Był skazany na dożywocie, ale sąd zadecydował o przerwaniu wykonania kary. Ryszard Cyba opuścił zakład karny - najpierw trafił do schroniska dla bezdomnych, a potem do szpitala psychiatrycznego. 15 lat temu mężczyzna ten wtargnął z bronią w ręku do łódzkiej siedziby PiS i zabił Marka Rosiaka. Odsiadywał dożywocie, ale za kratami nie mógł dalej przebywać z powodu postępującego otępienia. Czy teraz nie stwarza zagrożenia? Materiał magazynu "Polska i Świat". Całe wydanie dostępne w TVN24 GO.
- Ryszard Cyba, skazany na dożywocie za zabójstwo w łódzkiej siedzibie PiS, przebywał w Zakładzie Karnym w Czarnem w oddziale szpitalnym dla przewlekle chorych z powodu postępującego otępienia.
- Dyrektor Zakładu Karnego w Czarnem wystąpił do sądu z wnioskiem o zarządzenie przerwy w wykonywaniu kary ze względu na stan zdrowia. Cyba został skierowany na badania.
- W styczniu biegli wydali decyzję, w której wykluczyli możliwość odbywania kary w zakładzie karnym i wskazali, że Cyba wymaga opieki i pielęgnacji w warunkach domu opieki społecznej. Właściwy MOPS wskazał jako miejsce pobytu schronisko dla bezdomnych z całodobową opieką medyczną. 18 marca Cyba został tam przewieziony pod eskortą Służby Więziennej i wychowawcy.
- 20 marca policja dostała zgłoszenie od pracowniczki tego schroniska, że - jak relacjonowała wiceministra sprawiedliwości Maria Ejchart - "Cyba odmówił przyjmowania leków i że się awanturuje". Policja wezwała pogotowie i mężczyzna został przewieziony do szpitala.
- Ejchart twierdzi, że nie ma informacji, jakoby podczas pobytu w schronisku Cyba miał zaatakować jednego z jego pracowników. Tłumaczyła, że ani schroniska dla bezdomnych, ani domy pomocy społecznej nie są objęte nadzorem ministerstwa sprawiedliwości.
- Ejchart podkreśliła, że Cyba "nadal jest skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności, ta kara nie została przez sąd ani uchylona, ani anulowana".
Ryszard Cyba to morderca, który w 2010 roku wtargnął z bronią w ręku do łódzkiej siedziby PiS - zabił Marka Rosiaka, a Pawła Kowalskiego ranił. Za ten czyn został skazany na dożywocie. O warunkowe zwolnienie mógłby się ubiegać dopiero po 30 latach, a jednak 18 marca, decyzją sądu, opuścił zakład karny.
Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" w TVN24 GO >>>
Jego stan psychiczny, jak słyszmy, "nie pozwala na odbywanie kary". - Nie rokował żadnej poprawy. Wręcz przeciwnie, pacjent był całkowicie bez kontaktu logicznego - mówi Grzegorz Gała z Sądu Okręgowego w Łodzi. Decyzję sądu potwierdza wiceministra sprawiedliwości. - Jest to głęboki stan otępienny i całkowita dezorientacja, całkowite zaburzenie świadomości. To jest osoba, która mówiąc potocznie jest bez kontaktu z rzeczywistością - przekazuje Maria Ejchart.
Na podstawie tych słów i opinii, zgodnie z rejonizacją i ostatnim miejscem zamieszkania, skazany z więzienia trafił do schroniska dla bezdomnych.
Dyrektor więzienia w Czarnem zwrócił się do Sądu Okręgowego w Słupsku o przerwę wykonywania kary ze względu na stan zdrowia skazanego. Sąd skierował Ryszarda Cybę do szpitala, by tam zbadali go biegli psychiatrzy. Uzyskaną od nich opinię przekazał Sądowi Okręgowemu w Łodzi, który kiedyś skazywał mężczyznę na dożywocie, a teraz zawiesił wykonanie tego wyroku. 18 marca do więzienia wpłynął nakaz zwolnienia osadzonego.
