Poseł PSL Władysław Teofil Bartoszewski zrzekł się immunitetu

Władysław Teofil Bartoszewski
Motyka: Bartoszewski złoży wyjaśnienia, które zdeterminują dalsze kroki partii (wideo z lipca 2026 roku)
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Darek Delmanowicz/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wiceszef MSZ i poseł PSL Władysław Teofil Bartoszewski zrzekł się immunitetu - potwierdziła sejmowa komisja. Sprawa jest pokłosiem wniosku prokuratury w sprawie podejrzenia popełnienia przez niego między innymi przestępstwa przywłaszczenia mienia.

W środę sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych stwierdziła poprawność formalną oświadczenia Władysława Teofila Bartoszewskiego o zrzeczeniu się immunitetu. Jak czytamy na stronie Sejmu, oświadczenie jest datowane na 6 października.

Portal tvn24.pl potwierdził w komisji informację o zrzeczeniu się immunitetu przez polityka PSL. Jako pierwsze informację o tym podało RMF FM.

Dzień wcześniej komisja opowiedziała się za uchyleniem Bartoszewskiemu immunitetu w związku z podejrzeniem popełnienia przez niego między innymi przestępstwa przywłaszczenia mienia. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła Fundacja Zbiorów im. Ciechanowieckich w Zamku Królewskim w Warszawie. Postępowanie prowadził zaś Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

Wniosek o pociągnięcie wiceszefa MSZ do odpowiedzialności karnej został sformułowany przez prokuratora 16 czerwca, a do marszałka Sejmu trafił w połowie lipca. W opublikowanym wówczas komunikacie rzeczniczka prokuratora generalnego i szefa MS Waldemara Żurka prokurator Anna Adamiak zaznaczyła, że czyny wskazane we wniosku nie pozostają w związku z wykonywaniem przez Bartoszewskiego mandatu posła na Sejm.

Co Bartoszewskiemu zarzuca prokuratura?

Szczegóły wniosku przedstawił jego autor - obecny na wtorkowym posiedzeniu komisji regulaminowej prokurator Andrzej Michalski. Jak poinformował, zebrane przez prokuraturę dowody wskazują na "wysokie prawdopodobieństwo" wyczerpania przez popełnione przez Bartoszewskiego czyny znamion dwóch przestępstw: przywłaszczenia oraz utrudniania lub udaremniania zaspokojenia wierzyciela.

Według Michalskiego pierwszy z tych czynów miał polegać na tym, że "od lipca 2012 roku do 20 lutego 2015 roku w Warszawie, działając wspólnie, w porozumieniu z ustaloną osobą i w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przywłaszczył" mienie, które zostało mu powierzone przez Andrzeja Ciechanowieckiego oraz Fundację Non Omnis Moriar w celu zarządzania.

Władysław Teofil Bartoszewski
Władysław Teofil Bartoszewski
Źródło zdjęcia: Darek Delmanowicz/PAP

Mienie to - jak mówił Michalski - stanowiły środki pieniężne w wysokości miliona funtów brytyjskich (około 5,15 miliona złotych), 45 tysięcy euro (około 200 tysięcy złotych) oraz niecałych 6,7 miliona złotych. Środki te, powierzone mu do zarządzania przez zmarłego w 2015 roku Andrzeja Ciechanowieckiego i należącą do niego Fundację Non Omnis Moriar, Bartoszewski miał wykorzystać, dokonując na spółkę Max&Max (której był dyrektorem) zakupu trzech warszawskich mieszkań.

Po tym, jak umowa ta została mu wypowiedziana - kontynuował prokurator - Bartoszewski miał sprzedać te mieszkania i odmówić pokrzywdzonemu zwrotu między innymi uzyskanych w ramach tej transakcji pieniędzy.

Zaznaczył, że drugi z czynów jest konsekwencją pierwszego i miał polegać na tym, że Bartoszewski "od 16 lipca 2012 roku do marca 2022 roku w Warszawie, również działając wspólnie w porozumieniu z ustaloną osobą, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru i też w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, działał w celu udaremnienia wykonania spodziewanego orzeczenia, w szczególności po wniesieniu przez Fundację Zbiorów im. Ciechanowieckich w dniu 14 stycznia 2013 roku do Sądu Okręgowego pozwu".

Według prokuratora, Bartoszewski "udaremnił, uszczuplił zaspokojenie wierzyciela" między innymi przez to, że "dokonał ukrycia, zbycia, darowania składników swojego majątku" - przede wszystkim przez dokonanie sprzedaży trzech warszawskich mieszkań przez spółkę Max&Max, a następnie rezygnację z funkcji dyrektora tej spółki. 

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: