We wtorek przed salą, w której toczy się najgłośniejszy proces cywilny ostatnich lat, po raz pierwszy było naprawdę tłoczno. Do tej pory wszystkie rozprawy odbywały się za zamkniętymi drzwiami, a na korytarzu czekała ledwie garstka dziennikarzy, zdanych na to, co po wyjściu z sali zdradzą uczestnicy procesu. A zdradzić nie mogli niemal nic.
Tym razem redakcja Onetu już rano zapowiedziała, że warto pojawić się w sądzie i nie była to pusta obietnica. Sąd bowiem zezwolił na obecność publiczności, co więcej, zeznawała kluczowa świadkini. Ale wprowadził też przepustki, więc tylko część chętnych dziennikarzy zdołała wejść na salę, bo liczba wejściówek była ograniczona. Reszta reporterów musiała zostać na korytarzu.
Sąd nie wpuścił nawet posła Antoniego Macierewicza, który próbował wejść na salę już po rozpoczęciu rozprawy. Też nie miał przepustki.
Czy kolejne rozprawy też będą jawne? Co do tej pory wiadomo o przebiegu procesu? Czy prezydent Karol Nawrocki zostanie przesłuchany?
Oto nasze podsumowanie.
Po pierwsze, o co chodzi?
Przypomnijmy, stawką procesu jest odpowiedź na pytanie, czy Onet, w maju 2025 roku, publikując tekst o przeszłości ówczesnego kandydata na prezydenta, naruszył jego dobra osobiste.