- Zgodnie z poleceniem sądu, służba konwojowa naszej formacji przekazała go do placówki opiekuńczej z opieką medyczną - mówi rzeczniczka dyrektora generalnego Służby Więziennej ppłk Arleta Pęconek.
- Nie ma przepisów pozwalających na szczególny nadzór nad osobą, ale jego stan wykluczał, aby mógł świadomie podejmować działania - wskazuje Grzegorz Gała.
Awantura w placówce opiekuńczej
Opiekę i kontrolę nad skazanym sprawowali pracownicy schroniska, którzy już po dwóch dniach wezwali policję. - Pan Cyba odmówił przyjęcia leków i się awanturował - zwraca uwagę wiceministra sprawiedliwości Maria Ejchart.
- Policjanci otrzymali informacje, że na terenie jednego z ośrodków, jeden z pensjonariuszy zachowuje się irracjonalnie i jego stan zdrowia znacznie się pogorszył - przekazuje podkom. Barbara Poznańska z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Na miejscu już byli ratownicy medyczni. - Była taka interwencja Zespołu Ratownictwa Medycznego, który został wezwany do 77-letniego mężczyzny. Miał się zachowywać agresywnie wobec opiekunów i współmieszkańców, ale też mieliśmy informacje, że to pacjent, który był leczony psychiatrycznie - mówi Kamil Pietras z Pogotowia Ratunkowego w Częstochowie.
I choć pacjent w trakcie badania miał być spokojny, ratownicy poprosili o pomoc w transporcie. Ryszard Cyba trafił do szpitala psychiatrycznego w Częstochowie. Od eksperta słyszymy, że to standardowa, zgodna z prawem procedura. - To się zdarza i tych zwolnień z zakładu karnego z przyczyn zdrowotnych są rocznie setki, a nawet tysiące - mówi biegły sądowy z Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej dr Jerzy Pobocha.
- Nawet jeśli skazany zabił, nie może bez podstawy być kierowany do szpitala psychiatrycznego. Jeśli służba więzienna nie jest w stanie się nim opiekować, może najpierw trafić do DPS-u. - Personel stara się to zorganizować, żeby taka osoba była w osobnym pokoju, który może być zamykany na klucz. W ostateczności można taką osobę wziąć w pasy - wyjaśnia dr Jerzy Pobocha.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Co się działo z Ryszardem Cybą. Tłumaczenia wiceministry sprawiedliwości
Politycy oburzeni wypuszczeniem Cyby z więzienia
Wiceministra sprawiedliwości zwraca uwagę, że Ryszard Cyba "ani chwili nie przebywał bez kontroli". - Nadal jest skazany na kare dożywotniego pozbawienia wolności, kara nie została ani uchylona, ani anulowana – podkreśla Maria Ejchart.
Jednak nie można się oprzeć wrażeniu, że gdzieś w tym systemie jest dziura. Politycy ze wszystkich stron zastanawiają się, czy powierzanie mordercy opiekunom i pielęgniarzom jest bezpieczne.
"Kto w ogóle pozwolił, by taki morderca opuścił więzienie?" - zastanawia się na platformie X były minister sprawiedliwości za rządów PiS Zbigniew Ziobro.
- To niebywały skandal - twierdzi Zbigniew Kuźmiuk z Prawa i Sprawiedliwości.
Również Tomasz Trela z Nowej Lewicy uważa, że "wypuszczanie go do Domu Pomocy Społecznej, gdzie są inni pensjonariusze, którzy nie odbywają żadnej kary, to jest pewna wątpliwość". - Taką osobę państwo polskie powinno izolować i leczyć - przyznaje Witold Zembaczyński z Platformy Obywatelskiej.
Autorka/Autor: Karolina Bałuc
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24