Nowe kłopoty Piesiewicza. Śledczy od Zondacrypto przejmują jego sprawę

Radosław Piesiewicz
Piesiewicz w areszcie. Zarząd PKOl zdecyduje, czy go odwoła
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Leszek Szymański/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Śledztwo w sprawie Zondacrypto się rozszerza. Oznacza to nowe kłopoty dla Radosława Piesiewicza, byłego prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Prawdopodobnie już niebawem usłyszy kolejne zarzuty i mogą one dotyczyć "zbrodni VAT", za co grozi nawet 25 lat więzienia.

Postępowanie w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka, twórcy giełdy BitBay, jak i w sprawie doprowadzenia do upadku jej następczyni, Zondacrypto, prowadzi Zespół Śledczy numer 4 w Prokuraturze Krajowej. Kieruje nim prokurator Marek Wełna i to w efekcie jego działań jeszcze w sierpniu Radoslaw Piesiewicz usłyszał zarzuty oraz został przez sąd aresztowany.

W ostatnich dniach - jak się dowiedzieliśmy - inny zespół śledczy przejął śledztwo w sprawie Piesiewicza. Dotychczas postępowanie prowadzone było w Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku.

- W służbach rosło zdziwienie, niezadowolenie, że prokuratorzy nie podejmują decyzji o postawieniu zarzutów prezesowi PKOl - mówi nam jeden z funkcjonariuszy, prosząc o zachowanie anonimowości.

Puste faktury

To postępowanie rozpoczęło się w marcu 2025 roku, gdy swoje zawiadomienie w prokuraturze złożyła Krajowa Administracja Skarbowa. Jej eksperci prześwietlili łańcuch firm związanych z prezesem PKOl, które robiły interesy ze spółką PLK SA, Polskim Związkiem Koszykówki oraz Polskim Komitetem Olimpijskim. Przypomnijmy, że Radosław Piesiewicz stał na czele PZKosz w latach 2018-2024, zaś PKOl kieruje od 2023 roku.

Radosław Piesiewicz doprowadzany do siedziby prokuratury w Katowicach (zdjęcie z sierpnia 2026 r.)
Radosław Piesiewicz doprowadzany do siedziby prokuratury w Katowicach (zdjęcie z sierpnia 2026 r.)
Źródło zdjęcia: PAP/Kasia Zaremba

Podczas tej kontroli celno-skarbowej odkryli, że firmy powiązane z Piesiewiczem wystawiały fikcyjne faktury VAT na kwotę ok. 9,3 mln zł. W ich ocenie były to faktury za pozorne usługi pośrednictwa, czym wyrządzono PKOl znaczną szkodę majątkową. Szczegóły tych operacji opisywaliśmy na łamach tvn24.pl w sierpniu tego roku.

Wraz z tym śledztwem do zespołu śledczego ma przejść także prokuratorka, która dotychczas je prowadziła.

- Potwierdzam, że podjęto decyzję o połączeniu do postępowania dotyczącego Zondacrypto w wątku związanego z Piesiewiczem sprawy prowadzonej dotychczas w Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku - powiedziała nam Anna Adamiak, rzeczniczka prokuratora generalnego.

Do 25 lat więzienia

Przypomnijmy, że w 2017 roku tak znowelizowano Kodeks karny, że za posługiwanie się w rozliczeniach podatkowych fałszywymi fakturami VAT lub fakturami, w których podano nieprawdziwe dane, grozi do 25 lat więzienia. Sąd może zdecydować o takiej karze, jeśli łączna kwota takich faktur przekroczy dziesięć milionów złotych. Przy czym najmniejsza kara, jaką może zasądzić, to 5 lat więzienia.

Jak ustalił tvn24.pl - w przypadku Radosława Piesiewicza wyliczenia KAS przekraczają 10 milionów złotych. Dodatkowo kwoty około 3 milionów dotyczy podejrzenie popełnienia innego przestępstwa, czyli prania brudnych pieniędzy. To oznacza, że prezesowi PKOl może grozić nawet 25 lat więzienia.

Człowiek Sasina

Radosław Piesiewicz pełni funkcję prezesa polskiego ruchu olimpijskiego od 2023 roku. Wcześniej był wiceszefem Polskiego Związku Siatkówki, a następnie kierował Polskim Związkiem Koszykówki.

W politycznych kuluarach mówi się, że jego kariera związana jest z Jackiem Sasinem, politykiem PiS, byłym ministrem aktywów państwowych w rządzie Mateusza Morawieckiego. Przed laty CBA prowadziło śledztwo dotyczące pożyczek, jakich Piesiewicz udzielał Sasinowi na remont domu, które zakończyło się umorzeniem.

Radosław Piesiewicz z żoną Agnieszką Piesiewicz
Radosław Piesiewicz z żoną Agnieszką Piesiewicz
Źródło zdjęcia: Grzegorz Momot/PAP

Po ostatnich letnich igrzyskach olimpijskich, gdzie polscy sportowcy rozczarowali, zdobywając ledwie dziesięć krążków, wybuchł otwarty konflikt między ministrem sportu Sławomirem Nitrasem a prezesem PKOl.

Szef resortu sportu inicjował kontrole NIK i stołecznego ratusza dotyczące finansów związku, w tym wydatkowania przez organizację pieniędzy pochodzących z budżetu państwa, spółek Skarbu Państwa i samorządów. Szczególnie w zakresie dotyczącym wynagrodzeń członków zarządu PKOl, na czele z prezesem Piesiewiczem, który w przeciwieństwie do poprzedników nie pełnił tej funkcji społecznie. Media ujawniły, że w szczytowych momentach prezes zarabiał nawet 100 tysięcy miesięcznie.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: