Premium

Czy szkołom grozi etyka ojca Rydzyka?

Zdjęcie: Marek Berezowski/REPORETER/East News

Minister Czarnek chce, by religia lub etyka były obowiązkowe, a nauczycieli tego drugiego przedmiotu zamierza wykształcić na uczelniach katolickich i wydziałach teologicznych. Wierzy, że tak przekaże młodzieży "wartości" i nastolatki przestaną popierać Strajk Kobiet. Ale efekty mogą być całkiem inne. - Etyka nadal będzie przedmiotem świeckim, tyle że łatwiej dostępnym. Za to z religii uczniów będzie ubywać - przewidują nauczyciele.

- Będziemy chcieli zlikwidować to, co wiele lat temu zostało wprowadzone, czyli możliwość wyboru jednego z trzech wariantów: albo religia, albo etyka, albo nic – zapowiedział wiosną w "Gazecie Polskiej" minister edukacji Przemysław Czarnek. Sprawę przedmiotów, które od 1992 roku są w polskich szkołach zajęciami dodatkowymi, a więc do wyboru przez rodziców i pełnoletnich uczniów, traktuje śmiertelnie poważnie. W tym, że dzieci i młodzież nie biorą w nich udziału, widzi spore zagrożenie wychowawcze.

- To "nic" stało się dość powszechne na przykład w dużych miastach. I właśnie to "nic" służy temu, by odbywały się podobne zbiegowiska, które kompletnie bezrefleksyjnie podchodzą do życia - nawiązywał do demonstracji w ramach Strajku Kobiet. I dodawał: - Nauka albo religii, albo etyki będzie obligatoryjna, by do młodzieży docierał jakikolwiek przekaz o systemie wartości.

Jego zastępca Tomasz Rzymkowski sytuację, w której młodzież może zrezygnować z tych zajęć, nazywa w oficjalnych pismach "wielkim wychowawczym zaniechaniem". I razem ze swoim szefem zamierza to zaniechanie powstrzymać.

Jak? W połowie lipca minister Czarnek zapewnił, że już wkrótce stosowne przepisy w sprawie etyki i religii będą gotowe. Obowiązkowa nauka religii i etyki ma być możliwa już za dwa lata.

Najpierw Czarnek musi jednak wykształcić sobie nauczycieli, ale i to wydaje się być ministrowi na rękę. Dziś uprawnienia do nauczania etyki ma około 3 tys. nauczycieli, a szkół mamy ponad 20 tys. Czarnek ma na to rozwiązanie – zaproponował uczelniom, że zamówi u nich studia dla nauczycieli i za nie zapłaci. Rzecz w tym, że potencjalnych partnerów wybrał bez konkursu, w niejasnym trybie, a trzy czwarte wytypowanych uczelni ma charakter katolicki (nieliczne świeckie będą kształcić etyków na wydziałach teologicznych).

Czarnek zdaje się wierzyć, że dzięki temu nawet ta młodzież, która ucieknie z religii, na obowiązkowej etyce zostanie wykształcona w oparciu o szczególnie bliski mu katolicki system wartości. Może się jednak przeliczyć i zamiast zatrzymać uczniów w świecie Kościoła, spełni marzenie tych, którzy od lat marzą o świeckich lekcjach etyki w swoich szkołach. Skąd to przekonanie?

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo