Nie telepie, jest cicho i spokojnie. Tak swój lot pierwszym polskim Dreamlinerem opisywał jego kapitan. Wystartował po północy, kilka minut przed godziną 11 był w Warszawie. Lot był sprawny, gorzej z realizacją kontraktu. Na Boeinga 787 LOT musiał czekać cztery lata dłużej niż wcześniej zapowiadano. Dziś o problemach producenta wspomniano tylko jednym zdaniem. Przeważał entuzjazm.