|

"O grosika nie będziemy się kłócić". Dlaczego prezydent "musiał połknąć własny język"?

Karol Nawrocki
Karol Nawrocki
Źródło zdj. gł.: PAP/Piotr Polak
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Jeszcze 22 września Karol Nawrocki przekonywał, że ustawa dotycząca cen paliw jest niekonstytucyjna, a rząd próbuje wziąć kierowców "za zakładników". Dziewięć dni później złożył pod nią podpis. W koalicji rządowej słyszymy, że prezydent "musiał połknąć własny język". Jego polityczni sojusznicy mówią o konsekwentnej strategii. Co sprawiło, że Nawrocki zmienił decyzję? Artykuł dostępny w subskrypcji

22 września, Nowy Jork. Karol Nawrocki jest pytany o rządową ustawę, która ma umożliwić obniżenie cen paliw.

- Ona sprawia, że łamiemy pewną fundamentalną zasadę prawa. Jest niekonstytucyjna, (...). Dzisiaj kierowcy są wzięci za zakładnika i płacimy tak wysokie ceny paliwa tylko dlatego, że premier chce na mnie wymóc, żebym podpisał niekonstytucyjną ustawę - mówi prezydent.

Dziewięć dni później, 1 października, Nawrocki ogłasza w orędziu, że ustawę podpisał. Jednocześnie zapowiada skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego w trybie tzw. kontroli następczej. Podkreśla, że nie wycofuje swoich zastrzeżeń co do niej.

Co wydarzyło się w ciągu tych dziewięciu dni, że prezydent zdecydował się złożyć podpis pod ustawą, którą wcześniej uznał za niekonstytucyjną?

Pozostało 87% artykułu
Czytaj także: