W poniedziałek odbyła się druga tura wyborów przewodniczącej Polski 2050. Głosowanie - tylko w formie internetowej - miało potrwać do godziny 22. Po północy jeden z członków partii przekazał jednak, że "z powodu nieprzewidzianych problemów technicznych, niezależnych od Krajowej Komisji Wyborczej, doszło do przedwczesnego zamknięcia systemu głosowania" i w związku z tym druga tura wyborów "została w całości unieważniona".
Co dokładnie się wydarzyło podczas głosowania? Opisywał dziennikarz TVN24 Patryk Michalski, który jako pierwszy donosił o "błędach systemu" podczas głosowania.
Pierwsze ostrzeżenia o problemach były jeszcze w grudniu
Jak mówił na antenie TVN24, problem polegał na tym, że niektórzy posłowie nie mogli oddać głosu. - Nieoficjalne sygnały, które do mnie trafiają, są takie, że niektórzy członkowie Polski 2050 mieli problem z zagłosowaniem już około godziny 20. Trwały próby wyjaśnienia całej tej sytuacji. Był pomysł, by przedłużyć głosowanie w związku z tymi problemami, ale to się nie udało - tłumaczył Michalski.
Opowiedział też o organizacji całego procesu. - Za techniczne przeprowadzenie tych wyborów odpowiadała trzyosobowa komisja wyborcza, powołana z mniej znanych członków Polski 2050. Obie kandydatki mogły wysłać obserwatorów na to głosowanie i z moich informacji wynika, że Paulina Hennig-Kloska skorzystała z takiej możliwości - tłumaczył Michalski.
Zaznaczył, że partia korzystała z zewnętrznego systemu do głosowania. Nie zmienia to jednak faktu, mówił Michalski, że "całe wizerunkowe odium spada na Polskę 2050". Co więcej, z jego informacji wynika, że "pierwsze pisma o możliwych problemach" z tym systemem pojawiły się już około 19 grudnia, ale "partia nie przygotowała się na takie scenariusze".
"Frustracja, złość, poczucie kompromitacji"
Dziennikarz dodał, że nieudane głosowanie wywołało burzę wewnątrz Polski 2050. - Niektórzy posłowie wzywają do rozliczeń wewnątrz partii, w tym do rozliczeń w zarządzie, który i tak po tych wyborach się zmieni, ale też wśród komisji wyborczej - mówił Michalski. Zaznaczył, że wśród członków partii odczuwalna jest "gigantyczna frustracja, złość i wręcz takie poczucie kompromitacji tego procesu wyborczego".
Mimo to, podkreślił Michalski, "odpowiedzi na pytanie, dlaczego dokładnie do tego doszło i kiedy poznamy wreszcie nazwisko nowej szefowej Polski 2050, cały czas nie ma".
Wybory w Polsce 2050
O przywództwo w partii po Szymonie Hołowni ubiegało się łącznie pięcioro jej członków. W pierwszej turze najlepsza okazała się ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, którą poparło 277 członków partii. Na drugim miejscu znalazła się ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska (131 głosów).
Wyścig wyborczy na trzecim miejscu zakończyła Joanna Mucha ze 119 głosami poparcia. Za nią znaleźli się Ryszard Petru - 95 głosów i Rafał Kasprzyk - 34 głosy.
Autorka/Autor: mgk/lulu
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Jakub Kaczmarczyk