Skradziono laptopy i akta ws. Olewnika

Okradziona mecenas o włamaniu
Okradziona mecenas o włamaniu
Źródło: TVN24
Laptopy i dokumenty zginęły z domu mecenas Jolanty Turczynowicz-Kieryłło - obrońcy policjantów zamieszanych w sprawę porwania Krzysztofa Olewnika. Najprawdopodobniej zostały ukradzione. Zdaniem pełnomocnika rodziny Olewników można znaleźć pewne podobieństwa między tą kradzieżą, a włamaniem do domu siostry zamordowanego.

Z mieszkania zniknęły tylko trzy komputery, dwa aparaty i teczki z dokumentami. Złodzieje nie zabrali innych cennych rzeczy. Dom nie został także splądrowany, jak to często bywa w przypadku włamań.

To był niepublikowany wywiad, przygotowywany do publikacji, na którym znajdowały się informacje na pewno intrygujące. Andrzej Kieryłło
Marcin Szyndler o okolicznościach włamania

Marcin Szyndler o okolicznościach włamania

- Policja jest w trakcie czynności, które mają na celu wyjaśnienie w jakich okolicznościach doszło do zniknięcia tych przedmiotów - powiedział rzecznik stołecznej policji Marcin Szyndler.

Z kolei pełnomocnik rodziny Olewników, mecenas Ireneusz Wilk, powiedział, że można by znaleźć pewne podobieństwa jeśli chodzi o włamanie do mieszkania Danuty Olewnik. - Wtedy praktycznie tez nic nie zginęło - powiedział Wilk.

Byli w domu

- Byliśmy w domu. Włamanie miało miejsce w nocy, byliśmy na górze w sypialniach. Włamano się do gabinetu, który jest bezpośrednio na poziomie terenu. Drzwi zostały wyważone. Nie ruszono niczego poza laptopami i dwoma segregatorami z dokumentami - powiedział TVN24 Andrzej Kieryłło, mąż mecenas Jolanty Turczynowicz-Kieryłło.

- Skradzione dwa segregatory z dokumentami nie dotyczyły sprawy Olewnika - powiedział.

Choć do kradzieży doszło w nocy z piątku na sobotę, to zawiadomienie w tej sprawie policja otrzymała w sobotę w godzinach popołudniowych.

Intrygujące informacje

Kieryłło podkreślił, że choć na dwóch komputerach żony nie było najpewniej istotnych informacji, na jego prywatnym laptopie znajdowała się rozmowa z nadkomisarzem Remigiuszem M., który był szefem grupy prowadzącej sprawę Olewnika.

- To był niepublikowany wywiad, przygotowywany do publikacji, na którym znajdowały się informacje na pewno intrygujące - przyznał.

Obrońca policjantów

Mecenas Turczynowicz-Kieryłło jest obrońcą policjantów, którzy mieli być przesłuchiwani w związku ze sprawą zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Wszyscy trzej podejrzani funkcjonariusze - Maciej L., Henryk S. i Remigiusz M. odmówili jednak zeznań.

Przed komisją stanął tylko Marek Kozanecki, policjant z grupy dochodzeniowo-śledczej, który jest wolny od prokuratorskich zarzutów.

Trudna sprawa Olewnika

Krzysztofa Olewnika uprowadzono w październiku 2001 r. Sprawcy więzili go przez wiele miesięcy, a ostatecznie zabili mimo otrzymanego okupu w wysokości 300 tys. euro.

Rodzina Olewników ma pretensje do władz m.in. o to, że na początkowym etapie sprawy prowadzono ją niefrasobliwie, zajmowano się pobocznymi wątkami i forsowano wersję o tym, że Olewnik - mając problemy w biznesie i życiu osobistym - sfingował swoje porwanie.

Źródło: TVN24, PAP

Czytaj także: