Sikorski ma ofertę dla Dudy. "Taki talent nie powinien się marnować"

Andrzej Duda i Agata Kornhauser-Duda w Watykanie (27.03.2025)
Sikorski: to nigdy nie był spór, ja się kierowałem istniejącym prawem
Źródło: TVN24

Szef MSZ Radosław Sikorski poinformował w środę, że po roku zwłoki do kancelarii premiera wpłynęły pierwsze wnioski o kontrasygnatę nominacji ambasadorskich. Zasugerował, że mógł być to efekt "oferty", jaką złożył Andrzejowi Dudzie.

Spór między MSZ a prezydentem Dudą o powoływanie ambasadorów trwa od marca 2024 roku. Radosław Sikorski zdecydował wówczas, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu zostanie wycofanych. Prezydent podkreślił natomiast, że "nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać, ani odwołać bez podpisu prezydenta".

Sikorski w sobotę poinformował, że będzie prosił, by prezydent Andrzej Duda wstrzymał się od realizacji wniosków w sprawie ambasadorów, bo wnioski te zostaną wycofane. Dodał, że dobre dla polskiej dyplomacji byłoby otrzymanie przez nich nominacji już od nowego prezydenta.

Sikorski: właśnie wpłynęły pierwsze wnioski o kontrasygnatę

Zapytany o to w środę w radiu RMF FM szef MSZ powiedział, że "w poniedziałek zaczęli podpisywać (w kancelarii prezydenta - red.), więc zdaje się, że to pomogło". - Po roku zwłoki do kancelarii premiera właśnie wpłynęły pierwsze wnioski o kontrasygnatę nominacji ambasadorskich - przekazał.

Zgodnie z konstytucją, ambasadora mianuje i odwołuje prezydent na wniosek ministra spraw zagranicznych zaakceptowany przez premiera. Z wnioskiem o mianowanie ambasadora występuje więc szef MSZ, a premier wniosek później kontrasygnuje.

Andrzej Duda i Agata Kornhauser-Duda w Watykanie (27.03.2025)
Andrzej Duda i Agata Kornhauser-Duda w Watykanie (27.03.2025)
Źródło: Grzegorz Jakubowski/KPRP

Duda na ambasadora? Niecodzienna propozycja Sikorskiego

Pytany, czy pojawienie się wniosków o kontrasygnatę nominacji ambasadorskich może być efektem tego, że zapowiedział wycofanie wniosków, Sikorski odpowiedział: "A może mojej oferty?". To nawiązanie do jego wpisu na portalu X z 1 kwietnia.

Tego dnia, a więc w Prima Aprilis, napisał, że ustalił z prezydentem Andrzejem Dudą, iż ten po zakończeniu kadencji przyjmie stanowisko ambasadora RP w Watykanie.

Dopytywany, czy może w takim razie to nie primaaprilisowy żart, a poważna propozycja, Sikorski zauważył, że Polska nie ma Izby Lordów na wzór angielski, gdzie była głowa państwa mogłaby zasiadać. - Pan prezydent jest znany z pobożności, ma swoje kontakty zagraniczne, taki talent nie powinien się marnować - dodał.

Szef MSZ zapytany, czy warto byłoby wprowadzić do Konstytucji RP zmianę, że byli prezydenci zasiadają np. w Senacie, odpowiedział, że od zawsze jest zwolennikiem takiego rozwiązania. W jego ocenie byli prezydenci, a także premierzy, którzy sprawowali swoje funkcje dłużej niż rok, powinni być dożywotnimi senatorami ze swoim biurem i budżetem na podróże. - To są jednak ludzie, którzy mają doświadczenie, w jakimś sensie nadal reprezentują Polskę. Państwo powinno korzystać z ich wiedzy, ale też powodować, żeby nie musieli prosić o jakieś rady nadzorcze - ocenił.

Sikorski: ja się kierowałem istniejącym prawem

W środę podczas wspólnej konferencji prasowej z komisarzem do spraw obrony i przestrzeni kosmicznej Unii Europejskiej Andriusem Kubiliusem, Sikorski odniósł się jeszcze raz do kwestii sporu między MSZ a prezydentem Dudą w sprawie powoływania ambasadorów. - To nigdy nie był spór. Ja się kierowałem istniejącym prawem, zresztą uchwalonym za rządów PiS-u, ratyfikowanym przez pana prezydenta - stwierdził.

- Pan prezydent się zorientował poniewczasie, po przegranych przez PiS wyborach, że utracił większość w Konwencie Służby Zagranicznej i stosował obstrukcję przez rok. Jak teraz zaczął podpisywać to dobrze, a nie źle. To naprawdę nie służyło celom polskiej polityki zagranicznej, że nie odwoływał ambasadorów, którzy błagali o odwołanie, ani nie powoływał tam, gdzie były wakaty od wielu lat - wyjaśnił Sikorski.

Spór o ambasadorów między MSZ i prezydentem

W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy ze względu na konflikt nie mają statusu ambasadorów, lecz charge d'affaires - taka sytuacja jest np. w USA, gdzie były szef MON w rządzie PO-PSL Bogdan Klich zastąpił Marka Magierowskiego. Prezydent Duda wielokrotnie dawał do zrozumienia, że nie uważa Klicha za odpowiednią postać na stanowisku ambasadora w USA.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: