Premium

Andropauza, czyli jestem tylko mężczyzną

Zdjęcie: Shutterstock

Społeczne stereotypy na temat andropauzy potrafią uchwycić symptomy, ale nie mężczyznę jako istotę ludzką. Żeby go zrozumieć w czasie, gdy "świadomie lub nieświadomie zaczyna zastanawiać się, czy ustawił drabinę przy właściwej ścianie", trzeba przeczytać jego indywidualną historię - dla Magazynu TVN24 pisze dr Kuba Benedyczak.

Proszę wyobrazić sobie plus minus pięćdziesięcioletniego mężczyznę, który - używając sposobu opisywania bohaterów przez Nikołaja Gogola - nie jest chudy, ale też nie całkiem gruby; nieco pozbawiony włosów, ale też nie całkiem łysy; zmierzający ku starości, ale też nie całkiem stary. Wiadomo, że ciąży nad nim groźba andropauzy lub po prostu ją ma. W jakich kliszach widzi go polskie społeczeństwo?

Klisza nr 1

Ubrany w garnitur, ale bez krawata, z odpiętymi dwoma górnymi guzikami białej koszuli, odsłaniającymi kawałek torsu. Wysiada z długiego czarnego Mercedesa klasy E i biegusiem obchodzi jego maskę, aby otworzyć drzwi o ćwierć wieku młodszej dziewczynie. Obecnie status podnoszą najbardziej kobiety-posągi, mniej więcej 176 cm wzrostu, 56 kg wagi.

Klisza nr 2

Ma na sobie strój fitness ze sportowej sieciówki, o wartości nieprzekraczającej 170 zł. Co drugi dzień wyciska na siłowni. Mimo że ma już trochę nieładną, obwisłą skórę, dzielnie walczy ze sztangą i hantlami. Jeśli ma wiele samozaparcia, wyrabia całkiem niezłe mięśnie. Jeśli ma pieniądze, towarzyszy mu nawet osobisty trener, tak jak gangsterowi Jacusiowi granemu przez Roberta Więckiewicza w serialu "Ślepnąc od świateł".

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo