Co dalej ze szkołami? Minister Czarnek: wszystko zależy od rozwoju pandemii

TVN24 | Polska

Autor:
akr/kab
Źródło:
TVN24, PAP
Czarnek: może się zdarzyć, że będą decyzje o powrocie do nauki zdalnej klas 1-3 TVN24
wideo 2/35
TVN24Czarnek: może się zdarzyć, że będą decyzje o powrocie do nauki zdalnej klas 1-3

Może się zdarzyć, że będą decyzje o powrocie do nauki zdalnej klas 1-3 – powiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Zaznaczył jednak, że w kolejnych dniach zapaść mogą również decyzje co do "ewentualnego przywracania nauczania stacjonarnego w innych klasach". - Wszystko zależy od rozwoju pandemii – wyjaśniał.

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek mówił w środę na konferencji o funkcjonowaniu szkół i placówek oświatowych w czasie epidemii COVID-19.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO

Czarnek: najważniejsze jest życie i zdrowie ludzi

- Przygotowujemy i konsultujemy dzisiaj z Ministerstwem Zdrowia i Głównym Inspektorem Sanitarnym wytyczne dla klas 4-8 – przekazał Czarnek. Jak dodał, "to wszystko w ramach tych przygotowań, które od grudnia prowadzimy".

Jak mówił minister, kolejne decyzje, które zapadną, mogą dotyczyć "ewentualnego przywracania nauczania stacjonarnego w innych klasach", ale też "mogą iść w drugim kierunku". - Bo może się zdarzyć, że będą decyzje o powrocie do nauki zdalnej klas 1-3 – przekazał.

Wyjaśniał, że "wszystko zależy od rozwoju pandemii nie tylko w Polsce, ale też Europie i na świecie". - Bo najważniejsze jest życie i zdrowie ludzi, życie i zdrowie społeczeństwa i to jest wytyczną zasadniczą do podejmowania decyzji dalszych w tym zakresie – - kontynuował minister.

Jak dodał, "w kolejnych dniach pan premier te decyzje będzie komunikować".

Czarnek: może się zdarzyć, że będą decyzje o powrocie do nauki zdalnej klas 1-3 TVN24

"Blisko 99 procent szkół podstawowych pracuje normalnie"

Do nauki stacjonarnej 18 stycznia powróciły dzieci z klas 1-3 szkoły podstawowej. Jak przekazał szef MEiN, resort na bieżąco monitoruje "sytuację w szkołach podstawowych i przedszkolach, tam, gdzie odbywa się nauczanie stacjonarne". Według niego "w zasadzie ta sytuacja nie zmienia się od ośmiu dni, czyli od poprzedniego poniedziałku 18 stycznia".

Przekazał, że w skali całej Polski w trybie stacjonarnym pracuje 15 170 przedszkoli. W 37 przedszkolach natomiast zajęcia odbywają zdalnie, a w 93 w formie mieszanej. Oznacza to - jak mówił - że 99,2 proc. przedszkoli pracuje normalnie. Czarnek poinformował, że zajęcia stacjonarne odbywają się też w 14 274 szkołach podstawowych w klasach I-III. W 21 szkołach nauka odbywa się w trybie zdalnym, a w trybie mieszanym pracuje 148 placówek.

- Zatem blisko 99 procent szkół podstawowych pracuje normalnie – powiedział. Minister dodał, że frekwencja przedszkolaków i najmłodszych uczniów wynosi ponad 99 proc., co może świadczyć o tym, że placówki stosują się do zaleceń sanitarnych.

- My przygotowujemy się na okoliczności różne, w różnych pięciu wariantach, które opracowujemy. Po to zbieramy informacje również ze szkół każdego dnia o frekwencji uczniów, o ilości szkół, które pracują w trybie zdalnym, które pracują w trybie stacjonarnym, by przekazywać to na bieżąco Ministerstwu Zdrowia i specjalistom z zakresu epidemiologii i wirusologii – podkreślił minister w środowym wystąpieniu.

Minister Czarnek o funkcjonowaniu szkół w czasie epidemii Ministerstwo Edukacji i Nauki

"W ramach konsultacji z uczniami nauczyciele mogą przeprowadzać sprawdziany"

Minister Czarnek wskazywał, że dyrektorzy szkół nadal mogą organizować uczniom klas ósmych i maturalnych konsultacje z przedmiotów egzaminacyjnych. Konsultacje takie mogą odbywać się indywidualnie lub w małych grupach z zachowaniem reżimu sanitarnego. Ponadto Centralna Komisja Egzaminacyjna przygotuje próbne arkusze i w marcu udostępni je szkołom.

Szef MEiN zauważył, że "w ramach konsultacji z uczniami nauczyciele mogą przeprowadzać sprawdziany, zachowując zasady sanitarne". - Stąd też niekiedy obecność ósmoklasistów lub maturzystów na terenie placówki, z zachowaniem wszelkich zasad i reżimu sanitarnego po to, żeby poddać się egzaminowi bądź sprawdzianowi. To wszystko jest potrzebne w ramach przygotowań do egzaminów ósmoklasistów i maturzystów – powiedział.

Podziękował również "dyrektorom szkół i nauczycielom za organizowanie tego rodzaju konsultacji, sprawdzianów kontrolnych, egzaminów próbnych".

Szef MEiN przypomniał, że na terenie szkoły mogą być również przeprowadzane olimpiady przedmiotowe. Placówki mogą też prowadzić zajęcia praktyczne i praktyki zawodowe. Minister dodał, że "uczniowie branżowych szkół I stopnia, będący młodocianymi pracownikami, nadal realizują zajęcia praktyczne u pracodawców, o ile u tych pracodawców nie występują istotne zagrożenia".

Zwrócił tez uwagę, że w oddziałach oraz w szkołach sportowych i mistrzostwa sportowego szkolenie sportowe odbywa się także w formie stacjonarnej.

"Przechodzimy z trybu obligatoryjnego na fakultatywny"

W środę na konferencji prasowej Czarnek mówił o "incydentach" nadużywania przepisu dającego możliwości organizacji nauki w szkołach dla starszych uczniów z klas 4-8.

Chodzi o rozporządzenie ministra edukacji i nauki w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, zgodnie z którym dyrektor ma obowiązek zorganizować zajęcia w szkole lub umożliwić uczniom realizację zajęć zdalnych dla uczniów niepełnosprawnych. Takie rozwiązanie dotyczy też uczniów pełnosprawnych, którzy nie mają możliwości realizowania zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość w miejscu zamieszkania.

Czarnek oświadczył, że przepisy rozporządzenia zostaną zmienione. - Dyrektorzy szkół będą mieli dalej obowiązek organizowania nauczania stacjonarnego dla niepełnosprawnych, natomiast jeśli chodzi o pozostałych uczniów – będą mogli, ale nie będą musieli (…) organizować właśnie te stanowiska do nauki zdalnej na terenie szkoły dla tych uczniów, którzy nie będą mogli korzystać z nauki zdalnej w swoich domach – wskazywał.

- Przechodzimy z trybu obligatoryjnego na fakultatywny. To dyrektor decyduje, czy robi stanowisko (w szkole do nauki zdalnej – przyp. red.) czy nie. Bo musi mieć przede wszystkim na względzie warunki bezpieczeństwa uczniów i środowiska szkolnego. Zasadą jest nauka zdalna w klasach 4-8 i w szkołach ponadpodstawowych – powiedział Czarnek.

Do rozwiązania zaproponowanego przez ministra edukacji i nauki odniosła się w TVN24 dziennikarska Justyna Suchecka z portalu tvn24.pl, która zajmuje się tematem edukacji.

- Już nie będzie tak, że dyrektor będzie miał obowiązek zorganizować naukę na terenie szkoły tym uczniom, którzy nie mają odpowiednich warunków, tylko będzie miał taką możliwość. Do tej pory było tak, że wystarczyło, że rodzic napisał takie oświadczenie, że w domu nie ma warunków do takiej nauki i dyrektor miał obowiązek zorganizować lekcje. Kończyło się to tym - pisaliśmy o tym zresztą na portalu tvn24.pl - że szkoły tego nadużywały i rodzice nadużywali – zwróciła uwagę.

Jak mówiła, "były takie - niepubliczne głównie - placówki, gdzie całe szkoły działały w pandemii, jakby nigdy nic, bo takie oświadczenia składali rodzice, bo tak było łatwiej zorganizować lekcje w szkole, a nie zdalnie".

Jak oceniła, odpowiedź na pytanie, czy rozwiązanie zaproponowane przez Czarnka rozwiąże ten problem, jest dosyć trudna.

– Dlatego, że z jednej strony dyrektor będzie mógł odmówić rodzicom i powiedzieć: nie zgłaszaliście wcześniej problemów, nie nadużywajcie tych przepisów, one są skierowane do tych, którzy rzeczywiście mają trudności, a z drugiej strony to jest przeniesienie jakiegoś kolejnego konfliktu na linię rodzice-dyrektorzy, rodzice-nauczyciele – mówiła.

Według niej lepiej byłoby, gdyby taki konflikt w tym przypadku był "centralnie zarządzany". - To znaczy na przykład, żeby dyrektor mógł odmówić, ale na podstawie wglądu w sytuację rodzinną – na przykład skierowania tam służb opiekuńczych czy urzędników – wyjaśniała.

Justyna Suchecka o sytuacji w szkołach i konferencji ministra Przemysława CzarnkaTVN24

"Wystosowałem pismo do pana rektora z prośbą"

Minister Czarnek mówił na konferencji również o sytuacji związanej z zaszczepieniem się przeciw COVID-19 posła PiS Zbigniewa Girzyńskiego, który jest wykładowcą na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

- Wystosowałem pismo do pana rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika z prośbą, aby najdalej w ciągu trzech dni złożył wszelkie wyjaśnienia dotyczące tego (...), jak doszło do szczepień osób, które są pracownikami Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, ale nie są pracownikami kierunków medycznych, nie są studentami kierunków medycznych, nie są w ogóle związani ze światem medycznym – przekazał szef MEiN.

Według niego "nigdy w żadnym punkcie i w żadnym momencie nie informował nikt z rządu nikogo o tym, że w grupie 'zero' będą szczepieni nauczyciele akademiccy, którzy nie są związani ze światem medycyny".

- Zawsze podkreślaliśmy, że w grupie zero są wszyscy ci, którzy są na pierwszym froncie walki z koronawiusem – mówił. Zdaniem ministra "na pewno na pierwszym froncie walki z koronawirusem nie są nauczyciele akademiccy, którzy nie są związani z kierunkami medycznymi". - Dlatego uprzejmie proszę pana rektora o niezwłoczne, szczegółowe wyjaśnienia w tej sprawie – powiedział Czarnek. - W oparciu o te wyjaśnienia i kontrole, którą będziemy prowadzić, będziemy podejmować kolejne decyzje – dodał.

Poseł Zbigniew Girzyński, który jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, został we wtorek zawieszony w prawach członka partii po tym, jak media poinformowały, że zaszczepił się przeciw COVID-19. Niedługo później wydał oświadczenie, w którym potwierdził doniesienia medialne.

"Nikogo o żadne pierwszeństwo w kolejce nie prosiłem i w żadnym wypadku nie zaszczepiłem się poza kolejnością. Postąpiłem od A do Z zgodnie z obowiązującym mnie prawem i w myśl zaleceń władz uczelni, która jest moim podstawowym miejscem pracy" – napisał między innymi.

Minister zdrowia Adam Niedzielski stwierdził w środę, że na toruńskim uniwersytecie "doszło do naruszenia zasad szczepień". - To jest niezachowanie standardów, sytuacja niedopuszczalna – mówił na konferencji. Zapowiedział też kontrolę NFZ i ministerstwa edukacji na tej uczelni.

Z kolei Marcin Czyżniewski, rzecznik Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, przekonywał w rozmowie z reporterem TVN24, że zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 14 stycznia poseł Girzyński miał prawo się zaszczepić. Pod koniec grudnia - mówił rzecznik - ministerstwo poinformowało uczelnię, że jej pracownicy mogą składać deklarację chęci przyjęcia preparatu i "będą szczepieni w 2021 roku w grupie nauczycieli akademickich". 

14 stycznia Rada Ministrów zawęziła grupę pracowników akademickich, którzy mogą się zaszczepić, ale - jak tłumaczył rzecznik - "w paragrafie drugim jest stwierdzenie, że osoby, które otrzymały już skierowania, mogą rejestrować się na szczepienia".

Osoby, którym przed dniem wejścia w życie niniejszego rozporządzenia zostało wystawione skierowanie na szczepienie ochronne przeciwko COVID-19, są uprawnione, w okresie ważności tego skierowania, do poddania się temu szczepieniu.

Autor:akr/kab

Źródło: TVN24, PAP

Tagi:
Raporty: