Karol Nawrocki o partii Grzegorza Brauna: należy ją traktować jako obecną

Karol Nawrocki
Nawrocki o podatku cyfrowym w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". "Rząd nie rozmawia ze mną"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Leszek Szymański/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prezydent Karol Nawrocki powiedział, że partię Grzegorza Brauna "należy traktować jako obecną w polityce", bo ma "poparcie części Polaków". Przyznał przy tym, że "są zarzuty" dotyczące rosyjskich powiązań ugrupowania. W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" komentował też sprawę sporu z MSZ w sprawie ambasadorów.

Nawrocki w wywiadzie opublikowanym we wtorek w "Rzeczpospolitej" był pytany, czy podtrzymuje zapowiedź budowy większości senackiej na prawicy. "Nie angażuję się w politykę partyjną. Nie jestem i nigdy nie byłem członkiem żadnej partii. Zawsze z wielkim szacunkiem mówię o wyborcach, którzy na mnie głosowali, o wsparciu Prawa i Sprawiedliwości, o tych, którzy głosowali na mnie, a popierają Konfederację. Ale nie związałem się z żadną partią i to nie przypadek. Czuję się człowiekiem niezależnym, jestem prezydentem wszystkich Polaków" - przekonywał Nawrocki.

"Czego dziś potrzebują Polacy? Dobrego rządu. Rządu gotowego współpracować z prezydentem, żeby rozwiązywać problemy" - mówił.

Braun częścią paktu senackiego? Nawrocki odpowiada

We wrześniu szef prezydenckiego gabinetu Paweł Szefernaker mówił o zapowiedziach Nawrockiego o gotowości przyjęcia patronatu nad paktem senackim prawicy. Prezydent pytany w wywiadzie w "Rzeczpospolitej", czy w takim patronacie mieści się środowisko Grzegorza Brauna, odparł: "Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna ma swoją reprezentację w parlamencie. Jest siłą polityczną, która według sondaży ma poparcie części Polaków, więc należy ją traktować jako obecną w polskiej polityce".

Prorosyjski Braun. Nawrocki: są takie zarzuty

Na uwagę o prorosyjskich powiązaniach ugrupowania, Nawrocki przyznał, że "są takie zarzuty". "Z drugiej strony mamy dziś premiera, który ściskał się z Władimirem Putinem" - przekonywał.

"Przypomnę, że to nie jest pierwsze środowisko polityczne, które jest oskarżane o prorosyjskość" - dodał, odnosząc się do partii Brauna.

Przekonywał, że "nikogo nie zrównuje". "Chcę natomiast powiedzieć, że opinia publiczna jest egzaltowana pewnymi rzeczami, które ja oceniam krytycznie, a jednocześnie ci, co to mówią przechodzą obojętnie obok resetu z Rosją, uznając, że tego nie było" - dodał prezydent.

OBEJRZYJ REPORTAŻ "TOWARZYSZE BRAUNA" W TVN24+

Braun i politycy z jego środowiska niejednokrotnie opowiadali się przeciwko sankcjom nakładanym na Rosję i prezentowali antyukraińskie wypowiedzi. Braun sprzeciwia się wsparciu Ukrainy i wielokrotnie deprecjonował zagrożenie ze strony rosyjskiej.

Na początku października spotkał się z politykami prorosyjskiej AfD w niemieckim Lubminie w kraju związkowym Meklemburgia-Pomorze Przednie. Wyraził tam poparcie dla ponownego uruchomienia gazociągów Nord Stream i nadzieję, że nadejdzie dzień, w którym będzie mógł wraz z zebranymi powiedzieć: "Uwielbiam zapach rosyjskiego gazu o poranku".

Nawrocki: ustaliliśmy całą mapę drogową wyjścia z tego kryzysu

Jednym z wątków rozmowy był też spór dotyczący nominacji ambasadorów. Prezydent został zapytany, czy jest gotowy na powrót do negocjacji w tej sprawie.

"Z wicepremierem Sikorskim nie jestem gotów. Dlaczego? Bo rozmowy z nim w sprawie ambasadorów nie mają żadnego znaczenia. Po co mam rozmawiać z ministrem, który nie jest gospodarzem sytuacji? Mogę rozmawiać z szefem ministra Sikorskiego, czyli z premierem Tuskiem. Jeśli pan premier chce wrócić do porozumienia, które nadal leży na stole, jestem gotów" - oświadczył.

Nawrocki zaznaczył przy tym, że sam nie zamierza prosić o spotkanie, ale wysyła - udzielając wywiadu - "jasny sygnał". Dodał też, że w polskich placówkach spotyka "świetnych dyplomatów", ale nie podpisze ich nominacji, bo chce "rozwiązać problem systemowo". Zdaniem prezydenta Sikorski nie uporządkował tej kwestii także w czasach prezydentury Andrzeja Dudy.

"Chcę (...) zapewnić, że z ministrem Sikorskim podczas dwóch bardzo dobrych, kulturalnych i merytorycznych spotkań ustaliliśmy całą mapę drogową wyjścia z tego kryzysu. Każdy z nas w pewnych kwestiach ustąpił. Porozumienie miało dotyczyć ważnych stolic europejskich i innych ważnych placówek na świecie, z odpowiednim parytetem między rządem a prezydentem. To miał być pierwszy krok i wyraz dobrej woli w sprawie konkretnych stanowisk, który pozwoliłby rozwiązać cały problem. Wszystko było gotowe" - powiedział Nawrocki.

Na początku września Nawrocki powiedział, że "było bardzo blisko" porozumienia z resortem spraw zagranicznych w sprawie nominacji ambasadorskich. Przekazał, że porozumienie zostało wypracowane, ale "jakiś ze zwierzchników" szefa MSZ zadecydował, że porozumienia z prezydentem nie mogą być realizowane.

Spór na linii MSZ-prezydent dotyczący nominacji ambasadorskich trwa od ponad dwóch lat i sięga jeszcze poprzedniej prezydentury. Po objęciu urzędu przez Karola Nawrockiego nie doszło do porozumienia. Prezydent sprzeciwia się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, charge d'affaires we Włoszech.

Nawrocki: nie widzę drastycznej zmiany zagrożenia rosyjskiego

Prezydent skrytykował też wywiad premiera dla "Financial Times", w którym mówił między innymi, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie "raczej miesięcy niż lat". "Wypowiedzi premiera wywołały emocje nie tylko w Polsce, ale też w Europie. Postawiło nas to w bardzo trudnej sytuacji wobec sojuszników" - ocenił Nawrocki.

"Kiedy spotykam się z naszymi partnerami na świecie, słyszę wprost pytanie: czy wy wiecie coś więcej niż my? To jest bardzo niebezpieczna sytuacja. Ja nie musiałem zostać prezydentem czy kandydatem na prezydenta, żeby poczuć zagrożenie ze strony Rosji. Tylko jeśli ktoś żył w wyidealizowanym obrazie Rosji, to obecna sytuacja jest dla niego nowa. Rosja zawsze była i jest zagrożeniem" - mówił.

Prezydent przekazał też, że zna raporty Sojuszu Północnoatlantyckiego i "poziom zagrożenia nie zmienił się istotnie w ciągu ostatniego pół roku". "Nie mogę jednak przytaczać wprost raportów czy zmieniać ich klauzul. Informacje, które dziś publicznie podaje premier Donald Tusk, miałem już wtedy, kiedy zostałem prezydentem. Zmieniło się jedno: jeden z polityków uporczywie wykorzystuje to zagrożenie dla własnych korzyści politycznych" - mówił.

"Jako prezydent mam równie dużo informacji, o ile nie więcej. Nie widzę drastycznej zmiany zagrożenia rosyjskiego. Ono jest i będzie. Oceny naszych sojuszników, naszych i zagranicznych służb wywiadowczych od wielu miesięcy nie uległy zasadniczej zmianie" - powiedział Nawrocki.

Podatek cyfrowy. Nawrocki: na razie o tym prawie tylko słyszymy

W wywiadzie Nawrocki był również pytany o kwestię podatku cyfrowego. Zgodnie z projektem resortu cyfryzacji, trzyprocentowym podatkiem objęte byłyby trzy rodzaje usług świadczonych na terytorium Polski: umieszczanie na interfejsie internetowym reklamy ukierunkowanej (personalizowanej), udostępnianie wielostronnego interfejsu umożliwiającego użytkownikom interakcje lub pośrednictwo w dostawach towarów i usług, a także odpłatne przekazywanie zgromadzonych danych o użytkownikach.

"Znając brak kompetencji ministra Krzysztofa Gawkowskiego i jego wąski punkt widzenia, wiem, że będzie forsował to prawo bez porozumienia. Mówię jasno: rząd nie rozmawia ze mną o ustawach, zanim trafią na biurko prezydenta. To pozwoliłoby wiele spraw załatwić na wcześniejszym etapie" - powiedział Nawrocki.

CZYTAJ TEŻ: Podatek cyfrowy w przyszłym roku? Jest projekt ustawy

"W przypadku podatku cyfrowego, jeśli dostanę analizę, która uwzględni także ochronę naszego interesu w zakresie bezpieczeństwa, jeśli zobaczę, że to prawo jest rzeczywiście niezbędne dla Polski pod względem ekonomicznym, to przyjrzę się szerokiemu obrazowi sytuacji i wtedy podejmę decyzję" - zapowiedział. Prezydent dodał też, że "na razie o tym prawie tylko słyszymy, ale go nie widzimy".

Źródło: PAP, "Rzeczpospolita"
Czytaj także: