy w historii brytyjskiego sportu wynik dał im czwarte miejsce w klasyfikacji medalowej, czyli największy sukces olimpijski od 100 lat.

Państwo nagrodzi medalistów, ale nie finansowo, a… honorowo. Każdy zdobywca medalu z Pekinu otrzyma bowiem z rąk królowej Elżbiety II tytuł szlachecki. Oficjalna uroczystość odbędzie się w październiku. Sportowców ugościł już premier Gordon Brown. Przywitał ich na lotnisku Heathrow, gdzie przylecieli specjalnym Boeingiem z pomalowanym na złoto dziobem. Na pokładzie podawano mrożonego szampana.

Nie wszyscy są zdania, że "sir" lub "dame" przed nazwiskiem oraz szampan to wystarczająca nagroda za worek medali. - Inne kraje będą próbowały ukraść nam szkoleniowców. Po sukcesach w Pekinie cały świat patrzy na przykład na Dave'a Brailsforda, ojca sukcesów w kolarstwie – nie ukrywał niezadowolenia prezes Brytyjskiego Komitetu Olimpijskiego Colin Moynihan. A Brailsford przyznał, że już otrzymał z kilku państw propozycje pracy i przygotowywania ekipy do IO w 2012 roku.

Moynihan już zwrócił się do rządu o jak najszybsze utworzenie funduszu olimpijskiego, z którego wypłacane byłyby nagrody finansowe dla medalistów igrzysk i ich trenerów.

Źródło: TVN24, PAP

Czytaj także: